Droga Krzyżowa w Koloseum 2007

Było późne przedpołudnie pewnej wiosny, między 30 a 33 rokiem naszej ery. Jerozolimską drogą, która w następnych wiekach przyjmie znamienną nazwę Via Dolorosa, postępował niewielki orszak: skazany na śmierć, w eskorcie rzymskich żołnierzy - tak rozpoczyna się Droga Krzyżowa, która w tegoroczny Wielki Piątek zostanie odprawiona w Koloseum. Portal Wiara.pl dotarł do całego tekstu.

Stacja ósma

Cyrenejczyk pomaga nieść Krzyż Jezusowi

C.:
Kłaniamy ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.
W.: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Z Ewangelii według św. Łukasza (23, 26)
Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.

ROZWAŻANIE

Wracał z pola, może po wielu godzinach pracy. Spieszył, by zdążyć z przygotowaniami do święta Paschy. Po zachodzie słońca, wraz z pojawieniem się pierwszych gwiazd na niebie, miał przecież przekroczyć święty próg szabatu. Na imię miał Szymon. Był Żydem pochodzącym z Afryki, z Cyreny. Z miasta na wybrzeżu libijskim, goszczącego sporą diasporę żydowską. Suchy rozkaz jednego z rzymskich żołnierzy z oddziału, który eskortuje Jezusa, każe mu się zatrzymać, wziąć na plecy krzyż wycieńczonego Skazańca i nieść.

Szymon przechodził tamtędy przez przypadek i nie mógł wiedzieć, że to spotkanie okaże się tak znaczące. A jednak, jak ktoś napisał, «iluż ludzi, aż po dzień dzisiejszy, chciałoby tam być, na jego miejscu? Przechodzić tamtędy dokładnie w tym momencie. Ale jest już za późno. Jedynie on przechodził tamtędy i przenigdy tego miejsca nie ustąpiłby nikomu» (Charles Peguy). Jest to tajemnica spotkania z Bogiem, który niespodziewanie wchodzi w życie wielu ludzi. Apostoł Paweł został zauważony, «pochwycony i zdobyty» (Flm 3,12) przez Chrystusa na drodze prowadzącej do Damaszku. Dlatego za swoje przyjmie te zdumiewające słowa, które Bóg wypowiedział przez proroka Izajasza: «Dałem się znaleźć tym, którzy Mnie nie szukali, objawiłem się tym, którzy o Mnie nie pytali» (Rz 10,20).

* * *

Bóg czeka na nas w naszych codziennych sprawach. To On czasami puka do naszych drzwi, prosząc o miejsce przy naszym stole, by zjeść z nami posiłek. Innym razem niespodziewanie zjawia się na naszej drodze, podobnie jak w przypadku Szymona Cyrenejczyka, by stać się darem zapoczątkowującym nawrócenie. Świadczy o tym Marek Ewangelista, wymieniając imiona synów Cyrenejczyka, Aleksandra i Rufusa (Mk 15, 21). Jako chrześcijan, Cyrenej­czyk jest zatem symbolem tajemniczego splatania się Bożej łaski z działaniem człowieka. Ewangelista bowiem ukazuje Szymona jako ucznia, który «niesie krzyż za Jezusem», idąc po jego śladach.

Ten czyn Szymona, choć wymuszony, staje się symbolem wszelkich aktów solidarności z cierpiącymi, uciskanymi i umęczonymi. Tym samym Cyrenej­czyk przedstawia sobą niezliczoną rzeszę ludzi wielkodusznych: misjonarzy, samarytan, którzy «nie przechodzą na drugą stronę drogi», lecz pochylają się nad nieszczęśnikami, biorą ich na swe ramiona, by ich ratować. Tak więc uginające się pod ciężarem krzyża barki Szymona, jego umęczona twarz, zdają się powtarzać, jak echo, słowa świętego Pawła: «Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełnijcie prawo Chrystusowe» (Ga 6, 2).

Wszyscy:

Pater noster, qui es in cælis:
sanctificetur nomen tuum;
adveniat regnum tuum;
fiat voluntas tua, sicut in cælo, et in terra.
Panem nostrum cotidianum da nobis hodie;
et dimitte nobis debita nostra,
sicut et nos dimittimus debitoribus nostris;
et ne nos inducas in tentationem;
sed libera nos a malo.

Widzi Syna wśród konania
jak samotny głowę skłania
gdy oddawał ducha już.

Tui Nati vulnerati,
tam dignati pro me pati,
pœnas mecum divide.
«« | « | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | » | »»

Reklama

Reklama