Franciszek tak, Kościół nie

Te same media, które stworzyły czarną legendę Benedykta XVI, wychwalają teraz Franciszka. W słowa pochwał, świadomie lub nie, wplatają wiele mitów zniekształcających przesłanie papieża.

Amerykańska stacja Showtime wstrzymała zdjęcia do serialu telewizyjnego „The Vatican”. Serial miał wyreżyserować sam Ridley Scott, scenariusz napisał Paul Attanasio, twórca kultowego „Dr. House’a”. Producenci zapowiadali, że film będzie prowokacyjnym thrillerem o duchowości, władzy i polityce, demaskującym zakulisowe machinacje w Kościele. Zdjęcia zostały wstrzymane, gdyż pilotażowy odcinek okazał się porażką. Jak to możliwe, by twórcy z najwyższej półki spaprali taki temat? Temat, który np. Dona Browna uczynił milionerem. Jedyne wytłumaczenie to tzw. efekt Franciszka. Papież Bergoglio w krótkim czasie ocieplił na tyle obraz papiestwa, że „skandale Watykanu” przestały się sprzedawać. Czy filmowcy zdecydują się teraz nakręcić serial pokazujący Watykan w dobrym świetle? Materiału jest sporo. Hm… chyba tak daleko jeszcze nie jesteśmy. Ale kto wie, dla Boga nie ma nic niemożliwego.

Franciszek nie spadł z kosmosu

Amerykański tygodnik „Time” uznał papieża Franciszka za człowieka roku 2013. To dowód niezwykłej popularności papieża. Zdołał on przyciągnąć uwagę opinii nie tylko wierzących, ale i ludzi stojących z dala od Kościoła. Fenomen autorytetu Franciszka zwrócił uwagę światu, że nawet w naszej epoce, tak niechętnej autorytetom, owce potrzebują dobrego pasterza. Papież „z końca świata” zyskał uznanie świeckich mediów w ekspresowym tempie. Bł. Jan XXIII stał się człowiekiem roku 1962, w 4. roku pontyfikatu (rok zwołania Soboru Watykańskiego II, papież zmarł w 1963 r.). Bł. Jan Paweł II w 1994 roku, czyli po 16 latach od wyboru na Stolicę Piotrową. Franciszkowi wystarczyło zaledwie 9,5 miesiąca. Jak „Time” uzasadnia swój wybór? „To, co czyni tego papieża tak wyjątkowym, jest tempo, w jakim poruszył wyobraźnię milionów ludzi, którzy w ogóle utracili nadzieję pokładaną w Kościele”. Zgoda.Niewątpliwie papież, który przybrał po raz pierwszy w historii imię Biedaczyny z Asyżu, tchnął w Kościół nową ewangelizacyjną energię i nie przestaje wzywać katolików do większego współczucia dla biednych. Ale w tym zdaniu widać charakterystyczną tendencję do budowania opozycji między papieżem dającym nadzieję i Kościołem, który tę nadzieję przestał dawać. W polskiej prasie często pojawia się zbitka: „Kościół Franciszka” i „Kościół Michalika”. Pierwszy reprezentuje wszystko, co najlepsze; ten drugi to Kościół inkwizycji, który piętnuje, oskarża, nie potrafi docenić tak światłej idei jak np. gender. Media traktują Franciszka trochę tak, jakby spadł z kosmosu. A przecież kard. Bergoglio stał się papieżem z woli kardynałów, których przed konklawe prasa oskarżała o wszystko, co najgorsze. Dziś może już nie pamiętamy, jakie złowrogie tytuły pojawiały się w prasie tuż po abdykacji Benedykta XVI. Można było odnieść wrażenie, że Kościół jest na wykończeniu. Ale to właśnie ci „beznadziejni” kardynałowie wybrali takiego papieża. Jeśli ktoś nie chce widzieć w tym ręki Bożej, to niech- że przynajmniej uzna, że tego papieża zawdzięczamy odważnej decyzji Benedykta oraz mądrości i odwadze kolegium kardynalskiego, które uznało, że Kościół i świat potrzebują dziś następcy św. Piotra w stylu Franciszka. Więc ten Kościół, który dał światu Franciszka, nie może być jednak aż tak beznadziejny. Tymczasem, jak zauważa ks. Jerzy Szymik, „lewicowo-liberalni kibice medialni wykorzystują świeżość tego człowieka, jego życzliwość wobec wszystkich, pokorę i miłość do ubogich, cnoty głowy Kościoła – przeciwko Kościołowi”. À propos rzekomej przepaści, która dzieli ten okropny Kościół w Polsce od idealnego Kościoła Franciszka. Tygodnik „Time” wymienia w artykule uzasadniającym nadanie papieżowi tytułu człowieka roku tylko jednego jego współpracownika, który ilustruje nowe oblicze Watykanu. Jest nim abp Konrad Krajewski, pochodzący z archidiecezji łódzkiej, reprezentant „zacofanego” polskiego Kościoła.

Kontestator czy kontynuator?

Kolejny medialny mit polega na przeciwstawianiu papieża jego poprzednikom. Jeszcze raz „Time”: „W ciągu kilku miesięcy Franciszek podjął się misji uzdrowienia Kościoła – Kościoła jako sługi i pocieszyciela poranionych ludzi żyjących często w twardym świecie – pozostawiając zajmowanie się policją doktrynalną, co było tak ważne dla jego bezpośrednich poprzedników. Jan Paweł II i Benedykt XVI byli profesorami teologii. Franciszek jest byłym stróżem, bramkarzem w nocnym klubie, technikiem chemikiem i nauczycielem literatury”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg