Takiej beatyfikacji Rzym nie widział

„Oto nadszedł oczekiwany dzień. Przyszedł szybko, ponieważ tak podobało się Bogu. Jan Paweł II jest błogosławiony” – mówił Benedykt XVI w homilii podczas beatyfikacji swego poprzednika Jana Pawła II. Na Placu św. Piotra i w wielu okolicznych ulicach rozległy się brawa. A Jan Paweł II tylko uśmiechał się z beatyfikacyjnego obrazu w głównej loggi Bazyliki.

Sześć lat temu na Placu św. Piotra stała trumna z ciałem naszego papieża. Miliony ludzi z całego świata  żegnało swojego pasterza, przewodnika, przyjaciela, największego z Polaków, wyjątkowego człowieka, godnego największego szacunku. W Niedzielę Miłosierdzia Bożego 2011 roku nad tym samym placem powiewał gobelin z jego wizerunkiem, w który wpatrywało się ponad milion pielgrzymów z całego świata (najwięcej z Polski, chociaż jeszcze dzień wcześniej oficjalnie podawano, że najliczniej reprezentowani są Francuzi). Wielu w oczach znów miało łzy. Ale to były inne łzy – wzruszenia, szczęścia i nadziei.

Przed sześciu laty nie było nam dane przeżyć tamtych wielkich rekolekcji w Rzymie.

Nie dane nam było wtedy pożegnać człowieka, którego słowa i przykład ukształtowały nasze życie. Teraz mogliśmy być świadkami wyniesienia na ołtarze naszego papieża. Za jego pontyfikatu dojrzewaliśmy. Pod wpływem jego nauczania podejmowaliśmy najważniejsze życiowe decyzje, decydowaliśmy o tym, co dla nas będzie najważniejsze, kształtowała się nasza hierarchia wartości. Jesteśmy wdzięczni Panu Bogu za ten dar. Zwłaszcza  że, jak twierdzą w Rzymie, takiej beatyfikacji tu jeszcze nie było.

Pierwszym znakiem wyjątkowości tego wydarzenia jest niezwykle jak na uroczystość beatyfikacji udekorowany Plac św. Piotra.  Już kilka dni przed uroczystością na kolumnadzie Berniniego umieszczono ogromny portret pogrążonego w modlitwie Jana Pawła II i 27  banerów. Na każdym przedstawiono jedno wydarzenie z każdego roku pontyfikatu Jana Pawła II. Wśród nich: pierwsza pielgrzymka do ojczyzny, zamach z 13 maja 1981 r., międzyreligijne spotkanie w Asyżu, spotkania z patriarchą Bartłomiejem, Matką Teresą z Kalkuty, Michaiłem Gorbaczowem, modlitwa przy ścianie płaczu… To element wystawy poświęconej papieżowi z dalekiego kraju przygotowanej przez Polaków i Włochów, którą pielgrzymi mogą oglądać w Braccio Carlo Magnio.

Ostatnia Msza przy grobie

Czwartek, 28 kwietnia, siódma rano. Przed wejściem do Bazyliki kłębi się spory jak na tak wczesną porę tłumek głównie Polaków. Przyszli na ostatnią Mszę przy grobie Jana Pawła II. Koncelebrze przewodniczy kard. Kazimierz Nycz. Są biskupi Józef Guzdek i Zygmunt Zimowski, i około 80 kapłanów. Jak w każdy czwartek od sześciu lat także ks. Konrad Krajewski, papieski ceremoniarz. W Eucharystii uczestniczymy stojąc naprzeciwko papieskiego grobu. Przypominają się wszystkie intencje, z którymi tu przyszliśmy. Nie tylko nasze. Szepczemy imiona osób, które prosiły nas o modlitwę w tym miejscu. Ostatni raz w tym miejscu. Za kilka dni trumna z ciałem Jana Pawła II zostanie przeniesiona do Bazyliki św. Piotra. Miejsce w kaplicy św. Sebastiana, obok słynnej Piety Michała Anioła, już jest przygotowane, chociaż zasłonięte bordową kotarą. Strażnicy pilnują, żeby żaden z ciekawskich pielgrzymów tam nie wszedł. W watykańskich grotach pozostanie pusty grób… A płyta, która przez 6 lat przykrywała trumnę z ciałem naszego papieża ma trafić do Łagiewnik.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama