Święta noc w Paryżu

Trudno pisać bez emocji o tym, co minionej nocy działo się w stolicy Francji. Dziesiątki tysięcy ludzi, głównie młodzież, przeszły wzdłuż Sekwany w Procesji Światła. Centrum Paryża do późnej nocy wypełniał śpiew, modlitwa i entuzjazm francuskich chrześcijan.

Czyste powietrze
Na placu katedralnym coraz większe skupienie większości miesza się z piknikowym nastrojem niektórych. Przez cały czas młodzi w katedrze animują śpiewy i modlitwę. I coraz więcej osób po prostu stoi w miejscu. Usta poruszają się w modlitewnym rytmie. Nie ma piękniejszego języka niż francuski. Można to odczuć szczególnie podczas liturgii, modlitwy i śpiewu. Także francuska wersja „Zdrowaś Maryjo”, poza chorwacką może, nie ma sobie równych: „módl się za nami, biednymi grzesznikami” – uniżenie modlącego się jest znacznie głębsze niż w polskiej czy angielskiej wersji. Nieprzypadkowo największe dzieła mistyczne powstały właśnie w języku francuskim.

Kiedy tuż przed północą kard. Ving-Trois rozpoczyna Procesję Światła, można odnieść wrażenie, że tej nocy stanie się coś nadzwyczajnego. Arcybiskup przemawia spokojnie, powoli, z lekko pochyloną głową. Jakby sam bał się powiedzieć za dużo. Nie trzeba „zagrzewać” zebranych do wymachiwania chorągiewkami, w górę idą świece, które rozdają wolontariusze. W powietrzu wisi „coś czystego”, nie wymagającego dodatkowych fajerwerków. I tak jest podczas całej Procesji Światła, wzdłuż Sekwany. Z początkowej grupy 10 tys. osób, tworzy się morze 40 tysięcznego modlącego się tłumu, a o 3 nad ranem jest już 60 tys. ludzi (według danych policji, które otrzymaliśmy w centrum prasowym).

Większość śpiewa, wypowiada kolejne „Zdrowaśki”. Tuż obok toczy się zwyczajne nocne życie: dyskoteki, kawiarnie, nocne kluby. Niektórzy przystają z zaciekawieniem, dołączają się do procesji, inni patrzą obojętnie lub z ironią. – Nie jestem tym zainteresowana, chociaż byłam ochrzczona i przyjęłam pierwszą Komunię św. – mówi Sophie. Wyszła z pubu na papierosa i została dłużej, „żeby popatrzeć”. – Wolałabym, żeby wierzący swoją religijność wyrażali raczej w pomocy dla biednych z Afryki – oświadcza.

Jean-Pierre idzie w procesji z rodziną i plecakiem na plecach. – Idziemy do końca i zostajemy do rana, do Mszy z Papieżem, chyba wszyscy tak zrobią – uśmiecha się i kończy ostatnią zwrotkę „Peuple de Dieu”. Rzeczywiście, tysiące osób spędziło tę wyjątkową noc na esplanadzie Inwalidów. To nie była tylko manifestacja wiary. U zdecydowanej większości uczestników widziałem prawdziwe wzruszenie tym wspólnym świętowaniem. – Jestem szczęśliwy – mówi krótko młody ksiądz z diecezji w środkowej Francji. Odłącza się z grupą ok 1 nocy. Idą przez miasto, już bez tłumu i dalej śpiewają. Jeśli ruszyło to chociaż jedną osobę „z zewnątrz”, było warto.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama