Ważne słowa w kolebce islamu

Promowanie kultury spotkania jest warunkiem koniecznym do życia w pokoju i pozostawienia przyszłym pokoleniom świata lepszego niż ten, w którym żyjemy. To przesłanie popłynęło z kolebki islamu.

Papieska pielgrzymka do Zjednoczonych Emiratów Arabskich nie jest wydarzeniem incydentalnym, ale konsekwentnym budowaniem relacji międzyreligijnych. Słowem roku, czemu Franciszek dał wyraz w orędziu Urbi et orbi, jest braterstwo, którego owocem jest pokój. Żaden papież nie odwiedził wcześniej Półwyspu Arabskiego i nie prowadził dialogu z muzułmanami na ich terytorium. Franciszek przedstawił się jako „wierzący spragniony pokoju”.

Lider pokoju

Symbolem spotkania pozostaje widok papieża Franciszka i szejka Ahmeda al-Tayeba, których następca tronu Abu Zabi, a zarazem szef Muzułmańskiej Rady Starszych, wprowadza, trzymając za ręce, na międzynarodową konferencję o ludzkim braterstwie. Przyrównane to zostało do spotkania św. Franciszka z sułtanem Malikiem al-Kamilem, które miało miejsce 800 lat wcześniej. Już to sprawia, że ta wizyta była historyczna. Ponadto w ZEA, które dążą do tego, by być „przykładem współżycia, braterstwa i spotkania ludzi różnych religii” tam, gdzie dominuje islam, wciąż nietolerujący konwersji na inną religię, udało się zgromadzić ok. 500 przywódców religijnych i politycznych. Nie tylko muzułmanów i chrześcijan, ale także m.in. żydów, buddystów i bahaitów. Kropką nad i było podpisanie wspólnej deklaracji o braterstwie, nad którą pracowano przez cały rok. Zauważa się, że jest ona owocem papieskiej wizyty w Egipcie, gdzie dwa lata temu Franciszek uczestniczył w międzynarodowej konferencji „Religie i pokój”. – Franciszek jawi się jako światowy lider pokoju pociągający za sobą wszystkie religie, które zrozumiały, że bycie wyizolowanym jest bezużyteczne i nie prowadzi do niczego dobrego. Tylko zjednoczenie się, wspólne działania mogą przynieść owoc w postaci pokoju na świecie – podkreśla Marco Impagliazzo. Uczestniczył on w konferencji jako przewodniczący Wspólnoty Świętego Idziego. To właśnie ona mozolnie buduje relacje braterstwa, od 15 lat współpracując z wielkim imamem meczetu Al-Azhar w Kairze szejkiem al-Tayebem. Ma to fundamentalne znaczenie ponieważ w islamie nie ma jednego przywódcy religijnego, jakim jest w Kościele katolickim papież. W świecie islamu sunnickiego, dominującego w większości krajów Bliskiego Wschodu, właśnie Al-Azhar jest najważniejszym ośrodkiem myśli. Obecny imam jest jednym z najlepiej wykształconych w prawie i tradycji uczonych muzułmańskich. Stoi on na czele instytucji wydającej fatwy, czyli dokumenty wyjaśniające kontrowersje teologiczne i interpretującej święte teksty.

Imam broni chrześcijan

– Pragnienie pokoju, promowanie pokoju, bycie narzędziami pokoju: po to tutaj jesteśmy – mówił Franciszek na międzyreligijnej konferencji o światowym braterstwie. Jako narzędzia budowania braterstwa wskazał dialog i modlitwę oraz edukację i sprawiedliwość. Papież stwierdził, że punktem wyjścia w budowaniu braterstwa jest uznanie, że Bóg jest początkiem jednej ludzkiej rodziny. Oznacza to, że wszyscy mamy równą godność i że nikt nie może być panem ani niewolnikiem innych. Wrogiem braterstwa jest indywidualizm, który przekłada się na wolę postawienia siebie i swojej grupy nad innymi. Zarówno papież, jak i imam Al-Azhar w swoich przemówieniach skupili się nie tyle na ustalaniu punktów niezgody, ile na tych wartościach, które obaj podzielają, nawołując świat, by „odpowiadał dobrem na zło”.

Wybrzmiało też zdecydowane potępienie przemocy dokonywanej w imię Boga. Papież podkreślił, że nie ma alternatywy: albo wspólnie zbudujemy przyszłość, albo nie będzie przyszłości. Zwrócił uwagę na okrucieństwo wojen w Jemenie, Syrii, Iraku i Libii. To nie była dyplomacja, to było zdecydowane opowiedzenie się po stronie cierpiących i prześladowanych. Wezwał do tworzenia społeczeństw, w których „ludzie wyznający różne wiary będą mieli te same prawa obywatelskie”.

W kolebce islamu padły też bezprecedensowe słowa imama Al-Azhar o tym, że chrześcijanie są pełnoprawnymi obywatelami, a nie tylko mniejszością, którą należy chronić. – Jesteście na równi z nami, macie takie same prawa i obowiązki. Nie może być mowy o mniejszościach, bo przygotowuje to teren pod wrogość i dyskryminację – wskazał al-Tayeb, apelując do wyznawców islamu, by szanowali prawa krajów, w których przyszło im żyć na Zachodzie, i respektowali ich tożsamość religijną. Zauważył zarazem, że podpisana deklaracja o braterstwie jest zaporą przeciwko nienawiści. – Ta deklaracja jest ważna, bo wybrzmiewa w niej wspólne „nie” dla wykorzystywania imienia Boga do usprawiedliwienia przemocy, nienawiści i terroryzmu. Tekst ten uznaje też godność i prawa kobiet, ich równość, a co za tym idzie: prawa polityczne. Mowa jest także o ochronie wszystkich miejsc kultu. Warto zauważyć, jak w tym tekście mówi się o źródłach terroryzmu i fundamentalizmu. To nie tylko błędna interpretacja tekstów religijnych, ale również pewna „duchowa choroba”, na którą cierpią nasze społeczeństwa, odchodząc od religii i etyki, co przyczynia się do wzrostu fanatyzmu – podkreśla Andrea Tornielli, dyrektor programowy watykańskich mediów, który towarzyszył papieżowi w podróży.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama