Przyjaciel zza Tatr

Karol Wojtyła jako biskup krakowski pomagał prześladowanym słowackim katolikom. Nic dziwnego, że jego kanonizację wdzięczni Słowacy traktują jako wyniesienie na ołtarze „przyjaciela z Krakowa”.

Przybył on potajemne na rekolekcje w Głuchołazach dla słowackich zakonnic, które przyjechały do Polski w małych grupach jako turystki. Po rekolekcjach ks. Ługowski i bp Hnilica udali się na spotkanie z Karolem Wojtyłą. „W Krakowie, w klasztorze w Mogile (...) udało mi się zorganizować spotkanie z kardynałem (Wojtyłą), który odbył z biskupem Hnilicą długą rozmowę w cztery oczy. Biskupa Pawła bardzo ono zadowoliło” – wspomina ks. Ługowski. Czy właśnie wtedy kard. Wojtyła otrzymał zgodę Watykanu na potajemne wyświęcanie Słowaków na księży? Ksiądz Sebastian Koszut, były wikary katedry warszawskiej, wspominał: „W środowisku podziemnego Kościoła na Słowacji mówiło się, że tylko on jeden (tj. kardynał Wojtyła) wie, ilu jest księży, którym kładł ręce na ich głowy i których namaszczał do stanu kapłańskiego. (...) Zawsze zapewniał o swej życzliwości i wielorakiej pomocy. On sam – mówił biskup (Hnilica) – prosił ojców jezuitów o otwarte i szerokie serca dla sprawy słowackiej. U nich, w Krakowie, i w innych ich domach w Polsce Słowacy zawsze znajdowali życzliwość, dom, schronienie, pomoc”. Według świadectwa ks. Mieczysława Kaczmarczyka, inspektora w zgromadzeniu salezjanów, między 1976 a 1982 rokiem w tym zgromadzeniu wyświęcono sześciu salezjanów z Czechosłowacji. Marian Szczepanowicz, badacz kościelnej pomocy dla Słowaków, pisze: „Była pełna konspiracja. Któregoś dnia przyjechał ze Słowacji (do polskiego inspektora salezjanów) ich odpowiednik i ustalił, że wyśle kandydata do kapłaństwa z kawałkiem pocztówki z Krakowa. Podczas tej rozmowy przedarł pocztówkę na dwie części i powiedział: „Jedną część zostawiam księdzu, a z drugą częścią przyjdzie młody Słowak z prośbą o święcenia. I rzeczywiście, po kilku tygodniach do salezjańskiego domu przy ulicy Konfederackiej zgłosił się Słowak”. Ksiądz Antoni Banik z Bratysławy, salezjanin wyświęcony w Krakowie, wspomina: „Poszliśmy do arcybiskupa Karola Wojtyły. Przyjął nas z radością na twarzy, po słowacku pozdrowił nas: »But pochwaleny Jezis Chrystus« i uściskał serdecznie po ojcowsku”. I dalej: „Wszystko odbyło się na zasadzie całkowitego zaufania. (...) Nie trzeba było nic pisać. (...) Pisanie czegokolwiek w tej sytuacji było ryzykiem i zbędną formalnością, znowu poczuliśmy się jak w rodzinie. Jedyny dokument, jaki dostałem po święceniach, to mały obrazek z podpisem na odwrocie po łacinie: „poświadczam, że jest to ksiądz Kościoła katolickiego”, datą i podpisem biskupa. Obrazek ten bardzo mi pomógł w uznaniu moich święceń kapłańskich, gdy (po latach) przyjechałem do Rzymu i w Sekretariacie Stolicy Apostolskiej musiałem poddać się oficjalnemu rozpatrzeniu mojego przypadku, aby uzyskać potwierdzenie swojego kapłaństwa”.

Słowianin w Rzymie

Gdy 16 października 1978 r. słowaccy katolicy dowiedzieli się o wyborze Karola Wojtyły, wielu z nich wiedziało, że w Rzymie mają wypróbowanego przyjaciela. Już 1 stycznia 1979 roku przy okazji tradycyjnych życzeń urbi et orbi wśród wielu wersji językowych usłyszeli swój rodzimy język. A pół roku później, 7 czerwca, w czasie Mszy w Kalwarii Zebrzydowskiej papież podkreślał: „Te góry słyszały nie tylko polskie, ale i słowackie śpiewy”. 8 czerwca w Nowym Targu papież Polak pozdrowił „wszystkich naszych pobratymców z południa”. Papież zawsze pamiętał o braciach zza Tatr. Odwiedził ziemie słowackie aż trzy razy. Przyjazd do Bratysławy na beatyfikację męczennicy komunizmu siostry Zdenki Schelingowej we wrześniu 2003 r. był jedną z jego trzech ostatnich pielgrzymek. Papież z kraju ks. Jerzego Popiełuszki wyniósł na ołtarze zakonnicę zadręczoną w czechosłowackich więzieniach. Przyjaźń obu narodów zyskała niebieskich orędowników.• Korzystałem z książki Mariana Szczepanowicza „Kurierzy słowa Bożego”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama