Papież zdecyduje

Ten synod to potężne wołanie o nawrócenie, o powrót do życia chrześcijańskimi wartościami na co dzień – uważają bp Romuald Kujawski i bp Marek Piątek.

Dla „Gościa Niedzielnego” niedawny synod komentują pracujący wśród amazońskich katolików pochodzący z Polski biskupi Romuald Kujawski, Marek Piątek i Jan Kot.

Beata Zajączkowska: Papież zachęcał Was do słuchania Ducha Świętego i niewyrzucania Go z auli synodalnej. Tymczasem media wieściły, że zaczęto synod z już przygotowanym rewolucyjnym planem. Czym były naprawdę te trzy synodalne tygodnie?

Bp Romuald Kujawski: Czasem otwartej dyskusji, bez forsowania z góry przyjętych rozwiązań. Bolały mnie zarzuty o apostazję, stawiane nam także przez niektóre środowiska. Nie mówimy nic, co jest przeciw doktrynie. Podchodziliśmy do problemów, starając się je rozwiązać w świetle Ewangelii. Budujące było to, że ciągle był z nami papież, słuchał nas, rozmawiał, dopytywał o realia pracy. Na synodzie ważne jest, że można ze sobą rozmawiać, nawet polemizować. Teraz oddajemy nasze sugestie Franciszkowi, on zdecyduje, co z tym zrobić. Na synodzie nie ustanawiamy prawa ani nie przyjmujemy rozwiązań dla całego Kościoła powszechnego. Dla mnie to doświadczenie jest wezwaniem do jeszcze większego świadectwa, bardziej dynamicznego głoszenia Ewangelii, aż do oddania życia – ale za Jezusa, a nie za ideologię.

Jakie problemy mieszkańców Amazonii wybrzmiały na synodzie?

Bp Marek Piątek: Amazonia zajmuje ogromny obszar – połowę terytorium Brazylii, ale w sumie leży na terenie 9 krajów. Największym wyzwaniem jest nieustanna i pogłębiona ewangelizacja. Moja diecezja Coari jest młoda i dynamiczna. Była ewangelizowana przez jezuitów, karmelitów i redemptorystów. Po latach posługi zagranicznych misjonarzy, którzy głosili słowo Boże i organizowali struktury Kościoła, teraz przychodzi czas wzięcia odpowiedzialności za Kościół przez miejscowych księży. U nas jedynym cudzoziemcem jestem ja. Reszta to miejscowe powołania. Jest to bardzo ważne, bo oni potrafią lepiej zrozumieć swych ludzi; to również kwestia języka, dowartościowania kultury, zwyczajów, docenienia mentalności. U nas wszyscy księża są Metysami, nie ma powołań z ludów tubylczych. Kapłanów jednak wciąż brakuje, szczególnie w najdalszych osadach. Moja diecezja obejmuje terytorium większe niż Portugalia. Bez zaangażowania świeckich i ich wielkiej ofiarności nie poradzilibyśmy sobie duszpastersko. Lista problemów jest długa: handel narkotykami, rosnąca przestępczość, konsumizm, rozbite rodziny, kolejne związki i dzieci wychowujące się w nich bez pozytywnych wzorców.

Nieraz słyszeliśmy w czasie synodu, że w Amazonii bardzo ważni są katechiści, że fantastyczną rolę pełnią kobiety. Mówiono o konieczności ich większego zaangażowania nie tylko w „ostatnie posługi”, ale i w role decyzyjne…

Bp Marek Piątek: Przykładamy wielkie znaczenie do formacji świeckich. W mojej diecezji mamy ponad 800 katechistów i dziesiątki nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej i słowa Bożego, ludzi świeckich, którzy przekazują wiarę nowym pokoleniom. Organizujemy kursy, które służą pogłębianiu ich wiary, duchowości. Od 1978 r. na naszym terenie trwa też nieprzerwana modlitwa o powołania zainicjowana przez misjonarzy. Misja przynosi owoce tylko wtedy, gdy pojawiają się miejscowi kapłani, życie zakonne, są zaangażowani świeccy. Tak jest w wielu diecezjach amazońskich i tymi doświadczeniami dzieliliśmy się na synodzie.

Bp Romuald Kujawski: Moja diecezja Porto Nacional to bardziej obrzeża Amazonii i większe miasta. Nie narzekamy na brak powołań i myślę, że w przyszłym roku zaczniemy się dzielić kapłanami z innymi diecezjami Amazonii. Na synodzie położyłem nacisk na dobre przygotowanie do posługi kapłańskiej w sensie intelektualnym, duchowym, a także formację psycho-afektywno-seksualną, ponieważ dzisiaj jest ogromne pomieszanie pojęć w tej dziedzinie oraz odniesień etycznych i moralnych. Mówiłem też o znaczeniu dobrego przygotowania tych, którzy potem będą formować przyszłych kapłanów – to muszą być ludzie znający również realia i wyzwania Amazonii. Potrzeba nam świętych formatorów, tzn. żyjących na co dzień Chrystusem. To nie może być jakaś dodatkowa opcja. Od świętości dzisiejszych ewangelizatorów zależy przyszłość Kościoła w tym regionie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama