Dopuścić do głosu Boga

Jak redaguje się pismo, które jest oficjalną gazetą Stolicy Apostolskiej, opowiada Giovanni Vian.

Joanna Bątkiewicz-Brożek: Jest Pan głosem papieża…

Prof. Giovanni Maria Vian: – Raczej jednym z jego dziennikarzy.

Mówi się, że to, co napisze Vian, myśli sam papież.

– (śmiech). To przesada.

„L’Osservatore Romano” jest jednak oficjalnym pismem Watykanu. Trudno przekazywać to, czego chce głowa Kościoła?

– Staramy się podejść do wydarzeń faktograficznie, czyli dokumentować. Przyglądamy się temu, co robi i mówi każdego dnia papież. „L’Osservatore Romano” robi to od 150 lat. Chociaż na początku pismo nie należało do Stolicy Apostolskiej, od 1929 r. jest jedyną gazetą Watykanu. Dziś wydajemy dziennik, tygodnik, mamy strony internetowe w formie dziennika w 7 językach. Od 1980 r. wychodzi też miesięcznik w języku polskim.

Czy podlegacie cenzurze papieskiej?

– Raczej nie. Choć jesteśmy przyzwyczajeni do interpretacji woli wydawcy.

Sprytnie Pan to ujął…

– Czuję zaufanie ze strony moich watykańskich zwierzchników. Jeśli pyta pani o bezpośrednie ingerencje, to bywają rzadko. Benedykt XVI jest osobą bardzo zgodną. Znając jego tok myślenia, teksty, wiemy, którędy iść.

Czy Pana zdaniem prasa katolicka, jak na przykład „Gość Niedzielny”, powinna informować czy bardziej formować czytelnika?

– Kiedyś to samo pytanie zadaliśmy papieżowi. Odpowiedział, że prasa katolicka ma podwójne zadanie: i rzetelnie informować, i formować, ewangelizować. Poradził, byśmy próbowali komentować i nie bali się globalnego spojrzenia na Kościół i jego relacje ze światem.

Czy w prasie katolickiej jest miejsce na krytykę Kościoła?

– Najdelikatniejszy problem, z jakim zetknęliśmy się w katolickiej prasie i Kościele, to kwestia nadużyć seksualnych księży wobec nieletnich. „New York Times” zamieścił wtedy serię miażdżących Kościół tekstów. „L’Osservatore” nie bał się tego tematu, natychmiast reagowaliśmy.

Odpowiedzieliście na reakcję innych mediów, ale jak takie tematy powinny podejmować katolickie media: milczeć, łagodzić, krytykować?

– Żadne wyjście nie jest dobre. „L’Osservatore” musiał jasno przedstawić stanowisko Stolicy Apostolskiej w tej kwestii. Przecież papież nikogo nie krył, sam cierpiał wtedy chyba najbardziej. A media ostro krytykowały Watykan, oskarżając go o milczenie i przymykanie oczu. By położyć tamę atakom, zaprosiliśmy przedstawicieli różnych mediów i historyków włoskich do Watykanu. Chcieliśmy przyjrzeć się niejasnościom, które pojawiały się między Watykanem a prasą od lat. Spotkaliśmy się więc w listopadzie 2011 r. z dziennikarzami z całego świata w Pałacu Apostolskim.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg