Po pielgrzymce: Cztery niezwykłe dni

O tym, jak przeżył tegoroczną pielgrzymkę papieską do Polski opowiada nasz specjalny wysłannik LESZEK ŚLIWA

Chodziłem wszędzie z absolutnym poczuciem bezpieczeństwa. Wszędzie mijali mnie radośni, uśmiechnięci ludzie. Nie widziałem ani jednego pijanego, nikt nie przeklinał! Zewsząd słychać było śpiewy i dźwięki instrumentów muzycznych. Śpiewali nie tylko harcerze. Było wiele małżeństw z dziećmi nucących religijne pieśni.

Rynek przypominał w nocy wielkie obozowisko. Tysiące ludzi ułożyło się na materacach do snu, wielu innych śpiewało w grupkach. Wieża ratuszowa, kościółek św. Wojciecha, Sukiennice, były oblepione prowizorycznymi posłaniami. Wielu wiernych koczowało też pod Wawelem i na Błoniach

Znam dobrze i kocham Kraków. Ze swymi tradycjami i zwyczajami wydaje się niezmienny. Tymczasem w czasie pobytu Papieża przeszedł zadziwiającą metamorfozę. Nie chodzi wcale o dekoracje. W końcu domy przystraja się przy okazji różnych świąt i niewiele to zmienia. Teraz jednak zmienił się "środek ciężkości" miasta. Zwykle najbardziej oblężonym miejscem Krakowa jest Rynek i prowadząca od niego w kierunku północnym ul. Floriańska. Na te kilka dni prawdziwym krakowskim Rynkiem stał się plac Wszystkich Świętych przy kościele franciszkanów. Przyczyna jest prosta: wszak Dom Arcybiskupów Krakowskich znajduje się przy ul. Franciszkańskiej, "jakby ktoś pytał: Franciszkańska 3" – jak żartował przez okno Domu Jan Paweł II. Oczywiście na Franciszkańską nie można się było dostać, ale na sąsiednim placu Wszystkich Świętych codziennie ludzie stali ściśnięci jak śledzie w puszce. Co więcej, tłum przelewał się przez ulicę Grodzką i zajmował sporą część leżącego po jej drugiej stronie placu Dominikańskiego. Wiele osób koczowało tam przez cały dzień, w nadziei, że choć na chwilę i z daleka zobaczą Papieża albo usłyszą Jego głos.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama