Zginął polski misjonarz

W wyniku obrażeń odniesionych podczas wypadku w Oruro, w Boliwii zmarł ks. Mariusz Graszk, kapłan diecezji ełckiej. Na misjach w Boliwii był od października 2011 r. Miał niespełna 36 lat.

W piątek, 8 lutego, ks. Mariusz otrzymał telefon od sióstr elżbietanek, które jechały z Oruro w kierunku jego parafii, z informacją o awarii ich samochodu. Wraz z czterema żołnierzami boliwijskimi stacjonującymi w Challapata (których był kapelanem) i postulantem bonifratrów, pojechał, aby pomóc siostrom. W trakcie naprawy auta, na prostej drodze, najechał na nich nadmiernie rozpędzony autobus. Na miejscu zginęło czterech żołnierzy i postulant bonifratrów. Ks. Mariusz wraz z siostrami w stanie ciężkim został przewieziony do najbliższego szpitala. 9 lutego około godz. 0.30 czasu polskiego zmarł.

Ks. Mariusz Graszk pochodził ze Starych Juch koło Ełku. Jego brat bliźniak Jacek jest również kapłanem diecezji ełckiej i obecnie kończy studia biblijne w Rzymie. W 2003 r. obaj przyjęli święcenia kapłańskie.

Ksiądz Mariusz po święceniach pracował jako wikariusz w parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Białej Piskiej, a później w parafii św. Anny w Giżycku. Następnie został skierowany na studia z teologii pastoralnej na Uniwersytecie we Fryburgu Szwajcarskim. Studiując, jednocześnie pracował w Polskiej Misji Katolickiej w Szwajcarii. W 2009 r. rozpoczął studia z misjologii na Wydziale Teologii UKSW w Warszawie. W latach 2010-2011 przygotowywał się do wyjazdu na misje w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie. W październiku 2011 r. wyjechał do Boliwii i posługiwał w diecezji Oruro, w parafii Challapata. Duszpasterzował wśród górali andyjskich, którzy zwykle uchodzą za ludzi twardych, nieufnych i zamkniętych. Jednak ks. Mariusz – w swojej relacji z początków pobytu na kontynencie południowoamerykańskim – stwierdził, że ze strony miejscowej ludności doświadczył zupełnie czegoś przeciwnego: ciepła i serdeczności.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

Reklama