Nie zwlekajmy z pomocą potrzebującym

Do niezwłocznego spieszenia z pomocą osobom potrzebującym zachęcił Leon XIV, odwiedzając Ośrodek Spotkania i Gościnności (Centro de Encuentro y Acogida) CEDIA 24 horas, prowadzony przed madrycką Caritas. Był to, po spotkaniu z władzami, pierwszy etap papieskiej wizyty w Hiszpanii.

Eminencjo,

Ekscelencje,

Drodzy Bracia i Siostry!

Bardzo się cieszę, że właśnie tutaj mogę rozpocząć moją wizytę w Madrycie. Jak powiedział Jego Eminencja, kto jest w Madrycie, ten jest z Madrytu. Dlatego i ja jestem pośród was jako jeden z Madrytczyków. Dziękuję ci, Madrycie, za to powitanie, które sprawia, że czuję się częścią wielkiej i wspaniałej rodziny, w której – jak w każdej rodzinie – dokonują się cuda miłości.

W szczególny sposób dzieje się to w tym domu, gdzie nikt nie pozostaje sam. Tutaj radość i ból każdego stają się radością i bólem wszystkich, a słuchając się nawzajem, wspólnie stawiamy czoła wyzwaniom, nie ignorując złożoności sytuacji, a jednocześnie nie odsuwając na bok wymagań miłości i sprawiedliwości, „w dialogu ze wszystkimi, którzy prawdziwie troszczą się o człowieka i jego świat” (Benedykt XVI, Enc. Deus caritas est, 27). W ten sposób CEDIA podąża drogą Ewangelii, idąc śladami Jezusa, Syna Bożego, który stał się człowiekiem nie tylko po to, by uzdrawiać nasze choroby i nasze niedole, ale także po to, by uczynić je swoimi – z wyjątkiem grzechu – żyjąc jak jeden z nas w słabości i utożsamiając się z każdym cierpiącym człowiekiem, aż do tego stopnia, że mówi nam: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).

W tym świetle możemy odczytać słowa, które przed chwilą usłyszeliśmy w pieśni: „W każdym marzeniu Cię szukałem i żadne nie było daremne”. Bardzo dobrze podsumowują one świadectwa, których wysłuchaliśmy, oraz pracę wykonywaną tutaj każdego dnia.

Istotnie, dzięki marzeniu i małym otwartym drzwiom – niewielkim rozmiarami, lecz wielkim przez miłosierdzie, jak powiedział Jego Eminencja – Niurka dała Aresowi i Atenei życie, swoją matczyną miłość, łaskę chrztu i obietnicę szczęśliwej przyszłości.

Dzięki marzeniu i tym samym małym drzwiom Khadri przeszedł przez mroczny tunel pandemii oraz drogę pełną niewiadomych. Z pomocą tych, którzy wyciągnęli do niego rękę, okazując mu, że go cenią i w niego wierzą, znalazł pracę, a przede wszystkim odzyskał pragnienie nie tylko dalszego życia, lecz także wspierania innych, tak jak inni byli wsparciem dla niego.

Również dzięki marzeniu i tym samym małym drzwiom Alicja i pozostali wolontariusze Projektu Nadzieja każdego dnia pomagają tak wielu kobietom odzyskać godność, samodzielność, nadzieję i szacunek dla świętej wartości własnej osoby oraz rozpocząć nowe życie.

Także symbole, które mi podarowaliście, stanowią przesłanie dla wszystkich: wstążka z imionami dzieci wyraża radość, jaką każde narodziny przynoszą światu; pozwolenie na pobyt opowiada historię wysiłku, ale przede wszystkim zaangażowania, uczciwości i gościnnego przyjęcia; sandał, przypominający spotkanie Mojżesza z Bogiem na Horebie (por. Wj 3, 1–6), przywołuje „ziemię świętą”, którą jesteśmy zobowiązani szanować w każdym ludzkim życiu.

Dlatego z całego serca dziękuję wam wszystkim za podzielenie się doświadczeniami bolesnymi, ale nade wszystko pełnymi światła – doświadczeniami, które niczym zwierciadła odbijają miłość Boga.

Wasze świadectwa otwierają przed nami okno na ogromną panoramę, zamieszkaną przez niezliczone matki takie jak Niurka, dzieci takie jak Ares i Atenea, kobiety i mężczyzn takich jak Khadri, wolontariuszki i wolontariuszy takich jak Alicja – tak wiele osób, tak wielu braci i sióstr, tak wiele historii, tak licznych, że – jak mówi św. Jan – „gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, jakie trzeba by napisać” (J 21, 25). A porównanie z Ewangelią nie jest przesadzone, ponieważ w tych historiach trwają nadal „rzeczy, których Jezus dokonał” (tamże) – te, do których odnosi się Ewangelista.

Ksiądz Arcybiskup w swoim wystąpieniu wspomniał drogę prowadzącą od Betlejem do Raju. Madryt słynie również z szopek, które zdobią go w okresie Bożego Narodzenia. Ich piękno jest jednak jedynie bladym odbiciem jeszcze większego i głębszego cudu, który odnajdujemy tutaj dzisiaj. Światła, głosy i dźwięki, które podczas świąt Bożego Narodzenia przenikają nasze serca i sprawiają, że mamy łzy w oczach, w rzeczywistości nosimy w sobie, z sobą i pośród nas przez cały rok. Dzisiaj są one bardziej żywe i jaśniejsze niż kiedykolwiek w tych przestrzeniach, wokół tej prostej i gościnnej „szopki”, którą z pomocą Boga nadal przygotowujecie dzień po dniu – a nawet dosłownie dniem i nocą – dla Jezusa obecnego w osobach przekraczających próg tego Centrum w poszukiwaniu pomocy.

Jako motto tej wizyty wybrano słowa Jezusa skierowane do uczniów: „Podnieście oczy” (J 4, 35).

Są one zaproszeniem do kontemplacji pól, które dojrzały już do żniwa, i przypominają nam, że miłość nie znosi zwłoki. Jeśli nie zbiera się plonu wtedy, gdy zboże jest dojrzałe, żniwo przepada. Na tym polega nasza odpowiedzialność wobec potrzebujących: odpowiedzialność, która uświęca każde spotkanie z drugim człowiekiem jako kairós – wyjątkowy i niepowtarzalny moment łaski dany po to, by kochać; chwila, której nie wolno zmarnować ani odkładać na później. Miłość Chrystusa przynagla nas ku braciom (por. 2 Kor 5, 14), a miłość i troska, z jakimi odpowiadamy na jej wezwanie, są sprawdzianem naszej wiary.

Jeżeli dobrze się nad tym zastanowimy, to w rzeczywistości „także chrześcijanie pozwalają się zarazić postawami naznaczonymi światowymi ideologiami lub orientacjami politycznymi i ekonomicznymi, które prowadzą do niesprawiedliwych uogólnień i mylnych wniosków. Fakt, że praktykowanie miłosierdzia bywa pogardzane lub ośmieszane – jakby było jedynie obsesją niektórych, a nie żarliwym centrum misji Kościoła – skłania mnie do przekonania, iż należy zawsze, i nieustannie, czytać Ewangelię, aby nie narażać się na ryzyko zastąpienia jej mentalnością światową. Nie można zapomnieć o ubogich, jeśli nie chcemy wypaść z żywego nurtu Kościoła, który wypływa z Ewangelii i ożywia każdą epokę historyczną” (Adhort. apost. Dilexi te, 15).

Słowa Jezusa są także zaproszeniem do pielęgnowania serca wrażliwego na potrzeby innych (por. Ps 112 [111], 1-9), podtrzymując w sobie pragnienie dobra, które Bóg wpisał w naszą ludzką naturę, a które wiara wyzwala i umacnia. Papież Franciszek mówił na ten temat: „W obliczu tajemnicy życia osobistego i wyzwań społeczeństwa, ludzie, którzy wierzą, doznają poruszenia, mają pasję, marzenie, które trzeba pielęgnować, zainteresowanie, które pobudza ich do osobistego zaangażowania” (Homilia, Marsylia, 23 września 2023)[1], a zarazem przestrzegał przed niebezpieczeństwem „beznamiętnego, zimnego serca, osiadłego w spokojnym życiu, które zamyka się w obojętności i staje się nieprzepuszczalne, zatwardziałe” (tamże)[2]. Serce żywe jest ciepłe i bijące, daje życie. Serce zimne jest nieruchome, nie pompuje już krwi i prowadzi do śmierci człowieka.

Chciałbym jednak podkreślić jeszcze jeden aspekt wezwania Pana. Jest ono bowiem również zachętą do patrzenia cierpiącym w oczy i traktowania pomocy przede wszystkim jako spotkania braci, zjednoczonych w jedynym objęciu Ojca. Także na to wielokrotnie zwracał uwagę Papież Franciszek. Pytał: „Kiedy dajesz jałmużnę, czy patrzysz w oczy żebraka? Czy dotykasz jego dłoni, aby poczuć jego ciało?” (Anioł Pański, 27 października 2024)[3], a następnie dodawał: „Jałmużna nie jest dobroczynnością. Najwięcej łaski z jałmużny otrzymuje ten, kto ją daje, ponieważ pozwala, aby patrzyły na niego oczy Pana” (tamże)[4]. Ci, którzy naprawdę kochają, „nie tylko coś dają – słuchają, rozmawiają, starają się zrozumieć sytuację i jej przyczyny (...). Zwracają uwagę na potrzeby materialne, ale także duchowe, na integralną promocję osoby” (Orędzie na VII Światowy Dzień Ubogich, 13 czerwca 2023, 5)[5].

Możemy zakończyć, kierując wzrok ku Maryi, w której miłości wszystko to znajduje swoje wypełnienie: w Jej troskliwej miłości w Kanie (por. J 2, 1–11), miłości pełnej pragnienia, z jaką podążała śladami swego Syna (por. Łk 2, 41–49; 8, 19–21), w miłości bliskiej i współuczestniczącej aż do końca, u stóp krzyża (por. J 19, 25–27). Jej zawierzam każdego z was i waszą pracę, na tej ziemi Jej poświęconej, życząc, aby duch Jej powszechnego macierzyństwa coraz bardziej ożywiał wołanie wiary.

Zwróćmy się do Niej słowami: „Naucz nas zawsze widzieć w Tobie Matkę, źródło miłosierdzia, łono przebaczenia, objęcie nadziei, bramę Chwały” (Modlitwa św. Jana Pawła II do Matki Bożej z Almudeny, 15 czerwca 1993).

[1] Europa potrzebuje łaski poruszenia, „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, nr 10 (456)/2023, s. 25.

[2] Tamże, s. 24.

[3] „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, nr 10 (466)/2024, s. 54.

[4] Tamże, s. 55.

[5] W każdym ubogim jest obecny Chrystus, „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, nr 7 (454)/2023, s. 8

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg