Nie potrzeba pomników z kamienia – 10 lekcji Jana Pawła II

W drodze

Fragment książki o. Macieja Zięby OP, "Pontyfikat na czasy zamętu. Jan Paweł II wobec wyzwań Kościoła i świata"

8. Demokracja i gospodarka na gruncie wartości

Ósma lekcja to budowanie demokracji na gruncie wartości. Demokracja bowiem to nie tylko mądre akty prawne, dobrze zredagowana konstytucja oraz możliwość głosowania przez ogół obywateli. Rdzeniem demokracji – uczył Jan Paweł II – jest „homo democraticus”, człowiek demokratyczny. To człowiek, który świadomie i dobrowolnie buduje dobro wspólne służące całej wspólnocie, szczególnie pamiętając o solidarności z jej najsłabszymi członkami. Papież ostrzegał też, że demokracja bez fundamentów wartości łatwo się obraca w jawny bądź ukryty totalitarnym. Taka jest prawda. Bo same rządy większości nie oznaczają automatycznie sprawiedliwego i dobrego ustroju. Mogą też oznaczać nietolerancję, a nawet tyranię. Jedynie uformowani, sprawiedliwi i dobrzy ludzie mogą zbudować demokrację sprawiedliwą i dobrą, a więc troszczącą się o wszystkich jej uczestników. Dlatego odnawianie i pielęgnowanie moralnych fundamentów demokracji jest czymś bardzo ważnym i koniecznym, by mogła przetrwać i służyć wspólnemu dobru wszystkich obywateli.

Z tym wiąże się wezwanie do przekształcania życia gospodarczego: w Polsce i na całym świecie. Papież w swym nauczaniu bezustannie tłumaczył, jak niebezpieczne jest  przekonanie o „niewidzialnej ręce rynku”, o tym, że ekonomia jest dziedziną samoregulującą się i autonomiczną. Ale nie mniej niebezpieczne jest dążenie do tego, by państwo sterowało gospodarką przez swoje biurokratyczne struktury. Dlatego tak ważne jest budowanie gospodarki na solidnym fundamencie etycznym. Jest to wymiar niezbędny i nie wolno go ignorować. Przecież każda decyzja ekonomiczna, każda transakcja, czy też inwestycja, każda decyzja o udzieleniu bądź nieudzieleniu kredytu ma także swój wymiar etyczny. Aksjomatem nowoczesności od oświecenia było przekonanie, że ekonomia sama się najlepiej reguluje i moralność jest jej niepotrzebna. W rezultacie jedynym kryterium stało się dążenie do coraz szybszego wzrostu i coraz większego zysku. Tymczasem Jan Paweł II nieustannie przypominał, że ekonomia jest wytworem ludzkiej kultury i to od nas zależy, czy nadamy jej ludzki kształt czy też kształt nieludzki.

9. Kościół otwarty

Dziewiąta lekcja to temat, który bardzo często powracał u Jana Pawła II, poczynając od jego programowej encykliki Redemptor hominis – to samoświadomość Kościoła otwartego. Tłumaczył, że umiłowanie Kościoła, znajomość jego nauczania, powinny być nie tylko domeną teologów czy kapłanów, ale że każdy chrześcijanin powinien mieć  świadomość głębokiej więzi kościelnej zawiązanej przez chrzest, że życie sakramentalne powinno być połączone ze znajomością teologii oraz Magisterium. I właśnie z tego głębokiego zakorzenienia w Kościele wypływa postawa otwarcia, chęć podzielenia się posiadanym skarbem, spotkania się z ludźmi innych wyznań, religii czy z niewierzącymi. Raz jeszcze podkreślmy wagę, jaką Jan Paweł II przywiązywał do postawy dialogu. Jak bowiem pisał w Redemptoris missio: „Dialog nie rodzi się z taktyki czy wyrachowania, ale jest działaniem mającym swe uzasadnienie, wymogi, godność: wypływa z głębokiego szacunku dla tego wszystkiego, co w każdym człowieku zdziałał ten Duch, »który tchnie tam, gdzie chce«” (RM 56) .

Jan Paweł II – jeszcze jako kapłan, a potem arcybiskup Krakowa – zawsze ukazywał swoim przykładem, że Kościół musi być otwarty, bo Kościół zamknięty zdradza swoją misję, zamienia się w skansen, staje się karykaturą katolickości – powszechności i uniwersalności, a więc fundamentów, na których zbudował go Chrystus. Wskazywał, że Kościół ze swej natury musi wychodzić na zewnątrz, musi rozumieć współczesnego człowieka, gdyż – przywołajmy słynną frazę z Redemptor hominis – to „człowiek jest drogą Kościoła”.

10. Mądry patriotyzm

Dziesiąta lekcja to temat, który wybrzmiał szczególnie mocno, gdy Jan Paweł II przybył do Polski z pierwszą pielgrzymką w 1979 roku. Mówił wtedy, że prosi nas, „abyśmy to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością”. Przez cały czas swego pontyfikatu uczył nas głębokiego, mądrego i otwartego patriotyzmu. Był to zresztą temat, który – jak starałem się pokazać w poprzednich rozdziałach – towarzyszył Karolowi Wojtyle już od dzieciństwa, potem jako młodemu księdzu, metropolicie krakowskiemu, a również w trakcie pontyfikatu, aż do ostatniej jego książki Pamięć i tożsamość opublikowanej tuż przed śmiercią. Ukazywał nam znaczenie umiłowania rodziny, małej ojczyzny i poprzez dużą ojczyznę całej ludzkości.

I dlatego uważał, że prawdziwym remedium na odżywające okresowo nacjonalizmy „jest patriotyzm. Charakterystyczne dla nacjonalizmu jest bowiem to, że uznaje tylko dobro własnego narodu i tylko do niego dąży, nie licząc się z prawami innych. Patriotyzm natomiast, jako miłość ojczyzny, przyznaje wszystkim innym narodom takie samo prawo jak własnemu, a zatem jest drogą do uporządkowanej miłości społecznej”. I właśnie dlatego i w takim porządku, niesłychanie ważne jest umiłowanie swojego kraju, jego kultury, budowanie wspólnoty solidarności. I dlatego apelował do nas z Jasnej Góry (1983): „nie pragnijcie takiej Polski, która by nic nie kosztowała”.

Przed z górą dwudziestoma laty Jan Paweł II napisał w liście do mnie: „Czy Polacy wyciągną nieodzowne wnioski w stosunku do przyszłości? Czy potrafią się zmobilizować pod kątem Tertio Millennio? Modlił się kiedyś Wyspiański słowami Konrada w Wyzwoleniu: »Jest tyle sił w narodzie, jest tyle mnogo ludzi. Niechże w nie Duch Twój wstąpi i śpiące niech pobudzi…«. Chyba jest to modlitwa także na dzisiaj”. Te słowa zapadły mi głęboko w serce. I choć od tego czasu wyrosło kolejne pokolenie Polaków, to te słowa pozostają wciąż aktualne. Jest to modlitwa także na dzisiaj.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama