"... wyrastamy z tych samych korzeni, z tych samych ksiąg Starego Testamentu"

Konferencja Benedykta XVI na pokładzie samolotu

Nie jesteśmy mocarstwem politycznym, lecz siłą duchową, rzeczywistą siłą duchową, która może mieć wpływ na budowanie pokoju – powiedział Papież dziennikarzom lecącym z nim do Ammanu. Tradycyjnie na pokładzie samolotu odbyła się konferencja prasowa. Publikujemy jej pełen zapis.

- Ojcze Święty, ta podróż ma miejsce w momencie bardzo delikatnym dla Bliskiego Wschodu. Podczas konfliktu w Gazie wielu myślało, że zostanie odwołana. Jednocześnie na kilka dni po zakończeniu tej pielgrzymki główni przywódcy regionu spotkają się z prezydentem Obamą. Ojcze Święty czy myślisz, że będziesz miał rzeczywisty wpływ na proces pokojowy, który wydaje się być w martwym punkcie?

Benedykt XVI: Dzień dobry. Przede wszystkim chciałbym podziękować za waszą pracę i życzyć nam wszystkim dobrej podróży i owocnej pielgrzymki. Oczywiście staram się wnieść mój wkład w budowanie pokoju, nie jako jednostka, ale w imieniu Kościoła katolickiego, Stolicy Apostolskiej. Nie jesteśmy mocarstwem politycznym, dysponujemy jednak siłą duchową. I ta siła duchowa jest realna, może mieć wpływ na proces pokojowy. Widzę tutaj trzy poziomy. Po pierwsze, jako wierzący jesteśmy przekonani, że modlitwa jest prawdziwą siłą. Otwiera świat na Boga. Jesteśmy przekonani, że Bóg nas wysłuchuje i może działać w historii. I myślę, że jeśli miliony wierzących modlą się o coś, to jest to rzeczywista siła, która ma realny wpływ i może przyczynić się do budowania pokoju. Po drugie, staramy się pomagać w formowaniu sumień. Sumienie to zdolność człowieka do dostrzegania prawdy. Ta umiejętność jednak często napotyka na przeszkody w postaci różnych interesów partykularnych. Uwolnienie od tych interesów, otwieranie człowieka na prawdę, na prawdziwe wartości jest ważnym zadaniem, misją Kościoła. Po trzecie, mówimy też o rozumie. Właśnie dlatego, że nie jesteśmy podmiotem politycznym, łatwiej możemy zobaczyć, również w świetle wiary, prawdziwe kryteria, pomóc zrozumieć, co pomaga pokojowi, popierać to, co rzeczywiście jest rozumne. Wiele już w tej dziedzinie zrobiliśmy i chcemy to kontynuować również teraz i w przyszłości.

- Jako teolog Ojciec Święty przeprowadził dogłębną refleksję na temat wspólnych korzeni, które łączą chrześcijan i żydów. Dlaczego, mimo wysiłków podejmowanych na rzecz dialogu często pojawiają się okazje do nieporozumień? Jak Ojciec Święty widzi przyszłość dialogu między tymi dwoma wspólnotami?

Benedykt XVI: Ważne jest to, że w istocie wyrastamy z tych samych korzeni, z tych samych ksiąg Starego Testamentu, które są zarówno dla nas, jak i żydów księgami Objawienia. Oczywiście, skoro różnimy się od dwóch tysięcy lat, więcej jesteśmy rozdzieleni, nie można się dziwić, że dochodzi do nieporozumień. Ponieważ ukształtowały się bardzo różne tradycje interpretacji, języka, myśli, mamy zupełnie inny świat semantyczny, tak że te same słowa dla jednych i drugich oznaczają różne rzeczy. I oczywiście ze względu na to, że słowa, które używamy, nabrały w historii różnych znaczeń, rodzą się nieporozumienia. Musimy zrobić wszystko, aby nauczyć się języka drugiej strony. Czynimy już w tej dziedzinie wielkie postępy. Dziś młodzi, przyszli nauczyciele teologii, mogą studiować w Jerozolimie, na uniwersytecie hebrajskim. Z drugiej strony, również żydzi mają kontakty akademickie z nami. Dzięki temu dochodzi do spotkania tych dwóch różnych światów semantycznych. Uczymy się od siebie nawzajem i kroczymy na przód po drodze dialogu. Jestem pewny i przekonany, że idziemy na przód i że pomoże to również w umacnianiu pokoju i wzajemnej miłości.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama