Dziesięć dotknięć łaski

Patrzył na historię przez pryzmat wiary. dostrzegał w niej zawsze niewidzialną rękę Boga. „Proste zbiegi okoliczności nie istnieją w planach Bożej Opatrzności” – mówił. W takim kluczu można też popatrzeć na jego biografię.

Życiorysy świętych są najlepszym dowodem na istnienie Boga. Zresztą sam Bóg przedstawił się w Starym Testamencie jako Bóg Abrahama, Izaaka, Jakuba, czyli ten, który jest obecny i działa w życiu konkretnych osób. Najpełniej zaś objawił się światu w Osobie Jezusa Chrystusa. Historia zbawienia trwa nadal. Ten sam Bóg nadal „zamieszkuje” i działa w życiu ludzi. Śledząc biografie świętych, można złapać Boga na gorącym uczynku. Spróbujmy w taki sposób popatrzeć na dziesięć wybranych wydarzeń czy okoliczności życia świętego Jana Pawła, w których widać działanie ręki Boga. Oczywiście to tylko symboliczny wybór. Boża Opatrzność prowadzi człowieka każdego dnia. Ale są chwile, kiedy widzimy to wyraźniej.

1. Karol, syn Karola

Urodzony 18 maja 1920 roku należał do pierwszej generacji Polaków urodzonych w wolnej Polsce po 150 latach niewoli. Kiedy miał 3 miesiące, raczkująca Polska o mały włos nie zostałaby zmieciona przez armię sowiecką. Cud nad Wisłą ocalił Europę przed nawałnicą rosyjskiego komunizmu, dzięki niemu Wojtyła przeżył swoją młodość w wolnej Polsce. Ojciec, również Karol, był zawodowym wojskowym, matka Emilia zmarła, kiedy mały Karol miał 9 lat, tuż przed jego Pierwszą Komunią. Starszy brat Edmund był lekarzem. Zmarł w wieku 26 lat zarażony szkarlatyną od pacjenta w szpitalu w Bielsku, pełniąc lekarską służbę. Był to dla 12-letniego Lolka cios może nawet większy niż śmierć matki. Wielki wpływ na przyszłego papieża wywarł jego ojciec. Czy w tej relacji nie należy szukać źródeł „promieniowania ojcostwa”, które było tak silne w kapłaństwie Karola Wojtyły? „Zostaliśmy we dwójkę z Ojcem” – wspomina Jan Paweł II. „Mogłem na co dzień obserwować jego życie, które było życiem surowym… Kiedy owdowiał, stało się ono jeszcze bardziej życiem ciągłej modlitwy. Nieraz zdarzało mi się budzić w nocy i wtedy zastawałem mojego Ojca na kolanach, tak jak na kolanach widywałem go zawsze w kościele parafialnym. Nigdy nie mówiliśmy ze sobą o powołaniu kapłańskim, ale ten przykład mojego Ojca był jakimś pierwszym domowym seminarium”. Mocny, surowy żołnierz i zarazem człowiek głęboko religijny. Młody Karol nauczył się od ojca, że męskość i życie modlitwy nie są sobie przeciwstawne, zauważa G. Weigel. Po latach Karol Wojtyła napisze, że ojcostwo jest swego rodzaju ikoną Boga i stosunku Boga do świata. Ojcostwo to zaprzeczenie samolubstwa, to miłość, która przynagla człowieka, by dawał życie w aktach oddania siebie.

2. Wojenny tygiel – student, robotnik, mistyk, kleryk

W dniu wybuchu wojny Karol Wojtyła był absolwentem pierwszego roku filologii polskiej UJ, fascynował się literaturą i teatrem. 1 września 1939 roku przypadał pierwszy piątek miesiąca, Karol poszedł tego dnia do spowiedzi do katedry na Wawelu. Jego spowiednikiem i duchowym przewodnikiem był ks. Kazimierz Figlewicz, z którym zetknął się już wcześniej w Wadowicach. To on wciągnął gimnazjalistę Karola do ministrantów i zasiał ziarno powołania. Wojtyła pracował prawie cztery lata jako robotnik w kamieniołomie na Zakrzówku, a później w fabryce chemicznej Solvay w Borku Fałęckim. Jeden z robotników powiedział mu: „Karolu, wy byście poszli na księdza”. Podczas tych trudnych lat okupacji zafascynował się życiem duchowym. Wielki wpływ wyrwał na niego Jan Tyranowski, krawiec, świecki pasjonat Bożych spraw, mistyk. Tyranowski organizował konspiracyjne Koło Różańcowe, do którego należał Wojtyła. To on wprowadził pobożnego studenta z Wadowic w lekturę św. Jana od Krzyża i św. Teresy od Jezusa. Jak napisał potem Wojtyła, jego sposób życia „dowodził, że o Bogu można się nie tylko dowiadywać, że Bogiem można żyć”. W trudnych okolicznościach wojny zrodziła się decyzja o kapłaństwie. „Pewnego dnia zobaczyłem to bardzo wyraźnie: był to rodzaj jakiegoś wewnętrznego olśnienia” – wspomina Jan Paweł II. Razem z nim do konspiracyjnego seminarium chodził kleryk Jerzy Zachęta. Pewnego dnia nie przyszedł do kaplicy. Jego nazwisko znalazło się na liście rozstrzelanych. „Wiele zostało mi oszczędzone” – przyznaje papież. „Przecież każdego dnia mogłem zostać wzięty z ulicy, z kamieniołomu czy z fabryki i wywieziony do obozu. Nieraz nawet zapytywałem siebie: tylu moich rówieśników ginęło, a dlaczego nie ja? Dziś wiem, że nie był to przypadek. W kontekście tego wielkiego zła, jakim była wojna, w moim życiu osobistym jakoś wszystko dojrzewało w kierunku dobra, jakim było powołanie”. 29 lutego 1944 roku Karol Wojtyła został potrącony przez niemiecką ciężarówkę. Leżał nieprzytomny w rowie ze wstrząsem mózgu. Cudem ocalał.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg