W Rzymie nie pozwolą na Nigeryjczyka

Gdyby kardynałowie postanowili wybrać kogoś o poglądach identycznych jak Jan Paweł II, nigeryjski kardynał Francis Arinze byłby kandydatem doskonałym - mówią znawcy Watykanu. Jednak w Afryce wiedzą, że świat nie dojrzał jeszcze do czarnego papieża - twierdzi Gazeta Wyborcza.

Irlandzka firma bukmacherska z Londynu gotowa jest płacić tylko 11 funtów za każde 4 postawione na to, że następny papież będzie miał czarny kolor skóry. Według Paddy Power nigeryjski kardynał Francis Arinze jest głównym faworytem (za drugiego, Włocha, arcybiskupa Mediolanu Dionigiego Tettamanziego przyjmuje zakłady tylko w stosunku cztery do jednego), by po Janie Pawle II zostać gospodarzem Watykanu.

Gdyby istotnie kardynałowie podczas konklawe wybrali kardynała Arinze, stałby się on pierwszym w historii Kościoła katolickiego czarnoskórym papieżem i pierwszym od czasów Gelazego I z końca V stulecia wywodzącym się z Afryki.

W czasach, gdy dwie trzecie katolików stanowią mieszkańcy tzw. Trzeciego Świata, wybór papieża Afrykanina nie powinien wydawać się sensacją. "Nie wolno ignorować demografii" - napisała jedna z kenijskich gazet, żądając poważnego rozpatrzenia kandydatury kardynała Arinze. Ale sami afrykańscy kardynałowie nie wierzą w to, aby któryś z nich został następcą Jana Pawła II. "Ani psychologicznie, ani duchowo, Zachód nie jest jeszcze gotowy na czarnego papieża" - stwierdził smutno kardynał Bernard Agre z Wybrzeża Kości Słoniowej. - "Problem tkwi w psychice ludzi. Wydaje mi się, że afrykański papież byłby zbyt rewolucyjnym, zbyt wielkim wyzwaniem dla świata, Kościoła, a także dla siebie samego".

Jan Paweł II: po prostu Afrykę lubił

Jan Paweł II upodobał sobie Afrykę. Żaden inny papież i mało który przywódca duchowy czy polityczny podróżował na ten kontynent tak często. Pielgrzymował tu 13-krotnie, przemierzył Afrykę wzdłuż i wszerz. Odwiedził Południową Afrykę i Sudan, Nigerię i maleńkie królestwo Lesoto, Zimbabwe i Zambię, Tanzanię i Kenię, Kamerun i maciupką Gambię, Angolę i wyspiarski archipelag Seszeli, cieszącą się opinią ziemskiego raju Ghanę i Ruandę, która wkrótce miała się stać symbolem piekła na ziemi. Gościł nawet w muzułmańskich Senegalu i Burkina Faso.

Przyglądając się papieskim pielgrzymkom na Czarny Ląd, trudno się było oprzeć wrażeniu, że Jan Paweł II po prostu Afrykę lubił. Dobrze się czuł wśród spontanicznie reagujących wiernych. Dla Afrykanów zaś był pierwszych papieżem, który nie tylko tak często ich odwiedzał, ale któremu ich problemy zdawały się być rzeczywiście bliskie. "Był jednym z niewielu prawdziwych przyjaciół Afryki" - powiedział po śmierci Jana Pawła II przewodniczący Unii Afrykańskiej Alpha Oumar Konare, były prezydent Mali.

Podczas podróży do Afryki Papież upominał się o prawa biednych i cierpiących, nauczał o potrzebie solidarności i pomocy, a własne cierpienie nadawało jego słowom szczególnej wiarygodności i mocy. Afrykanie wierzyli zresztą w to, że Jan Paweł II lepiej rozumiał Afrykę niż poprzedni papieże, bo sam pochodził z Polski, ubogiej, doświadczonej totalitaryzmami i wojennymi pożogami.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama