Benedykt XVI mówił o św. Janie Złotoustym - wielkim teologu i kaznodziei

O św. Janie Chryzostomie, czyli Złotoustym - jednym z największych teologów i Ojców Kościoła, mówił Benedykt XVI w katechezie podczas audiencji ogólnej 19 września w Watykanie.

Przypomniał, że w tym roku mija 1600. rocznica śmierci tego świętego. Na Placu św. Piotra zebrało się 15 tys. pielgrzymów z całego świata, w tym wielu z Polski. Po wygłoszeniu nauki i streszczeniu jej w kilku językach papież pozdrowił pielgrzymów z różnych krajów, m.in. Polaków, odmówił z nimi Modlitwę Pańską i udzielił wszystkim błogosławieństwa apostolskiego, po czym powrócił śmigłowcem do Castel Gandolfo.

Oto polski tekst katechezy Ojca Świętego:

Drodzy bracia i siostry!
W tym roku przypada 1600. rocznica śmierci świętego Jana Chryzostoma (407-2007). Można powiedzieć, że Jan z Antiochii, zwany Chryzostomem, czyli "Złotoustym", ze względu na swą wymowę, jest nadal żywy, również ze względu na swe dzieła. Anonimowy kopista napisał, że "przecinają one cały świat niczym wijące się błyskawice". Nam również, podobnie jak wiernym jego czasów, których okresowo opuszczał z powodu skazania na wygnanie, jego pisma pozwalają żyć z jego księgami mimo jego nieobecności. On sam sugerował to z wygnania w jednym ze swoich listów (por. Do Olimpiady, List 8, 45).

Urodzony około roku 349 w Antiochii Syryjskiej (dziś Antakya na południu Turcji), pełnił posługę kapłańską prawie jedenaście lat, do 397, gdy mianowany biskupem Konstantynopola sprawował w stolicy cesarstwa urząd biskupi do czasu dwóch wygnań, które nastąpiły krótko po sobie, między rokiem 403 i 407. Dziś ograniczymy się do antiocheńskich lat Chryzostoma.

Wcześnie osierocony przez ojca mieszkał z matką Antuzą, która przelała na niego zaszczepiła w nim niezwykłą wrażliwość ludzką i głęboką wiarę chrześcijańską. Po niższych i wyższych studiach, uwieńczonych kursami filozofii i retoryki, jego nauczycielem był Libaniusz, poganin, najsławniejszy retor tamtych czasów. W jego szkole Jan stał się największym mówcą późnej starożytności greckiej. W 368 roku ochrzcił go i przygotował do życia kościelnego biskup Melecjusz, który ustanowił go też lektorem w 371. Fakt ten oznaczał oficjalne wejście Chryzostoma w nurt Kościoła. W latach 367-72 uczęszczał wraz z grupą młodych ludzi, z których część została potem biskupami, do Asceterium - swego rodzaju seminarium w Antiochii, pod kierunkiem słynnego egzegety Diodora z Tarsu, który wprowadził Jana w egzegezę historyczno-literacką, charakterystyczną dla tradycji antiocheńskiej.

Na cztery lata wycofał się następnie wraz z eremitami na pobliską górę Silpium. Przebywał w tym odosobnieniu przez kolejne dwa lata w jednej z grot pod kierunkiem pewnego "starca". W owym okresie oddał się całkowicie rozważaniu "praw Chrystusa", Ewangelii a szczególnie Listów Pawła. Rozchorowawszy się nie mógł leczyć się sam i dlatego musiał powrócić do chrześcijańskiej wspólnoty Antiochii (por. Palladiusz, Vita 5). Pan - wyjaśnia jego biograf - interweniował przez chorobę w odpowiednim momencie, aby pozwolić Janowi pójść za jego prawdziwym powołaniem. Istotnie sam napisze, że stanąwszy przed wyborem między udrękami rządzenia Kościołem a spokojem życia monastycznego, tysiąckroć wolałby służbę duszpasterską (por. O kapłaństwie, 6, 7): do tego właśnie czuł się powołany Chryzostom. I tu nastąpił decydujący przełom w historii jego powołania: duszpasterz w pełnym wymiarze! Zażyłość ze Słowem Bożym, pielęgnowana w latach pustelnictwa, przyczyniła się do tego, że dojrzała w nim nieodparta potrzeba głoszenia Ewangelii, obdarzania innych tym, co on sam otrzymał w latach medytacji. Tym samym ideał misyjny popchnął go, płonące serce, do pracy duszpasterskiej.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama