Dusza Świętego

„Dziennik duszy” Jana XXIII jest tak fascynującym zapisem jego drogi do świętości, że rodzi się pragnienie, aby samemu na nią wkroczyć.

Lektura „Dziennika duszy” wywołuje zachwyt duchowością papieża Jana. Jest to zbiór notatek i rozważań, które prowadził nieprzerwanie od czternastego roku życia i których pisanie zakończył w roku 1962, kilka miesięcy przed śmiercią. Ten wyjątkowy dialog z Bogiem pokazuje duchową drogę Angela Giuseppe Roncallego. Przede wszystkim pozwala zrozumieć istotę jego świętości, jaką była pokora i radość. Myśli papieża Jana o cnotach chrześcijańskich, pracy duszpasterskiej czy problemach świata to perły duchowe, jakże aktualne współcześnie. Kościół wynosi go na ołtarze, aby poprzez świadectwo życia świętego wskazać wiernym drogę do naśladowania w podążaniu do Boga. „Dziennik duszy” Jana XXIII z pewnością jest jedną z takich dróg. Oddajmy więc mu głos, przytaczając wybrane fragmenty.

Zwalczać ambicję

Trzeba zwalczać w sobie ambicję, nie szukać miejsc lub stanowisk bardziej zaszczytnych, korzystnych i dochodowych, lecz w sprawach tak ważnych i tak niebezpiecznych zachować obojętność, zdać się na wolę Bożą, polegać na sądzie przełożonych i radach własnego kierownika. Nie należy nigdy takich celów i intencji stawiać sobie przy nauce i przy spełnianiu dobrych czynności, gdyż przez to traci się wszelką zasługę i nie zdobędzie się nigdy prawdziwej cnoty ani tego pokoju wewnętrznego, „który przewyższa wszelkie pojęcie” (Flp 4,7) (1895 r., w wieku 14 lat).

Święta czystość

Nie zapomnę o tym, że nie jestem nigdy sam, choćby nawet nie było przy mnie nikogo. Zawsze bowiem widzi mnie Bóg, Maryja i mój Anioł Stróż i zawsze jestem klerykiem. A kiedy znajdę się w niebezpieczeństwie obrażenia świętej czystości, natychmiast zwrócę się do Boga, do mego Anioła Stróża i Maryi i będę powtarzał akt strzelisty: „Matko Niepokalana, dopomóż mi”. Pomyślę również o biczowaniu Pana Jezusa i o rzeczach ostatecznych oraz o przestrodze Ducha Świętego: „Pamiętaj na ostatnie rzeczy twoje, a na wieki nie zgrzeszysz” (Syr 7,40) (1897 r.).

Umiłowanie umartwienia

Pokuta na tym świecie jest podstawowym warunkiem dobrego życia i pożytecznym środkiem do osiągnięcia pełnej szczęśliwości po śmierci. Nie ma co się łudzić: muszę przyzwyczaić się zawczasu, w tych najpiękniejszych latach mojego życia, do cierpienia i umiłowania umartwienia. Naśladowanie świętych w srogości życia wydaje mi się rzeczą nieosiągalną, muszę jednak przyswoić sobie ducha umartwienia, stosując je zawsze w najmniejszych rzeczach, a zwłaszcza w pożywieniu (1903 r.).

Cnota dobroci

Żywe poczucie mej nicości musi sprawić, że będzie we mnie dojrzewała i doskonaliła się cnota dobroci, wielkiej dobroci, oraz cierpliwość, wyrozumiałość dla innych przejawiająca się w osądzaniu i sposobie odnoszenia się do nich. Dopiero ukończyłem trzydziestkę, a już odczuwam zmęczenie pracą i pewną nerwowość. Nie, nie, na litość! Gdy te rzeczy będą dawały znać o sobie, pomyślę o swojej nicości, przypomnę sobie o obowiązku wyrozumiałości wobec wszystkich, o moim postanowieniu, aby nikogo źle nie sądzić. To mi pomoże w zachowaniu pokoju ducha (1912 r.). Kapłański jubileusz W radosnym dniu mojego kapłańskiego jubileuszu ta zwłaszcza myśl wypełnia mą duszę, że nie należę ani do siebie, ani do kogokolwiek innego, lecz tylko do mego Pana, na życie i na śmierć. Godność kapłańska oraz przeróżne łaski, jakie spływały przez dziesięć lat na mnie, istotę tak małą i nędzną, domagają się, by moje „ja” zostało unicestwione, a wszystkie moje siły zwróciły się tylko ku temu, by współdziałać w szerzeniu królestwa Chrystusowego w umysłach i sercach ludzkich, a czynić to w sposób prostszy, w ukryciu, ale z większą gorliwością w zamierzeniach, myślach i czynach (1914 r.).

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg