U źródeł wiary Armenii

Do Chor Wirap, położonego niemal u podnóża świętej góry Ormian Ararat, nad samą granicą armeńsko - turecką, ze stołecznego Erywania podróżuje się ponad godzinę.

Dwupasmowa droga "najeżona" jest bowiem wyrwami i dziurami, co nie zachęca do zbyt szybkiej jazdy. Kiedy zbliżamy się do "głębokiej jamy", bo tak należy przetłumaczyć ormiańskie słowa "Chor Wirap" na wzgórzu pojawiają się z daleka widoczne mury klasztory i położony u jego podnóża cmentarz z charakterystycznymi kamiennymi krzyżami, pośród których czasem można jeszcze zobaczyć także nagrobki utrzymane w iście komunistycznym stylu.



Jednak warto pojechać do tego miejsca, w którym 1700 lat temu był więziony św. Grzegorz Oświeciciel, a potem - w XII wieku - tamtejszy klasztor stał się w tej części świata pierwszym uniwersytetem i najważniejszym ośrodkiem naukowym. Dziś, po latach ograniczania działalności klasztoru (co objawiało się nawet zakazem przebywaniu tu na stałe mnichów!) najstarszy ośrodek monastyczny Armenii wraca do życia.

Wizyta Papieża, jak mnie zapewnił przełożony klasztoru, o.Zarah, będzie nie tylko najlepszą reklamą dla samego miejsca, do którego przygodnym pielgrzymom i turystom trudno dotrzeć, ale i oddaniem hołdu tym, którzy uratowali to miejsce przed zniszczeniem i opuszczeniem. Do takich osób zalicza się z pewnością drugi z przebywających tu mnichów brat Thaddeus - staruszek pełnił tu swoją służbę nawet w czasie oficjalnego zakazu.

To co się dzieje na zewnątrz, poza murami położonego na wzgórzu klasztoru, raczej go nie obchodzi. Najlepszym dowodem na to, jest fakt, że nie nauczył się rosyjskiego, bo "do rozmowy z Bogiem nie był mu potrzebny". Także z nami nie chce rozmawiać, odsyłając nas do swego przełożonego. O. Zarah prowadzi nas najpierw do "domku" św. Grzegorza, czyli miejsca dawnego więzienia, w którym Apostoł Armenii, spędził 13 lat swego życia.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama