Benedykt XVI: Handlarze narkotyków niszczą ludzkie życie

"Wiara czyni cuda i leczy" powiedział na początku swej pielgrzymki Benedykt XVI. Mówiąc te słowa myślał o „Farmie Nadziei", którą odwiedził w sobotę po południu. Skuteczność wyleczeń z narkomanii i alkoholizmu sięga tam 60 proc.

Fazenda da Esperança, czyli Farma Nadziei jest ośrodkiem resocjalizacyjnym dla młodych uzależnionych od narkotyków i alkoholu. Pierwsza powstała właśnie w Guaratinguetá. W 1979 r. niemiecki franciszkanin, Hans Stapel, przybył do tej miejscowości nieopodal Aparecidy. Cztery lata później przystał na pragnienie młodego parafianina Nelsona Giovanellego dos Santos, by zacząć konkretnie pomagać młodym w nałogach. Gdy sami uzależnieni zaczęli prosić o pomoc powstała pierwsza farma, miejsce wspólnego życia przez całą dobę.

W 1999 r. ordynariusz Aparecidy, kard. Alois Lorscheider zatwierdził inicjatywę jako diecezjalne stowarzyszenie wiernych. Dziś w samej Brazylii są 32 „Farmy Nadziei”. Kolejne powstały w Meksyku, Gwatemali, Paragwaju, Argentynie, Mozambiku, Niemczech, na Filipinach i w Rosji. W męskich i żeńskich Farmach przebywa ok. 3 tys. osób: narkomanów, nieletnich matek, bezdomnych, zarażonych wirusem HIV, czy terminalnie chorych. Swoje życie dzieli z nimi 240 osób konsekrowanych. Fakt, że Papież podjął decyzję by odwiedzić wykluczonych, ludzi z marginesu jest rzeczą niewiarygodną, wyjątkowa, o bardzo silnym przesłaniu uważa założyciel dzieła, o. Hans Stapel.

„Dla mnie to jest wielkie przeżycie, gdyż Ojciec Święty może zobaczyć jak żyjemy. A jest to bardzo proste życie, codziennie znaczone fragmentem Słowa Bożego, które usiłujemy realizować. Doświadczamy, jak ludzie się zmieniają żyjąc słowem Bożym. Oprócz tego – co bardzo ważne – pracujemy. Wszyscy na chleb zarabiają, nie żyją z pomocy społecznej, ale z pracy własnych rąk. Poza tym żyjemy w rodzinie, zgodnie z zamysłem Bożym dla człowieka. Samemu trudno życiu sprostać.

Te trzy rzeczy: życie Słowem Bożym, praca i wspólnota rodzinna pozwalają się realizować. A gdy ktoś jest spełniony narkotyki nie mają znaczenia, inne używki, nawet pieniądze stają się niepotrzebne, bo szczęście je przerasta. My tu doświadczamy obecności Zmartwychwstałego pośród nas. To jest wspaniałe doświadczenie” – powiedział założyciel dzieła, o. Stapel.

Dwa tysiące uzależnionej młodzieży własną pracą na „Farmach Nadziei” zarabiało na to, by móc tu przyjechać na spotkanie z Papieżem. Wśród nich było 40 Rosjan.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

Reklama