Może nie dość próbowałem rządzić

Do roli pasterza z pewnością należy także upominanie. Myślę, że w tym względzie chyba za mało czyniłem. Zawsze istnieje problem relacji między władzą a służbą. Może powinienem sobie wyrzucać, że nie dość próbowałem rządzić. Jakoś to wynika z mojego usposobienia. W jakiś sposób jednak można to odnieść do woli Chrystusa, który prosił swoich Apostołów nie tyle żeby rządzili, ile żeby służyli.

Oczywiście władza przynależy biskupowi, ale wiele zależy od tego, jak będzie ona sprawowana. Jeżeli biskup kładzie zbytni nacisk na władzę, to ludzie od razu myślą, że potrafi tylko rządzić. Przeciwnie, jeżeli przyjmuje postawę służby, to wierni spontanicznie czują się zmobilizowani do słuchania go i chętnie poddają się jego władzy. Wydaje się, że trzeba tu pewnej równowagi. Jeżeli biskup mówi jedynie: ”Ja tu rządzę”, albo: ”Ja tu tylko służę”, to czegoś brak: on ma służyć rządząc i rządzić służąc. Wymowny tego wzór znajdujemy w samym Chrystusie: On służył nieustannie, ale również w duchu służby Bożej potrafił wyrzucić kupców ze świątyni, kiedy zaszła taka potrzeba.

Myślę jednak, że mimo pewnych trudności z upominaniem podjąłem wszystkie potrzebne Decyzje. Jako metropolita krakowski bardzo się starałem, żeby je podejmować kolegialnie, tzn. naradzając się z moimi biskupami pomocniczymi i współpracownikami. (...) Moim współpracownikom lubiłem stawiać dwa pytania: Pierwsze brzmiało: ”Jaka prawda wiary rzuca światło na ten problem?”. A drugie: ”Kogo możemy wziąć albo przygotować do pomocy?” Znalezienie religijnego uzasadnienia dla działania i osoby odpowiedniej do zadań było dobrym początkiem, rokującym nadzieję na powodzenie duszpasterskich przedsięwzięć.

(str. 43)

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama