Papież i papiestwo „nadal noszą ślady mentalności krzyżowców” – stwierdził wczoraj podczas konferencji prasowej w Ankarze wicepremier Turcji, Nurettin Canikli.
Odniósł się on do słów Ojca Świętego, który już pierwszego dnia swej pielgrzymki w Armenii odbiegł od przygotowanego tekstu i wyraźnie mówił o ludobójstwie Ormian, do jakiego doszło podczas pierwszej wojny światowej.
Canikli, odpowiadając na pytanie jednego z dziennikarzy skrytykował słowa papieża, twierdząc, że nie odpowiadają one prawdzie historycznej. „Działalność papieża i Watykanu nadal noszą ślady mentalności krzyżowców. Jego komentarze nie są bezstronne, ani nie mają żadnego odniesienia do rzeczywistości” – stwierdził turecki polityk. Turcja zaprzecza, jakoby przed stu laty doszło do ludobójstwa, twierdząc, że podczas pierwszej wojny światowej ofiary były po obydwu stronach.
Komentując te reakcje władz w Ankarze znany watykanista, Andrea Tornielii zauważa, że są one znacznie słabsze, niż przed rokiem, kiedy 12 kwietnia 2015 tureckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało nuncjusza apostolskiego w Ankarze abp. Antonio Lucibello, żądając wyjaśnień. Jednocześnie ambasador Turcji przy Watykanie Kenan Gürsoy został odwołany na konsultacje do Ankary.
Tyle że chrześcijanie w tym kraju, choć jest ich niewielu, nie mają łatwo.
W minionych dniach brali udział w międzyreligijnym spotkaniu „Meaning Meets Us”.
Do końca roku oczekuje się w Rzymie ponad 30 mln turystów i pielgrzymów.
Jak można mieć nadzieję, kiedy miliony ludzi padają ofiarą niewolnictwa?
José Manuel Ramos-Horta o owocach wizyty papieża w jego ojczyźnie.