VI dzień pielgrzymki

WTOREK — 10.VI. 1983 - WROCŁAW, GÓRA ŚW. ANNY, KRAKÓW

WROCŁAW


WTOREK — 21 VI. 1983

Noc jest ciepła, przesycona delikatną poświatą rozproszonego światła Już po północy na wschodzie zaczyna różo¬wieć. Nadchodzi świt Róż ustępuje powoli miejsca kolorom pomarańczowym i żółtym W końcu nadchodzi biel. Dzień wstaje zdziwiony: Plac Spotka¬nia jest już prawie pełny. Jak w noc¬nych oczekiwaniach gdzieś w Azji, w Benares czy Mekre Ludzie calą noc schodzili się tu, czuwali, modlili się. Niektórzy zmęczeni daleką pieszą piel¬grzymką zasypiali Wszyscy jednak czekali. Na Spotkanie. Z Wielkim Pielgrzymem.
 

ZMARTWYCHWSTAŁY
Słońce wschodzące zza dalekiej linii drzew rozświetliło ołtarz, olbrzymi blok bieli z prześwitem w kształcie krzyża, z Chrystusem zmartwychwsta¬łym w nim. Czerwień Jego szaty pło¬nie zgaszonym kolorem na tle prześwi¬tu. Ołtarz ma w sobie coś ze zwycię¬stwa, z triumfu, z nadziei. To wspania¬ły symbol tego, co przed nami Symbol zmartwychwstawania z grzechu i bez¬nadziei, z przygnębienia i smutku, z porażek i poczucia doznanych krzywd, które bolą. Ołtarz jest wymowny i piękny. Pod krzyżem — ołtarz, tron i wspaniałe, różnokolorowe ikebany. Ca¬łość gustowna, estetyczna, piękna.
Ile to wszystko wymagało pracy, trudu, poświęcenia, żeby było ciekawiej, kilka dni temu spadły obfite deszcze, miejscami zalewając plac. Chwała więc wszystkim, którzy wrocławski hi¬podrom zamienili w miejsce Wielkiego Spotkania.
 

REFLEKSJE W DRODZE
W drodze na Plac Spotkania widać świątecznie przybrane domy. Okna — wiele udekorowanych obrazami Matki Bożej i portretami Ojca Świętego. Ile ich jest? 30. 50, 60 procent? Czego to dowodzi? Że tyle wierzy? Tyle ocze¬kuje Papieża? Służba porządkowa — trzeba przyznać — przechodzi samą siebie. Milicjanci w eleganckich bia¬łych marynarkach i białych rękawicz¬kach. Dla nich też jest to jakiś czas do refleksji, okazja do przeżycia, Może nawet czegoś więcej. Dziennikarze — z całego świata, bo są też Amerykanie, Brazylijczycy i Japończycy. [— — — —] [Art. 17 pkt. 4 dekretu o stanie wojen¬nym z 12.XII.1981 r. (Dz. U. nr 29, póz. 154)|. Ale u wszystkich widać jakąś dziwną koncentrację. U niektórych zdzi¬wienie. Co w tej Polsce się dzieje? Co się dzieje w tym dziwnym świecie, w którym skromny człowiek w bieli, bez dywizji i bez broni nuklearnej, bez za¬kłamanego programu pokojowego, a obdarzający wszystkich prawdziwym pokojem, ma taki autorytet moralny?!
 

OCZEKIWANIE

Oczekiwanie na coś wielkiego jest już częścią jego przeżywania. Oczeku¬jemy na Pielgrzyma, Widać i plac, i lu¬dzi. Plac jest za mały. 600 tysięcy — co to jest! W rezultacie jest chyba około miliona, Zagęszczenie olbrzymie. Słoń¬ce zaczyna przypiekać Ani jednego podmuchu wiatru. Wszystko jest pełne światła i błękitu.
Deklamacje wierszy, komentarze. Komentarze są zbyt długie, a za mało wyjaśniające (np., co to jest z punktu widzenia religijnego koronacja figurki Matki Bożej, która ma się tu odbyć?). Za mało śpiewów, zwłaszcza tych lu¬dowych. Niektórzy ludzie modlą się prywatnie na różańcu. Mimo zmęcze¬nia i tłoku panuje atmosfera skupie¬nia i modlitwy. I jakiejś dobroci, życz¬liwości. Młody rozczochrany chłopiec oddaje swój wędkarski stołeczek ja¬kiejś starszej kobiecie w fioletowym szalu. Dwóch harcerzy sektora dla niepełnosprawnych im de. Właśnie — o to chodzi w tym wszystkim!
 

OBECNOŚĆ
Godzina 9.00 i olbrzymi śmigłowiec produkcji radzieckiej ląduje na placu. Z daleka witać las wzniesionych rąk, chorągiewek i krzyży. Transparenty głoszą solidarność z Chrystusem, Kościołem i narodem. Ojca Świętego wita wojewoda wrocławski Janusz Owczarek. Jest w tym wszystkim jakaś mistyka.
Swoją mistyką ma sama religijna manifestacja. Podnosi ducha, karmi entuzjazmem, wyzwala dziwne energie i potęguje przeżycia, wzmacnia wiarę i ożywia nadzieje. Dlaczego niektórzy tak się boją manifestacji?
Ojciec Święty objeżdża cały hipodrom swoim „papamobile". Pozdrawia, błogosławi. Nie wiadomo, czy te oczy które patrzą na niego z taką miłością są jednocześnie oczami wiary, która pozwala dojrzeć poza plecami tego człowieka Kogoś Innego, Boga Człowieka, którego Papież jest widzialnym znakiem, sakramentem Jego obecności, ale wiadomo, że jest to wielkie przeżycie, a refleksja przyjdzie potem. Powinna przyjść. Musi przyjść, jeśli to Wielkie Spotkanie ma potem owocować w życiu. A owocować musi! Bo gdyby nie owocowało, byłby to jedynie duchowy fajerwerk. Byłby to ogień rzucony przez Ducha Świętego, który nie zapłonął, nie zapalił, nie przemienił!
Rozbrzmiewa uroczysta „Bogurodzica", jakby cały plac przekształcił się w pole grunwaldzkie. Papież wraca. „Tu es Petrus" — rozpoczyna się Msza św. ku czci św. Jadwigi, patronki Śląska. Do ołtarza razem z Ojcem Świętym podchodzą biskupi i kapłani reprezentujący duchowieństwo diecezjalne i zakonne z archidiecezji wrocławskiej i diecezji gorzowskiej.
 

„GAUDE MATER POLONIA"...
Przemówienie powitalne wygłasza metropolita wrocławski abp Henryk Gulbinowicz. W imieniu metropolii wrocławskiej, prosząc o apostolskie błogosławieństwo, mówi: Stoi przed Waszą Świątobliwością „acies bene ordinata": biskupi, duchowieństwo diecezjalne i zakonne oraz Lud Wierny. Zjednoczeni jesteśmy mocno wzajemnym zrozumieniem i poszanowaniem i ludzką oraz chrześcijańską solidarnością. A dziś szczególnie złączeni jesteśmy przeżywanym szczęściem, że możemy Ciebie, Ojcze Światy, gościć na tej ziemi, którą odzyskaliśmy po wiekach własną krwią. Ziemią tę — mówi dalej Metropolita — przywróciliśmy do życia poprzez pracę własnych rąk, umysłów oraz dzięki odwadze i przywiązaniu do wiary ojców. W oparciu o te wartości wypracowaliśmy ideały odnowy, które są Ojcu Świętemu dobrze znane. Wpisały się one w serca nasze „rylcem" doświadczeń zamagań i wielkich cierpień. Nie żalimy się przed Tobą Wasza Świątobliwość tylko dzielimy się naszą rzeczywistością, wiedząc, że ją znasz i rozumiesz. Wszak Bóg dopuścił na Ciebie, wcześniej od nas, wielkie doświadczenia, rany cierpienia i krew (...) Ojcze Święty, żyjemy tu na Dolnym Śląsku, na Opolszczyźnie i na Ziemi Lubuskiej jak w całej Polsce: wiarą i miłością. One nas jednoczą przy ołtarzu, ale też na różnych wirażach życia. Żyjemy też nadzieją, A jak ona jest wielka, ukazaliśmy w postaci Zmartwychwstania Chrystusa, przed którym dziś modlimy się wraz z Tobą, Umiłowany Ojcze Święty...
Spowiedź powszechna. Widzimy człowieka, którego świat chrześcijański nazywa Ojcem świętym, z jaką pokorą, z jaką skruchą wymawia słowa spowiedzi powszechnej. To właśnie wspaniały przykład tego, co Sobór określił jako „ecclesia semper purificanda”. To wielka aluzja, dla tych, którzy pełni pychy i zarozumiałości nie przyznają się nigdy do niczego, obwiniając jednocześnie innych. Liturgia słowa mówi o niewieście biblijnej — wielkiej, mocnej, świętej.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»