Auschwitz się nie kończy...

Są miejsca i tragedie, w obliczu których trudno jest cokolwiek powiedzieć – mówi Piotr M. A. Cywiński, dyrektor Miejsca Pamięci i Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Tomasz Królak (KAI): Czego spodziewa się Pan i oczekuje w związku z wizytą Franciszka, papieża z Ameryki Południowej, na terenie byłego obozu Auschwitz?

Piotr M.A. Cywiński: Myślę, że papieska obecność w Auschwitz i Birkenau będzie bardzo ważnym elementem jego obecności w Polsce, być może najbardziej zauważonym z perspektywy całego świata. Dwaj poprzedni papieże, którzy tu przybywali, byli papieżami mocno wpisanymi w tę historię, choć z dosyć różnych perspektyw. Najpierw Jan Paweł II, dla którego to miejsce zawsze było bardzo ważne, bo przyjeżdżał tu wielokrotnie zanim został papieżem. Później przybył na teren byłego obozu Benedykt XVI, z trudną wizytą, podczas której szedł dosyć starannie śladami Jana Pawła II. Obecny papież przyjeżdża z doświadczeniem z jednej strony spoza geografii II wojny światowej i Zagłady, a z drugiej – z Ameryki Południowej, która w wielu krajach przez całe dekady przeżywała – a w niektórych przeżywa i dziś – problemy z demokracją, prawami człowieka, dyktaturą. W związku z tym, o ile ta konkretna geografia nie jest geografią życiowego doświadczenia obecnego papieża, o tyle te problemy czy zagadnienia są mu wyjątkowo bliskie.

Papież odwiedzi obie części obozu: Auschwitz I, gdzie przejdzie przez bramę "Arbeit macht frei", spotka się z więźniami, odda hołd przed Ścianą Śmierci i zejdzie do celi, w której zastrzykiem fenolu został zamordowany o. Kolbe. Następnie uda się do Birkenau, gdzie przemieści się wzdłuż całej rampy, od Bramy Śmierci aż po pomnik, przejdzie wzdłuż tablic upamiętniających ofiary.

Wspomniani papieże wypowiadali tu ważne słowa. Papież Franciszek postanowił jednak, że w Auschwitz przemawiać nie będzie. Podobnie jak nie przemawiał w kompleksie pomnikowym Cicernakaberd w Armenii wzniesionym ku czci ofiar tureckiego ludobójstwa czy we włoskim Redipuglia przy pomniku ofiar I wojny światowej.

– To bardzo wymowny wybór. Są miejsca i tragedie, w obliczu których trudno jest cokolwiek powiedzieć, gdyż słów najczęściej nie starcza, by wyrazić to, co tak wielu wydaje się nadal w pewien sposób niewyobrażalne. 

Przemówienia papieży na temat Auschwitz i Zagłady były w przeszłości różne, w miarę jak historia była odkrywana, pogłębiana. Jej rozumienie w ciągu powojennych dekad nieco się zmieniało. Pamiętamy przemówienie Jana Pawła II z 1979 roku. Było ono bardzo refleksyjne. Papież zastanawiał się w nim nad kondycją cywilizacji, nad naszą ludzką zdolnością do zabijania i nad szukaniem również dróg wybaczenia. Z kolei główną osią przemówienia Benedykta XVI było wielokrotnie powtarzane pytanie do Boga o to, jak mógł do tego dopuścić.

Franciszek, trzeci papież, który odwiedzi Auschwitz, podobnie jak poprzednicy, ma głębokie doświadczenie dialogu chrześcijańsko-żydowskiego i także kilkakrotnie zabierał głos na temat Zagłady. Myślę głównie o bardzo mocnym przemówieniu w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie. Jego osią była perspektywa bardzo odmienna od tego, co powiedział Benedykt. O ile papież Ratzinger pytał, jak w ogóle mogło do tego dojść, jak Bóg mógł do tego dopuścić, o tyle Franciszek przyjął perspektywę międzyludzką tej tragedii, przywołując ból Adama po tym, jak jeden z jego synów zamordował drugiego. Jest to więc perspektywa dużo bardziej antropocentryczna.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg