"Nie lękajcie się"

**Ula Rogólska, nasz specjalny korespondent na XXIII ŚDM** Co po niektórych pielgrzymów nocny chłód obudził już około godziny piątej. Niedługo potem alejki wypełnili kolejni dochodzący - to katolicy mieszkający w Australii.

Bardzo liczna grupa Wietnamczyków zwraca uwagę wielka flaga, którą niosą w kilkanaście osób. Lorin i Peyte pochodzą z Libanu. W Australii mieszkają już od kilkunastu lat. Tez przyjechali dziś rano. Mają dziesięcioro dzieci. Razem z nimi przybyło ich kilkoro, a także ciocie, kuzynki. Kiedy widzą, ze pielgrzymi jedzą swój suchy prowiant, otwierają wielką reklamówką z kanapkami z pastą jajeczną i sałatką - Świeże, jedzcie - zaprasza Lorin. Po cieple napoje pielgrzymi stoją w długiej kolejce. Ale "sąsiedzi" Lorin i Peyte nie mają tego problemu. Libańczycy wyjmują termos z gorącą kawą i częstują chętnych. I na koniec - pyszyne libańskie ciasteczka z orzechami. - Piekła moja siostra - uśmiecha się Lorin.

Ta gościnność trochę nas krępuje. A wysoki, potężny Peyte podchodzi do nas, ściska rękę i mówi: Mam dziesięcioro własnych dzieci, co za różnica, że będę miał tu jeszcze kilkoro! Częstujcie się, próbujcie. Przyjechaliście z bardzo daleka jesteście zmęczeni. Po chwili są obok nas Aldiba, i jej wnuk John. Aldiba pochodzi z Włoch. Jest bardzo zainteresowana obrazkiem, jakie rozdają polscy pielgrzymi - to zdjęcie ołtarza z Łagiewnik i tekst Koronki do Bożego Miłosierdzia. 80-letnia Pat ściska dłonie każdemu pielgrzymowi. - Byłam na obu spotkaniach z Janem Pawłem II w Australii. Na tym z Ojcem Świętym Benedyktem tez mnie nie mogło zabraknąć! Cieszę się, że tu jesteście. To zachwycające! Tylu młodych katolików. Wszyscy przyjechali tu ze względu na naszą wiarę. Łączy nas Jezus. To piękne, ze tu jesteście. Dziękuje za wasz trud!

Choć niebo jest zachmurzone, jest ciepło. Kiedy pojawia się Ojciec Święty znów młodzi witają go bardzo radośnie. Kiedy przejeżdża pomiędzy sektorami, tłum wiwatuje, każdy chce mieć zdjęcie z jak najbliższej odległości. Homilii młodzi słuchają w skupieniu. Mocno klaszczą, kiedy słyszą "Nie lękajcie się" i papieska zachętę do otwarcia się na moc Ducha Św. Oklaski towarzysza też przemówieniom i podziękowaniom wygłoszonym przez kardynałów George'a Pella i Stanisława Ryłkę. Na koniec - komunikat, że następne SDM odbędą się w Madrycie. Hiszpańskich grup nie ma zbyt wiele, ale w każdym zakątku Randwick słychać ich okrzyki radości. Cieszą się tez europejczycy - tym razem znów będzie blisko. Martwią się Nowozelandki: - Hm... Do 2011 roku jest trochę czasu... Trzeba wierzyć, ze nie ma rzeczy niemożliwych.

Kiedy mówimy Libańczykom - Do zobaczenia w Madrycie, oni odpowiadają: - Dla Boga nie ma nic niemożliwego! Mówimy - do zobaczenia w Madrycie, a jak będzie? Trzeba pozwolić działać Duchowi Świętemu - uśmiecha się Lorin. Około 13.00 Randwick powoli pustoszeje. Żegnają się z uczestnikami wolontariusze, policjanci, porządkowi: - Byliście bardzo, bardzo grzeczni - śmieje się do pielgrzymów Rose Coe, policjantka pilnująca porządku przy jednej z bram. - Przyjedzcie znowu! - Niech Was Bóg błogosławi - mówi pielgrzymów jeden z jej kolegów, machając do przechodzących. Grupa Hiszpanów z Jerez już zdążyła przygotować na kartonie napis: Spotkamy się w Madrycie!!! Jutro część pielgrzymów już będzie wracać do domów. Wezwani do dawania świadectwa, do otwarcia na działanie Ducha Świętego, który to tego uzdalnia zaczną nowe życie, budowanie nowej ery - świata przemienionego miłością...

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |