Co o NATO sądzili kolejni papieże?

W tle madryckiego spotkania Paktu Północnoatlantyckiego.

W Madrycie trwa spotkanie na szczycie państw członkowskich Paktu Północnoatlantyckiego (NATO), którego głównymi punktami są tocząca się obecnie wojna na Ukrainie i ewentualne przyjęcie do organizacji Finlandii i Szwecji. Z tej okazji warto przypomnieć wypowiedzi papieży na temat NATO, podkreślających od początku jego charakter obronny i pokojowy.

Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego, czyli Sojusz Północnoatlantycki, powstała 24 sierpnia 1949 na podstawie podpisanego 4 kwietnia 1949 Traktatu Północnoatlantyckiego. Głównym celem utworzenia a następnie istnienia Sojuszu była zbrojna obrona jego członków przed atakiem ze strony ZSRR i jego państw satelickich (które w 1955 powołały do życia Układ Warszawski). Organizację utworzyło 12 państw zachodnich, w tym 10 europejskich oraz Stany Zjednoczone i Kanada. Obecnie do NATO należy łącznie 30 krajów (Polska – od 1999).

Od samego początku istnienia Sojuszu Stolica Apostolska okazywała mu głęboki szacunek jako organizacji działającej na rzecz pokoju, a nie wojny i w obronie bezpieczeństwa na naszym kontynencie.

Pius XII (1939-58), za którego pontyfikatu Pakt powstał, w przemówieniu wygłoszonym z okazji 10-lecia jego istnienia – 7 listopada 1957, wyraził uznanie dla decyzji grupy narodów, które „zjednoczyły się, aby bronić pokoju”. Zwrócił uwagę, iż „niezależnie od wszelkich rozważań na temat kompetencji i skuteczności technicznej [NATO] jest oczywista wasza wierność najwyższym ideałom służby publicznej, w której wspólnota narodów jest gotowa pokładać swą nadzieję”. Papież zaznaczył, że w członkach paktu należy widzieć nie tylko ekspertów w zakresie posługiwania się bronią zagłady, ale [przede wszystkim] „przekonanych i pobożnych apostołów pokoju, nie tyle siły zbrojne, ile prawdziwe służby zbrojne oddane obronie wartości boskich i ludzkich, wpisanych w nader szczerej i subtelnej formie w prawo naturalne oraz w chrześcijański porządek życia dla rodziny, Kościoła i państwa”.

W nieco ponad 10 lat później – 11 lipca 1968 św. Paweł VI (1963-78), przyjmując członków Kolegium Obrony NATO, zauważył, że „nie można odłożyć na bok Boga i porządku moralnego, gdy próbuje się służyć pożytecznie ludzkości, toteż konieczne jest, aby ci wszyscy, którzy troszczą się o wspieranie prawdziwego dobra ludzi, czuli się ożywiani przez wysoki ideał duchowy”. Ojciec Święty wyraził pragnienie i przekonanie, aby wojskowi, tworzący NATO, byli „ludźmi tej kategorii”. Wyjaśnił, że „chodzi o kolegium obrony, a nie ataku”. Należy sprawić, aby „wojny zanikły, na ile to jest możliwe, lub przynajmniej przyczyniać się do pomniejszania ich, a wy chcecie ustanawiać pokój, nie wojnę”.

W podobnym duchu wypowiedział się również św. Jan Paweł II (1978-2005), przyjmując 1 lutego 1982 również Kolegium Obrony. Nawiązując do nasilających się na świecie napięć, zrodzonych przez „zimną wojnę”, będącą wynikiem II wojny światowej, wskazał, że „nasz świat jest wstrząsany podziałami i napięciami, uciskiem i przelewem krwi”. Jest to „straszna rzeczywistość tak głęboko zakorzeniona i rozpowszechniona, że niektórzy nasi bracia i siostry tracą nadzieję, że pokój zostanie kiedykolwiek osiągnięty” – mówił Ojciec Święty. Zaznaczył jednak, że nie wolno popadać w fatalizm i rozpacz. „W rzeczywistości powinniśmy odpowiedzieć na tę sytuację ciągłą nadzieją i niestrudzonym wysiłkiem. Pokój jest możliwy i może zostać osiągnięty” – podkreślił.

„My, ludzie wierzący, jesteśmy przekonani o tej prawdzie, wiara mówi nam bowiem, że to Bóg jest fundamentem pokoju. Pragnie On ustanowić pokój we wszystkich narodach, wśród wszystkich ludów i we wszystkich sercach ludzkich” – stwierdził papież-Polak. Wyraził przy tym pełne zaufanie do NATO i jego „możliwości pokoju i jego głębokiego poszanowania godności każdej osoby ludziej”. Zapewnił, że modli się, „aby Bóg Wszechmogący pomagał wam we wszystkich waszych wysiłkach na rzecz budowania przyszłości naznaczonej zgodą, sprawiedliwością i pokojem”.

Na tle tych pełnych uznania i pochwał papieskich ocen Paktu nieco odmiennie wygląda stanowisko obecnego biskupa Rzymu, który kilkakrotnie wypowiadał się co najmniej sceptycznie nt. roli tej organizacji zwłaszcza w kontekście obecnej wojny na Ukrainie.

Podczas spotkania z szefami jezuickich czasopism społeczno-kulturalnych z naszego kontynentu 19 maja w swej bibliotece prywatnej w Watykańskim Pałacu Apostolskim Franciszek oświadczył m.in., że w tej wojnie „nie ma metafizycznych dobrych i złych w jakiejś abstrakcyjnej formie”. Jego zdaniem NATO ponosi jakąś część winy za obecny konflikt zbrojny.

Powołał się przy tym na pewnego niewymienionego z nazwiska polityka europejskiego, którego przyjął na audiencji jeszcze przez najazdem Rosji na Ukrainę 24 lutego. Ów szef państwa [znany włoski watykanista Sandro Magister uważa, że mógł to być prezydent Słowenii Borut Pahor, przyjęty 7 lutego br.] zwierzył się papieżowi, iż jest „bardzo zaniepokojony formą zachowania NATO, które «ujada» u bram Rosji”. „Oni nie rozumieją, że Rosjanie mają mentalność imperialną i nie pozwolą, aby jakakolwiek potęga zagraniczna zbliżała się do nich” – powiedział ów mąż stanu, a jego wypowiedź musiała zapaść Franciszkowi głęboko w serce, gdyż później kilkakrotnie wspominał o „ujadaniu” NATO u bram Moskwy i tym samym o jakiejś cząstce współodpowiedzialności Sojuszu za wojnę na Ukrainie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama