Peru - w cieniu starych i nowych problemów

„Zjednoczeni w nadziei” – pod takim hasłem przebiegać będzie wizyta Franciszka w Peru. Papież odwiedzi ten kraj w dniach 18-21 stycznia.

Synod Panamazoński

W ocenie arcybiskupa Limy jednym z najważniejszych wydarzeń podróży Franciszka będzie jego spotkanie z przedstawicielami Indian, którzy zamieszkują lasy amazońskie. Można je potraktować jako „początek Synodu Panamazońskiego, który został ogłoszony przez papieża i odbędzie się w październiku 2019 r.”. Dotyczyć on będzie ludów zamieszkujących Amazonię, na terenie Wenezueli, Kolumbii, Ekwadoru, Peru, Boliwii i Brazylii.

Przewodniczący Kościelnej Sieci Panamazońskiej kard. Cláudio Hummes tłumaczy, że chodzi „o coraz większą inkulturację Kościoła, o to, by miał on coraz bardziej amazońskie oblicze i angażował się w obronę Amazonii, której grozi zniszczenie, dewastacja, degradacja”. – Przede wszystkim w Amazonii jest za mało misjonarzy. Odczuwa się wielki brak bliższej więzi Kościoła z tymi ludami, szczególnie wewnątrz tego regionu. Ta fizyczna obecność Kościoła poprzez kapłanów, diakonów jest bardzo niestabilna. Mieszkający tam ludzie bardzo na to narzekają, pragnęliby Kościoła, który jest bliżej; może kiedyś był bliżej, ale dziś z różnych powodów ta obecność się zmniejszyła. Oprócz tego jest jeszcze kwestia inkulturacji: Kościołowi trzeba nadać oblicze amazońskie, to znaczy wpleść go w miejscową kulturę. Jest w tej kwestii jeszcze wiele do zrobienia i Synod mógłby tę pracę wspomóc, wskazać drogi inkulturacji” – mówi brazylijski kardynał.

Przy okazji Synodu wysuwany jest postulat udzielania święceń kapłańskich żonatym mężczyznom. Jednak kard. Cipriani uważa, że nie rozwiąże to problemu Amazonii, która jest regionem bardzo rozległym, lecz słabo zaludnionym. Jego zdaniem tamtejsze wspólnoty Kościoła potrzebują prawdziwych misjonarzy.

Podczas wizyty w Peru Franciszek otrzyma też wspólną deklarację episkopatów Peru i Niemiec. Jednym z jej głównych punktów jest troska o stan środowiska naturalnego. Zachęca ona także do większych działań w celu ochrony życia, a także do inicjatyw służących wsparciu najbiedniejszych osób, które zamieszkują Puszczę Amazońską.

Problemy kościelne

W maju ub.r. papież przez trzy godziny rozmawiał z peruwiańskimi biskupami, którzy przybyli do Watykanu z okresową wizytą ad limina Apostolorum. – Dla nas były to jakby rekolekcje w miniaturze – przyznał metropolita Limy. Franciszek zachęcił biskupów do dbania o zachowanie jedności w lokalnym episkopacie. Dla wiernych taka jedność jest – jak zaznaczył – mocnym świadectwem. Prosił też peruwiańskich duszpasterzy, by byli blisko swych wiernych. – Ten papież, który bardzo dobrze zna Kościół w Ameryce Łacińskiej mówił też o tzw. pobożności ludowej naszych wiernych. W tej pobożności wyraża się ich wiara. Franciszkowi bardzo to leży na sercu. Prosił, by ją rozwijać, bo dla naszego ludu jest ona bardzo ważna, zwłaszcza kult Matki Bożej i kult Krzyża – relacjonował kard. Cipriani.

Od 1917 r. w Limie działa uniwersytet katolicki (od 1942 r. – papieski). W ostatnich latach ta zasłużona uczelnia była przedmiotem i stroną ostrego sporu z tamtejszą archidiecezją, w którego wyniku Stolica Apostolska w lipcu 2012 r. zabroniła uniwersytetowi używać nazwy „katolicki” i „papieski”. Powodem decyzji był konflikt władz uczelni z ówczesnym wielkim kanclerzem, kard. Ciprianim. Podważono wówczas jego prawo do mianowania rektora, nadzór nad treścią nauczania oraz kontrolę nad nieruchomościami uniwersytetu.

Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej uzasadniał swą decyzję, o zakazie używania w nazwie przymiotnika „katolicki” m.in. tym, że w swojej działalności uniwersytet kieruje się kryteriami „niezgodnymi z dyscypliną i moralnością Kościoła”. W 2014 r. papież Franciszek powołał komisję, złożoną z trzech kardynałów, której zadaniem było znalezienie „wspólnego, ostatecznego rozwiązania”. Po zmianie statutów uczelni, z dniem 3 listopada 2016 r. Kongregacja Edukacji Katolickiej przywróciła uniwersytetowi tytuły „katolicki” i „papieski”. W ramach tych postanowień urząd wielkiego kanclerza uniwersytetu nie jest już połączony z urzędem arcybiskupa Limy. Nowym wielkim kanclerzem na pięcioletnią kadencję został kard. Giuseppe Versaldi, prefekt Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej, a zarazem mediator w ostatecznie zakończonym sporze.

Ciekawą inicjatywą episkopatu było rozpoczęcie zgromadzenia plenarnego w lipcu 2016 r. nie w siedzibie konferencji, lecz „w czterech znaczących miejscach miłości chrześcijańskiej”: więzieniach i szpitalach Limy. Odprawili tam Msze św. na otwarcie obrad.

Problemy etyczne

Tak jak w wielu innych krajach świata Kościół w Peru zmaga się z decyzjami władz państwowych, niezgodnymi z jego nauczaniem.

W styczniu 2013 r. przewodniczący komisji episkopatu ds. życia i rodziny, abp José Antonio Eguren skrytykował Trybunał Konstytucyjny, który zezwolił osobom dorosłym na stosunki seksualne z małoletnimi w wieku 14-18 lat. Przestrzegł, że w sytuacji, gdy małoletni „mają prawo” do wyrażania chęci odbycia stosunków seksualnych, w przyszłości mogą zechcieć prawa do odbywania stosunków seksualnych za pieniądze. Będzie to z korzyścią dla tych, którzy wykorzystują seksualnie osoby niepełnoletnie i dla handlarzy ludźmi. Hierarcha wskazał, że „teraz małoletni jest prawie całkowicie bezbronny wobec dorosłego”, który może wykorzystać go seksualnie i to do ofiary będzie należało udowodnienie, że doszło do nadużycia. Według agencji ACI, depenalizacja stosunków seksualnych dorosłych z małoletnimi ma na celu udostępnienie osobom niepełnoletnim rynku środków antykoncepcyjnych.

Kilka miesięcy później doszło do protestów przeciwko rządowym planom legalizacji aborcji. Serię marszów protestacyjnych rozpoczęło wydarzenie zatytułowane „Chroniąc przyszłość”, które z udziałem około 100 tys. ludzi odbyło się w Limie. W Peru aborcja była zabroniona z wyjątkiem przypadków zagrożenia życia matki. Jednak od wielu lat na kraj ten naciskały międzynarodowe organizacje, domagające się liberalizacji przepisów chroniących ludzkie życie. Wprowadzając pojęcie „aborcji terapeutycznej” chciały, by lekarze mogli zabijać dzieci nienarodzone pod pretekstem jakichkolwiek problemów zdrowotnych u zgłaszających się do nich kobiet.

I choć z sondaży opinii publicznej wynikało, że większość Peruwiańczyków chce chronić życie (w 2011 r. 76 proc. respondentów sprzeciwiało się legalizacji aborcji) przepisy o „aborcji terapeutycznej” weszły w życie. Biskupi alarmowali w 2014 r., że „po raz pierwszy w historii Peru otwiera [się] drogę do aborcji, czyli do zabójstwa niewinnej ludzkiej istoty”. Zwracali uwagę, że prawo to jest „nie tylko niemoralne, ale też niezgodne z konstytucją i nielegalne”. Według peruwiańskiej konstytucji każda osoba ludzka ma bowiem prawo do życia i przysługuje jej ono od chwili poczęcia. W Peru „matka w ciąży i poczęte dziecko mają takie samo prawo do życia. Specjaliści wykazują, że w wyjątkowych przypadkach, kiedy zagrożone jest życie matki i dziecka, dzięki technice lekarskiej są dziś dostępne wielorakie sposoby, by oboje uchronić przed śmiercią” – przypominał tamtejszy episkopat.

Marsz dla Życia w Limie z udziałem pół miliona ludzi w marcu 2015 r. wsparł papież, zapewniając jego uczestników, że włącza się w ich modlitwę i zaangażowanie na rzecz obrony i wspierania ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci. – Niech żyje życie! – napisał Ojciec Święty.

Aż ponad półtora miliona Peruwiańczyków demonstrowało też w marcu ub.r. przeciwko zamiarowi wprowadzenia pojęć z ideologii gender do edukacji dzieci począwszy od najmłodszego wieku. Manifestacje, które odbyły się w Limie i wielu innych miastach, zorganizowano w ramach kampanii pod hasłem #ConMisHijosNoTeMetas („Nie wtrącaj się do moich dzieci”).

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama