"Papież i jego generał" - Marinelli ujawnia kulisy papieskich "ucieczek" z Watykanu

"Papież i jego generał. Nieznane ucieczki Jana Pawła II" - to niezwykła książka autorstwa Enrico Marinellego, prefekta włoskiej policji, jaka właśnie ukazała się na polskim rynku wydawniczym. Dwa lata po śmierci Jana Pawła II Marinelli zdecydował się ujawnić kulisy niezwykłych eskapad z udziałem Papieża, których był współorganizatorem.

W swoich wspomnieniach Marinelli opisuje nieznane dotąd wydarzenia, jakich był świadkiem w ciągu 15 lat kierowania Departamentem Bezpieczeństwa Publicznego przy Watykanie. Autor, którego Ojciec Święty nazywał żartobliwie "generałem", miał obowiązek śledzić jego każdy ruch.

Już podczas przygotowań do pierwszego wyjazdu Papieża poza Watykan Marinelli zorientował się, że nadzorowanie ochrony osobistej Jana Pawła II zdecydowanie różni się od ochrony jakiejkolwiek innej osoby, np. lidera politycznego lub VIP-a. - Podczas gdy te osoby staramy się zatrzymać jak najdalej od ludzi i tłumów, Jan Paweł II zachowywał się dokładnie odwrotnie - wspomina papieski "anioł stróż". Podkreśla m.in., że podczas odwiedzin rzymskich parafii Ojciec Święty przy każdej możliwej okazji chciał mieć bezpośredni kontakt z wiernymi.

W swojej książce Marinelli wspomina też papieskie wyjazdy na wypoczynek. Ujawnia, że "nawet podczas okresów letnich spędzonych w górach Jan Paweł II nie zmieniał swoich nawyków zaczynając dzień o najwcześniejszych godzinach porannych. A podczas długich i często męczących wędrówek nie przestawał się modlić, trzymając w ręku mocno ściśnięty różaniec".

Szef papieskiej ochrony odsłania także kulisy prywatnych wypadów Jana Pawła II poza Watykan. Te krótkie wyjazdy miały zwykle miejsce we wtorek, był to bowiem jedyny dzień, kiedy Papież nie miał żadnych oficjalnych spotkań. W czasie tych krótkich wycieczek, np. w góry Abruzji, Ojcu Świętemu zawsze towarzyszył jego sekretarz ks. Stanisław Dziwisz, osobisty kamerdyner Angelo Gugel, któryś z prałatów polskiego pochodzenia z Sekretariatu Stanu, Camillo Cibin z policji watykańskiej oraz inne najbardziej zaufane osoby z najbliższego otoczenia - opowiada Marinelli. Po latach stwierdza, że sukces tych wyjazdów w góry zależał przede wszystkim od "niewidzialności" służb porządkowych i od zachowania całkowitej tajemnicy o przedsięwzięciu.

Enrico Marinelli ma obecnie 75 lat. Pracę we włoskiej policji państwowej rozpoczął przed ponad 50 laty (w 1956 r.) w Piemoncie, w 1966 r. został wysłany do Rzymu, gdzie w policji przepracował prawie 20 lat. Następnie w latach 1985-1999 był dyrektorem Głównego Inspektoratu Bezpieczeństwa Publicznego przy Watykanie.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

Reklama