Tajemnica, którą trudno wyrazić słowami

Siostra Marie Simon-Pierre Normand, uzdrowiona za wstawiennictwem papieża-Polaka z choroby Parkinsona, w trakcie konferencji prasowej we Francji wyznała, że należy do pokolenia Jana Pawła II. Dla zakonnicy ten cud pozostaje „wielką tajemnicą, którą trudno jest wyrazić słowami”.

– Byłam chora i zostałam uzdrowiona – tymi słowami s. Marie Simon-Pierre rozpoczęła swe świadectwo. Przypomniała, że choroba Parkinsona została u niej zdiagnozowana w 2001 r. Jej stan pogarszał się z dnia na dzień, miała coraz większe trudności z poruszaniem się i pisaniem. Gdy 2 kwietnia 2005 r. umarł Jan Paweł II miała wrażenie, że umarł przyjaciel, gdyż od czasu, gdy w 1978 r. został papieżem bardzo interesowała się jego pontyfikatem. – Myślę, że należę do pokolenia Jana Pawła II – wyznała zakonnica. Jeszcze bardziej zbliżyła go do niej ta sama choroba Parkinsona, na którą oboje cierpieli.

Cała wspólnota sióstr oglądała w telewizji transmisję z pogrzebu Ojca Świętego. Niektóre spośród nich zaczęły się od tego dnia modlić przez jego wstawiennictwo o uzdrowienie s. Marie Simon-Pierre. 14 maja całe zgromadzenie we Francji i Senegalu rozpoczęło nowennę w tej intencji. – Zgodziłam się na to nie dla siebie, ale dlatego, żebym mogła dalej służyć – dodała zakonnica, która była wtedy przełożoną w szpitalu położniczym w Puyricard koło Aix-en-Provence.

Ponieważ bóle i sztywnienie mięśni były coraz większe, nie mogła już pracować, choć była dopiero po czterdziestce. Gdy 2 czerwca poszła do swej przełożonej, s. Marie Thomas Fabre, by poprosić o zwolnienie z obowiązków pełnionych w szpitalu, usłyszała od niej, że „Jan Paweł II nie powiedział jeszcze ostatniego słowa”. Przełożona kazała jej napisać na kartce: „Jan Paweł II”. Pismo było nieczytelne, zapadła cisza, po czym siostra wróciła do swoich obowiązków.

S. Marie Simon-Pierre zaprzeczyła doniesieniom prasowym, jakoby usłyszała jakiś wewnętrzny głos. Po wieczornej modlitwie poczuła po prostu chęć pisania. Ze zdumieniem zorientowała się, że pisała „prawie normalnie, bez drgania dłoni”. Mimo to poszła spać. Obudziła się dopiero o czwartej nad ranem, co ją zaskoczyło, gdyż w ostatnim czasie z powodu bólu spała bardzo niewiele.

– Gdy wstałam, poczułam, że nie jestem taka sama. Coś się we mnie zmieniło. Inaczej czułam swoje ciało. Nie odczuwałam już sztywnienia mięśni. Mogłam normalnie się poruszać – opowiada zakonnica.

Zapragnęła pomodlić się przed Najświętszym Sakramentem, więc o czwartej nad ranem – choć nie ma takiego zwyczaju w jej zgromadzeniu – odbyła adorację i medytację Tajemnic Światła, dodanych do różańca przez Jana Pawła II.

O szóstej rano znów poszła do kaplicy na poranną modlitwę sióstr. Po drodze zauważyła, że idąc porusza lewym ramieniem, które z powodu choroby było dotychczas sztywne. W czasie Mszy św. była już pewna, że została uzdrowiona, odczuwała wielką radość i pokój. Siostry obecne w kaplicy powiedziały jej potem, że po jej ruchach i wyrazie twarzy zorientowały się, iż zaszła w niej jakaś zmiana.

S. Marie Simon-Pierre wróciła do pokoju, by jeszcze raz sprawdzić, jak pisze, po czym poszła na oddział i zajmowała się dziećmi, czego wcześniej nie mogła już robić. W ciągu dnia napisała list i zadzwoniła po przełożoną. Gdy ona przyszła, pokazała jej list, mówiąc, że została uzdrowiona za wstawiennictwem Jana Pawła II. S. Marie Simon-Pierre opowiedziała jej, co się wydarzało, po czym przełożona ponownie poprosiła ją, by jeszcze raz napisała: „Jan Paweł II” i zobaczyła wielka zmianę w jej piśmie.

7 czerwca s. Marie Simon-Pierre poszła na umówioną wcześniej konsultację ze swoim neurologiem. Widząc, że swobodnie się poruszała, zapytał ją, czy wzięła podwójną dawkę dopaminy. Odpowiedziała, że przestała brać leki i wyjaśniła co się stało.

W uznaniu jej uzdrowienia przez Benedykta XVI za cud za wstawiennictwem Jana Pawła II s. Marie Simon-Pierre widzi znak dla Kościoła, ale szczególnie dla Francji, że Bóg kocha życie i wzywa do służenia życiu. Wyraziła też nadzieję, że kamery będą skierowane nie na nią, lecz na Chrystusa, by Jemu za ten cud dziękować.

Ujawniła też, że od czasu jej uzdrowienia zgromadzenie otrzymuje wiele próśb o modlitwę od chorych z całego świata, m.in. z Polski. Zapewniła, że siostry modlą się codziennie w ich intencji. – Niech nie opuszczają rąk, niech zachowają ufność i nadzieję. Na końcu tunelu zawsze jest maleńkie światło. Chrystus przyszedł dla każdego człowieka. On jest Zbawicielem, Lekarzem, przyszedł, żeby nas uleczyć, towarzyszy każdemu człowiekowi w jego cierpieniu – powiedziała do chorych.

Zgodnie z życzeniem s. Marie Simon-Pierre, była to jedyna konferencja prasowa z jej udziałem.

Obecny na niej ordynariusz archidiecezji Aix, abp Christophe Dufour podkreślił, że cud to znak miłującej obecności Boga w świecie.

Z kolei ks. Luc-Marie Lalanne, który kierował trwającym od marca 2006 do marca 2007 r. procesem w sprawie cudu na poziomie diecezjalnym poinformował, że przeanalizowano dokumentację medyczną dotycząca choroby s. Marie Simon-Pierre, przesłuchano uzdrowioną zakonnicę i 15 świadków, a także wysłuchano opinii 3 ekspertów medycznych. Proces ten wykazał cudowny charakter wyzdrowienia zakonnicy. Następnie na podstawie akt tego procesu pracowała Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie. Ks. Lalanne ujawnił, że na tym etapie s. Marie Simon-Pierre została latem 2010 r. poddana dodatkowym badaniom neurologicznym i psychiatrycznym.

Wyjaśnił też, że do wyniesienia kogoś na ołtarze potrzebne jest zejście się trzech dróg: vox populi (przekonania ludzi o czyjejś świętości), vox Ecclesiae (uznania przez Kościół świętości kandydata) i vox Dei (cudu za wstawiennictwem kandydata na ołtarze).

Prowadzący konferencję prasową rzecznik Konferencji Biskupów Francji ks. prałat Bernard Podvin wskazał, że cały proces był prowadzony skrupulatnie zgodnie z przepisami kościelnymi, a jedynym odstępstwem od obowiązujących procedur było przyspieszenie przez papieża daty jego rozpoczęcia.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg