W Rzymie nie pozwolą na Nigeryjczyka

Gdyby kardynałowie postanowili wybrać kogoś o poglądach identycznych jak Jan Paweł II, nigeryjski kardynał Francis Arinze byłby kandydatem doskonałym - mówią znawcy Watykanu. Jednak w Afryce wiedzą, że świat nie dojrzał jeszcze do czarnego papieża - twierdzi Gazeta Wyborcza.

Sprzeciwiał się apartheidowi w Południowej Afryce tak samo, jak sprzeciwiał się komunizmowi w Europie Wschodniej. Pielgrzymując po Czarnym Lądzie, składał wizyty miejscowym tyranom, ale wytykał im pogardę dla praw człowieka i obywatelskich swobód. Takim najbardziej zapamiętali Papieża Nigeryjczycy, gdy przyjechał do nich w 1998 r. i publicznie łajał wojskowego despotę Saniego Abachę i domagał się, by wypuścił z więzień ludzi wtrąconych za polityczne przekonania.

Podczas wizyty na Wybrzeżu Kości Słoniowej Papież odwiedził monstrualną bazylikę, jaką na wzór watykańskiej Bazyliki św. Piotra miejscowy dyktator Felix Houphouet-Boigny wzniósł w swojej rodzinnej wiosce Yamassoukro, ogłoszonej zresztą stolicą kraju. Jan Paweł II zgodził się poświęcić świątynię, ale pod warunkiem, że władze Wybrzeża Kości Słoniowej zbudują po sąsiedzku także szpital dla biednych.

Papież upominał się o pokój, wzywał i błagał, by przerwać niezliczone wojny, wyniszczające Afrykę, Watykan podejmował się mediacyjnych misji. W imieniu chrześcijan Jan Paweł II przeprosił Afrykę za epokę niewolnictwa. Krytykował tak niepopularną w Afryce amerykańską wyprawę wojenną do Iraku, a także zachodni konsumpcjonizm, który zdominował duchowość i stał się obowiązującym stylem życia w bogatych Europie i Ameryce.

Liberałowie wytykali Papieżowi, że walcząc z antykoncepcją, pozbawiał Afrykanów jedynego na razie skutecznego i dostępnego im ratunku przed AIDS - prezerwatyw. Jednak dla Afryki przywiązanej do tradycji i tradycyjnych kanonów moralności konserwatywne nauki Jana Pawła II, jego odwoływanie się do wartości rodziny, nawet jego bezskuteczne wezwania do abstynencji, wydawały się czymś bliskim.

"Kiedy przyjeżdżał do nas, mówił językiem dla nas zrozumiałym" - wspominał jeden z nigeryjskich księży papieskie pielgrzymki - "Troszczył się o nas, modlił się, domagał się dla nas praw. Nic dziwnego, że był tu wyjątkowo popularny i że za jego pontyfikatu Kościół w Afryce nabrał wigoru jak nigdy dotąd".

Według kościelnych szacunków w ciągu pontyfikatu Jana Pawła II liczba katolików w Afryce podwoiła się i zbliżyła do 100 mln. Ewangelizacja, którą Jan Paweł II rozumiał jako jedno z najważniejszych zadań swojego pontyfikatu i współczesności, często sprawiała, że liczba nawróceń stawała się ważniejsza niż ich jakość. W 1994 r. w Ruandzie, jednym z najbardziej katolickich krajów Afryki, statystyczna pobożność społeczeństwa nie powstrzymała go przed ludobójczymi rzeziami, w których zbrodnie popełniali nie tylko wierni, ale nawet duchowni.

Jednak nawet ruandyjska tragedia nie mogła pomniejszyć niezwykłego renesansu Kościoła katolickiego w Afryce. Liczba nawróceń, ich gorliwa wiara, aktywność duchowieństwa robiły wrażenie szczególnie w zestawieniu ze stagnacją Kościoła i pustoszejącymi świątyniami w Europie i Ameryce.

Nawet w głównie muzułmańskiej Nigerii, najludniejszym, blisko 130-milionowym kraju Afryki, liczba katolików przekroczyła 20 mln. Nic dziwnego, że nigeryjski kardynał Francis Arinze stał się symbolem odrodzenia i sukcesu Kościoła oraz dobrego sąsiedztwa i dialogu chrześcijaństwa z islamem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama