Papież o rozwiedzionych w nowych związkach

"Niech każdy wypełnia swoją rolę, podejmując postawę Dobrego Pasterza, który zna każdą ze swych owiec i żadnej nie wyklucza ze swej nieskończonej miłości!" - powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Swoją katechezę Franciszek poświęcił sytuacji osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach. Jego słów w Auli Pawła VI wysłuchało około 9 tys. osób.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Wraz z dzisiejszą katechezą podejmujemy ponownie naszą refleksję na temat rodziny. Po tym, jak mówiliśmy ostatnim razem o rodzinach zranionych z powodu nieporozumieniu między małżonkami, chciałbym dziś zwrócić naszą uwagę na inną sytuację: jak zatroszczyć się o tych, którzy na skutek nieodwracalnego rozpadu swej więzi małżeńskiej podjęli życie w nowym związku.

Kościół dobrze wie, że taka sytuacja jest sprzeczna z chrześcijańskim sakramentem. Jednak jego spojrzenie nauczyciela zawsze czerpie z serca matki; serca, które ożywiane Duchem Świętym zawsze poszukuje dobra i zbawienia osób. Dlatego właśnie odczuwa on obowiązek, „dla miłości prawdy”, „właściwego rozeznania sytuacji”. Tak wyraził się w adhortacji apostolskiej „Familiaris consortio” (n. 84) św. Jan Paweł II, wskazując na przykład różnicę między tymi, którzy doznali separacji, a tymi, którzy ją spowodowali. Musimy uczynić to rozeznanie.

Jeśli następnie spojrzymy także na te nowe związki oczyma maluchów, a one widzą, to tym bardziej widzimy pilną potrzebę rozwijania w naszych wspólnotach autentycznego przyjęcia osób żyjących w takich sytuacjach. Dlatego jest ważne, aby styl wspólnoty, jej język, jej postawy zawsze zwracały uwagę na osoby, począwszy od maluchów. To one cierpią najbardziej z powodu tych sytuacji. Ponadto jak możemy zalecać tym rodzicom, aby czynili wszystko, co w ich mocy, żeby wychowywać dzieci do życia chrześcijańskiego, dając im przykład wiary przekonanej i praktykowanej, jeślibyśmy trzymali je z dala od życia wspólnoty, tak jakby byli ekskomunikowani? Trzeba sprawić, aby nie dodawać nowych ciężarów ponad te, jakie dzieci w takich sytuacjach już muszą znosić! Niestety, liczba takich dzieci i młodzieży jest naprawdę wielka. Ważne, aby odczuwały one, że Kościół jest matką troszczącą się o wszystkich, zawsze gotową do słuchania i spotkania.

W minionych latach Kościół doprawdy nie był ani niewrażliwy, ani też leniwy. Dzięki pogłębieniu dokonanemu przez pasterzy, kierowanemu i potwierdzonemu przez moich poprzedników, bardzo wzrosła świadomość, że konieczne jest braterskie i uprzejme przyjęcie w miłości i prawdzie ochrzczonych, którzy zawarli nowy związek po rozpadzie małżeństwa sakramentalnego. Osoby takie nie są ekskomunikowane i nie powinny być traktowane jako takie: zawsze są one częścią Kościoła.

Papież Benedykt XVI podjął tę kwestię, wzywając do uważnego rozeznania i mądrej opieki duszpasterskiej, wiedząc, że nie mamy „prostych odpowiedzi” (rozmowa z uczestnikami VII Światowego Spotkania Rodzin w Mediolanie, 2 czerwca 2012, odpowiedź 5).

Stąd powtarzające się wezwanie pasterzy do okazywania otwarcie i konkretnie gotowości wspólnoty, by ich przyjąć i dodać im otuchy, żeby żyli i coraz bardziej rozwijali swą przynależność do Chrystusa i do Kościoła, przez modlitwę, słuchanie słowa Bożego, uczestnictwo w liturgii, chrześcijańskie wychowanie dzieci, miłosierdzie i posługę ubogim, zaangażowanie na rzecz sprawiedliwości i pokoju.

Biblijny obraz Dobrego Pasterza (J 10,11-18) streszcza misję, jaką Jezus otrzymał od Ojca: aby dać swoje życie za owce. Ta postawa jest także wzorem dla Kościoła, który przyjmuje swoje dzieci jak matka, która oddaje za nie swoje życie. „Kościół jest powołany, aby zawsze był otwartym domem Ojca, jego drzwi nie mogą być zamknięte [...] Wszyscy mogą w jakiś sposób uczestniczyć w życiu Kościoła; wszyscy mogą należeć do wspólnoty... Kościół... jest ojcowskim domem, gdzie jest miejsce dla każdego z jego trudnym życiem” (adhort. ap. Evangelii gaudium, n. 47).

Podobnie wszyscy chrześcijanie są powołani do naśladowania Dobrego Pasterza. Zwłaszcza rodziny chrześcijańskie mogą współpracować z Nim, troszcząc się o rodziny zranione, towarzysząc im w życiu wiary wspólnoty. Niech każdy wypełnia swoją rolę, podejmując postawę Dobrego Pasterza, który zna każdą ze swych owiec i żadnej nie wyklucza ze swej nieskończonej miłości! Dziękuję!

«« | « | 1 | 2 | » | »»
  • Mt 19, 6
    09.08.2015 08:56
    RST napisał: "A jesli sakramentalna żona po kilkunastu latach nie chce już powrotu wiarołomnego męża, to tym większa jest jego wina nieodwracalnego rozbicia małżeństwa."

    Dopóki żyją sakramentalni małżonkowie nie można mówić o nieodwracalności rozbicia ich małżeństwa, gdyż zawsze mają oni szanse się nawrócić i wypełnić to wszystko, co sobie ślubowali na dobre i złe przed Bogiem. Przysięga ich zobowiązuje do stałej gotowości do pojednania się i dążenia do powrotu do siebie...
  • Mt 19,6
    10.08.2015 00:06
    "jesienna" napisała:

    "Rozumiem, że według Twojego pomysłu w opisanej sytuacji mężczyzna powinien opuścić kobietę, matkę jego pięciorga dzieci z których jedno jest chore?
    To kwestia zaciągniętych nowych zobowiązań (wobec dzieci na przykład). W takiej sytuacji jak opisana Kościół już dawno nie zalecał opuszczenia kobiety i dzieci z którymi się żyje."

    To co piszesz nie jest zgodne z nauczaniem Kościoła katolickiego - nie jest zgodne z wolą Bożą. W książce pt. "Sychar. Jak kochać nieślubne dzieci? Powroty z niesakramentalnych związków - świadectwa" na początku można przeczytać świadectwo Ani i Andrzeja, którzy wrócili do siebie po 13 latach w sytuacji, po ludzku patrząc beznadziejnej, gdyż w drugich związkach urodziły im się dzieci (troje u Ani i jedno u Andrzeja). Ich nawrócenie jest przykładem jak z pomocą łaski Bożej można realizować wolę Bożą zapisaną w przysiędze małżeńskiej i w zdaniu św. Augustyna: „Jeśli Pan Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu”.
    W książce pokazany jest los ich dzieci urodzonych w niesakarmentalnych związkach, jak w takiej złożonej sytuacji po powrocie sakramentalnych małżonków do siebie, można je wychowywać i kochać. Okazuje się, że z Bożą pomocą, gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, jest to możliwe. Ostatnio w maju urodziło się ich pierwsze dziecko. Ww. książka, a więc i zawarte w niej świadectwo Ani i Andrzeja posiada imprimatur, oficjalne uznanie władzy kościelnej, potwierdzające że treści tam zawarte zgodne są z nauczaniem Kościoła katolickiego.
    Z treścią imprimatur można się zapoznać na stronie: http://sychar.org/pismo/imprimatur/imprimatur-jak-kochac-nieslubne-dzieci.jpg i z opinią kościelnego cenzora: http://sychar.org/pismo/imprimatur/opinia-jak-kochac-nieslubne-dzieci.jpg
    Natomiast samo świadectwo można również obejrzeć w wersji video na stronie: https://youtu.be/x7h6xuf1_gM
  • Mt 19,6
    10.08.2015 22:21
    "jesienna" napisała: "Jest napisane to co jest napisane -
    są sytuacje w których rozstanie jest niemożliwe".

    I tu się różnimy. Zawsze z Bożą pomocą jest możliwe zerwanie z grzechem, gdyż z Bogiem nie ma nic niemożliwego...
  • Anna Panna
    11.08.2015 13:59
    Nie jestem ani mężatką, ani - dzięki Bogu - rozwódką, jednak po zastanowieniu stwierdzam, że w Kościele rzeczywiście nie słyszę o konieczności nawrócenia rozwodników, czy powrotu do domu wiarołomnych mężów czy żon. Owszem, zdarzają się indywidualne intencje modlitewne np. "o powrót Piotra do rodziny", ale nie ma ogólnej, wspólnej modlitwy Kościoła w tej kwestii, ani atmosfery napiętnowania takiego postępowania.

    Wręcz przeciwnie - słyszymy, że nad rozwodnikami w nowych związkach "trzeba się pochylić", "otoczyć opieką", "wspierać", "wychodzić do nich", etc.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.