Po pielgrzymce: Cztery niezwykłe dni

O tym, jak przeżył tegoroczną pielgrzymkę papieską do Polski opowiada nasz specjalny wysłannik LESZEK ŚLIWA

Kiedy jechałem do Krakowa w przededniu wizyty Jana Pawła II myślałem, że właściwie o swoich wrażeniach z papieskiej pielgrzymki mogę napisać już przed jej rozpoczęciem. Przecież wiadomo było czego się spodziewać, znamy to wszyscy dobrze. Niebywały entuzjazm nieprzeliczonych tłumów, chóralne śpiewy i okrzyki na cześć Ojca Świętego. Setki tysięcy osób koczujących całą noc wszędzie tam, gdzie jest choć cień szansy by następnego dnia na chwilę Go zobaczyć. I ci ludzie poproszeni o komentarz do słów Papieża, którzy łamiącym się głosem próbują wykrztusić jak bardzo są szczęśliwi, że mogli usłyszeć Jego głos... I te owacje przerywające Jego wypowiedzi...

Wiadomo było, że usłyszymy mądre słowa Jana Pawła II i... tylko trochę przeszkadzała świadomość, że bez względu na to co by powiedział i tak reakcją tłumu będzie aplauz wybuchający jeszcze przed końcem zdania...

A jednak coś mnie zaskoczyło. Nigdy nie przeżyłem tak niezwykłej nocy jak ta z soboty na niedzielę, przed Mszą na Błoniach. Kraków ze wszystkich polskich miast ma nastrój najbardziej "śródziemnomorski". Po północy na krakowskim Rynku zawsze spaceruje jeszcze sporo ludzi. Ale w ciasne zaułki Starego Miasta lepiej się już wtedy nie zapuszczać. Tym razem było inaczej.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama