Zaproszenie do powierzenia się Bogu

Drugie przykazanie Boże jest „zaproszeniem do związku z Bogiem bez obłudy, do relacji, w której powierzamy się Jemu ze wszystkim, czym jesteśmy” – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Papież kontynuował cykl katechez poświęcony przykazaniom Bożym. Jego słów w auli Pawła VI wysłuchało dziś około 7 tys. wiernych.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Kontynuujmy katechezy o przykazaniach Bożych. Spójrzmy dzisiaj na przykazanie: „Nie będziesz wymawiał imienia Pana, Boga twego, bez szacunku” (Wj 20, 7). Słusznie odczytujemy to słowo jako zachętę, by nie obrażać imienia Boga i nie używać go niewłaściwie. To jasne znaczenie przygotowuje nas do głębszego zrozumienia tych cennych słów, by nie wymawiać imienia Bożego nadaremnie, nieodpowiednio.

Posłuchajmy ich lepiej. Wersja „nie będziesz wymawiał” tłumaczy wyrażenie, które dosłownie zarówno po hebrajsku jak i w języku greckim brzmi: „nie weźmiesz na siebie, nie przejmiesz tego na siebie”.

Wyrażenie „nadaremno” jest jaśniejsze i oznacza: „na darmo, na próżno”. Odwołuje do pustego opakowania, do formy pozbawionej treści. Jest to cecha obłudy, formalizmu i kłamstwa. Używania słów, używania imienia Bożego bez treści, bez prawdy.

Imię w Biblii to najgłębsza prawda rzeczy, a zwłaszcza osób. Imię często przedstawia misję. Na przykład Abraham w Księdze Rodzaju (por. 17,5) i Szymon Piotr w Ewangeliach (por. J 1, 42) otrzymują nowe imię, aby wskazać zmianę ukierunkowania ich życia. A prawdziwa znajomość imienia Boga prowadzi do przemiany życia: od chwili, kiedy Mojżesz poznaje imię Boga, jego dzieje się zmieniają (por. Wj 3, 13-15).

Imię Boga w obrzędach żydowskich jest uroczyście ogłaszane w Dniu Wielkiego Przebaczenia, a lud zyskuje przebaczenie, ponieważ poprzez imię wchodzi w kontakt z samym życiem Boga, który jest miłosierdziem.

Zatem „wziąć na siebie imię Boga” oznacza przyjęcie na nas Jego rzeczywistości, wejście w silną, bliską więź z Nim. Dla nas, chrześcijan, to przykazanie jest wezwaniem, abyśmy sobie przypomnieli, że jesteśmy ochrzczeni „w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”, jak stwierdzamy za każdym razem, gdy czynimy znak krzyża, abyśmy przeżywali nasze codzienne działania w odczuwalnej i rzeczywistej relacji z Bogiem, to jest w Jego miłości.

Na temat czynienia znaku krzyża chciałbym po raz kolejny zaapelować: uczcie dzieci czynienia znaku krzyża! Czy widzieliście, jak to czynią dzieci? Czynią coś, czego znaczenia nie znają. Nie potrafią uczynić znaku krzyża. Trzeba je nauczyć, aby spokojnie i świadomie żegnały się w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. To pierwszy akt wiary dziecka. Waszym zadaniem domowym jest nauczenie dzieci czynienia znaku krzyża. Czy to jest zrozumiałe?

Ktoś może zapytać: czy można wziąć na siebie imię Boga w sposób obłudny, jako formalność, nadaremno? Odpowiedź jest niestety pozytywna: tak, jest to możliwe. Można przeżywać fałszywą relację z Bogiem. Jezus mówią to o uczonych w Prawie, którzy czynili różne rzeczy, ale nie to, czego chciał Bóg. Mówili o Bogu, ale nie wypełniali woli Bożej. Rada jaką daje Jezus jest następująca: „Czyńcie i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie” (Mt 23,3). Można zatem przeżywać fałszywą relację z Bogiem, tak jak ci ludzie. To słowo Dekalogu jest właśnie zaproszeniem do związku z Bogiem, który nie byłby fałszywy, bez obłudy, do relacji, w której powierzamy się Jemu ze wszystkim, czym jesteśmy. Wszakże do dnia, kiedy nie zaryzykujemy naszego życia z Panem, dotykając namacalnie, że w Nim znajduje się życie, czynimy jedynie teorie.

To jest chrześcijaństwo, które dotyka serc – spotkanie z Bogiem w prawdzie. Dlaczego święci są w stanie poruszyć serca? Bo święci nie tylko mówią, ale także poruszają. Kiedy człowiek święty mówi, porusza nasze serca. W świętych widzimy to, czego głęboko pragnie nasze serce: autentyczność, prawdziwe relacje, radykalizm. Widać to również u tych „świętych z sąsiedztwa”, którymi jest na przykład wielu rodziców, dających swoim dzieciom wzór konsekwentnego, prostego, uczciwego i hojnego życia.

Jeśli będzie przybywało chrześcijan, którzy biorą na siebie imię Boga bez fałszu - praktykując w ten sposób pierwszą prośbę „Ojcze nasz”, - „święć się imię twoje” – to przepowiadanie Kościoła będzie bardziej wysłuchane i okaże się bardziej wiarygodne. Jeśli nasze konkretne życie ukazuje imię Boga, to widzimy, jak piękny jest chrzest i jak wielkim darem jest Eucharystia! Jak wspaniała jest jedność między naszym ciałem, a Ciałem Chrystusa, Chrystus w nas a my w Nim! To nie jest obłuda, to prawda. To nie jest mówienie czy modlitwa jak papuga. To jest modlitwa sercem, miłowanie Pana.

Począwszy od krzyża Chrystusa nikt nie może pogardzać sobą i źle myśleć o swoim życiu. Nikt nigdy! Niezależnie od tego, czego by się dopuścił. Ponieważ imię każdego z nas jest na ramionach Chrystusa. On nas niesie. Warto wziąć na siebie imię Boga, ponieważ On wziął na siebie nasze imię, aż do końca, nawet zło, które jest w nas, wziął je na siebie, aby nam przebaczyć, aby w naszych sercach umieścić swoją miłość. Dlatego właśnie Bóg głosi w tym przykazaniu: „Weź mnie na siebie, bo ja cię wziąłem na siebie”.

Każdy może przyzywać świętego imienia Pana, który jest miłością wierną i miłosierną, w każdej sytuacji, w jakiej się znajduje. Bóg nigdy nie powie „nie” sercu, które szczerze Go przyzywa.

Powróćmy jeszcze do zadania domowego: nauczyć dzieci właściwego czynienia znaku krzyża. Czy tego dokonacie? [odpowiadają: „tak”! ]. Dziękuję.

«« | « | 1 | » | »»