Kardynałowie Franciszka

Wśród kardynałów mianowanych przez papieża Franciszka jest mniej Europejczyków, za to pojawili się przedstawiciele Kościołów, które w swojej historii nie miały jeszcze kardynała.

Chcę, aby dostrzegano w Kolegium Kardynałów powszechność Kościoła, nie tylko centrum europejskie – stwierdził Franciszek w czasie jednego ze spotkań z dziennikarzami. Pokazuje to, że zależy mu na czymś więcej niż tylko na rozpoczętym przez Piusa XII i kontynuowanym przez jego następców umiędzynaradawianiu grona kardynałów. Papież chce, aby odbijała się w nim powszechność Kościoła. Kierując się tą zasadą w czasie dotychczasowych czterech konsystorzy, Franciszek włączył do grona kardynalskiego 61 duchownych, dając pierwszeństwo Kościołowi z Południa i doceniając kraje doświadczane ubóstwem, wojnami i prześladowaniami. 49 z nich ma prawo udziału w konklawe, co stanowi ponad 40 proc. obecnych kardynałów elektorów. Prawo wyboru papieża posiada obecnie 121 kardynałów, którzy nie ukończyli 80 lat.

Nominaci z końca świata

Wielu z nominowanych pochodzi z krajów, które nigdy w swej historii nie miały kardynała. Franciszek zaprosił do kolegium kardynalskiego przedstawicieli m.in. Birmy, Bangladeszu, Malezji, Republiki Zielonego Przylądka na Oceanie Atlantyckim i Królestwa Tonga na Pacyfiku, Haiti, Republiki Środkowoafrykańskiej, Burkina Faso, Papui-Nowej Gwinei czy Panamy. Nominacje te wskazują na mało znane w świecie miejsca, gdzie chrześcijaństwo jest żywe, w przeciwieństwie do wielu europejskich diecezji. Stąd też wśród nowych kardynałów coraz mniej przedstawicieli Europy, gdzie chrześcijaństwo straciło na sile i w wielu miejscach zdaje się odchodzić do lamusa. – Ojciec Święty pragnie, by kolegium kardynalskie było reprezentatywne dla powszechności i różnorodności Kościoła na całym świecie. Dlatego włącza do niego biskupów będących pasterzami rozsianych na nim Kościołów lokalnych – komentuje nominacje prefekt Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej kard. Dominique Mamberti, jeden z pięciu watykańskich purpuratów na liście Franciszka.

W tym gronie kardynałów coraz mniej jest też, niegdyś oczywistych, nominacji dla pracowników Kurii Rzymskiej. Powodem tego stanu rzeczy może być trwająca reforma jej struktur, jednak śledząc papieskie nauczanie, można odnieść wrażenie, że Franciszek chce w ten sposób przypomnieć, iż praca w Watykanie ma być służbą, a nie sięganiem po zaszczyty.

Przed pierwszym konsystorzem Franciszka w 2014 r. krążyła nieoficjalna lista nazwisk potencjalnych purpuratów, jednak okazała się tak nietrafiona, że w kolejnych latach przestano mówić o pewnych kandydatach. Z Domu św. Marty nie wyciekają żadne nieoficjalne informacje, a nowi kardynałowie dowiadują się o nominacji tak samo jak cały świat, czyli z ust papieża w czasie niedzielnego spotkania z wiernymi na Aniele Pańskim. O zamiarze mianowania nowego kardynała Franciszek nie uprzedza wcześniej nawet nuncjuszy apostolskich w danych krajach. Tak było i ostatnio, gdy ogłosił nazwiska pięciu nowych kardynałów.

„Kardynał pomocniczy” i z obozu dla uchodźców

„Żarty się was trzymają!” – tak bp Gregorio Rosa Chávez z Salwadoru zareagował na telefon, który zbudził go o świcie. W Hiszpanii, skąd dzwoniono, właśnie minęło południe. Przyjaciele, śledząc w telewizji spotkanie z papieżem, z grona nowych kardynałów wyłowili doskonale znane sobie nazwisko. Jego zaskoczenie było tym większe, że jest biskupem pomocniczym (pierwszym od XIX w. wyniesionym do godności kardynalskiej po biskupie pomocniczym Perugii kard. Carlo Laurenzim), a nie ordynariuszem stołecznej archidiecezji San Salvador, który nie ma kapelusza kardynalskiego. Ta nominacja, jak podkreśla się w Watykanie, nie jest wyrazem krytyki wobec 58-letniego ordynariusza, tylko uznaniem zasług jego 74-letniego pomocnika. Nominacja bp. Rosy Cháveza docenia m.in. lata jego ścisłej współpracy i przyjaźni z bł. Oscarem Arnulfem Romero, którego kult obecnie niestrudzenie szerzy. Bo choć jest biskupem, to na co dzień pełni funkcję proboszcza parafii, w której znajduje się grób błogosławionego męczennika, i tak pozostanie. – Ten tytuł spadł na mnie jak grom z jasnego nieba. Przyjmuję go w imieniu mego przyjaciela męczennika abp. Romero i tak jak on wiernie chcę dalej służyć Kościołowi – powiedział „pomocniczy kardynał”.

Na pilne wyzwania stojące przed Kościołem wskazują nazwiska kolejnych purpuratów. Abp Jean Zerbo pochodzi z Mali. Kraj ten od lat targany jest wewnętrznym konfliktem, jedną z tych zapomnianych wojen, których świat nie dostrzega, i naznaczony islamskim radykalizmem. 240 tys. tamtejszych katolików stanowi mniej niż 2 proc. mieszkańców. Abp Zerbo dał się poznać m.in. jako zręczny i odważny mediator w procesie pokojowym w swoim kraju, gdy na początku 2012 r. na północy Mali wybuchła wojna domowa między muzułmańskimi ugrupowaniami plemiennymi a rządem centralnym. Jego pojednawcze wypowiedzi i działania przyczyniły się do złagodzenia sytuacji w kraju.

Biskup Louis-Marie Ling Mangkhanekhoun jest Laotańczykiem. Święcenia kapłańskie otrzymał w obozie dla uchodźców, trzy lata spędził w komunistycznym więzieniu. W zdominowanym przez buddystów i wciąż będących u władzy komunistów Laosie żyje jedynie ok. 40 tys. katolików, często marginalizowanych i prześladowanych. Mają trudności m.in. ze zdobyciem wykształcenia. Kardynał nominat zakładał dla nich szkoły i ośrodki pomocy charytatywnej. Laos nie utrzymuje relacji dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską. Tamtejszy Kościół budowany jest na krwi męczenników z lat 50. i 70. XX wieku. Jest to wspólnota bardzo uboga i bez misjonarzy z zewnątrz, którzy musieli opuścić ten kraj w latach 70. ubiegłego stulecia i nadal nie mogą przyjeżdżać. Brakuje księży i katechistów do pracy duszpasterskiej. Aby odwiedzić wiernych, księża potrzebują pozwolenia od władz, co bardzo utrudnia działalność misyjną.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja