On rozdaje nam skrzydła

Poszedłem najpierw prywatnie do Ojca świętego. Krzyknąłem do arcybiskupa Dziwisza: Stanisławie jestem. I się rozryczałem. I wtedy on podprowadził mnie blisko do Ojca świętego. Mogłem klęczeć, wyryczeć się. Abp Stanisław krzyknął do mnie: uspokój się. Trzy razy. A kiedy się już pozbierałem mówi mi: chodź za mną.

Podszedłem do samego Ojca świętego, dotknąłem kraja szaty, ucałowałem. Wtedy zrozumiałem, że moim obowiązkiem jest przełożyć to wzruszenie, tę miłość na wiarę, na kulturę, na dojrzalszą formę istnienia. Trzeba sobie i innym powycierać łzy i przetworzyć tę miłość na inną formę obecności. Proponuję wszystkim, by studiowali myśl Jana Pawła II, by przeczytali bodaj jedną jego książkę, bodaj jedną encyklikę. Żebyśmy wiedzieli, co do nas powiedział; żebyśmy żyli według jego wskazań. Nie ma rozstania ze zmarłymi, zmienia się tylko sposób naszego obcowania z nimi. Jest ciąg dalszy. Nie ma końca.

Na Lednicy, chcę postawić ogromny słup dębowy, z wielkimi skrzydłami i małymi skrzydłami. A tytuł tego monumentu: Ojciec święty rozdaje skrzydła młodzieży. Papież był wizjonerem. Dlatego nie mogę postawić knota jakiegoś betonowo-marmurowego czy z brązu. Myślę też o tym, jak to zrobić, żeby Ojciec święty był i to jeszcze bardziej był niż dotychczas. To jest moje zmartwienie teraz, jak to zrobić. Jedna dziewczyna zaesemesowała do mnie: „teraz rozumiem, dlaczego tak kochałeś Ojca świętego, szkoda, że tak późno”. To jest fantastyczne, że młodym ludziom w Polsce, na świecie otwierają się oczy. To, co się tutaj dzieje w Rzymie, świadczy o tym, co ON zrobił.

Papież był gigantem w tej wzajemności, w relacjach. Muszę powiedzieć, że strasznie ciężko będzie następcy w tej jednej materii. Jan Paweł II miał nieprawdopodobną wrażliwość wzajemności. On dawał impuls i to odbijało mu jak echo. Był kontrapunktem dla tego wszystkiego, co płynie. To był monolit stojący i pokazujący drogę do nieba.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |