Duchowe płuco świata

Afryka w czasie wizyty Benedykta XVI pokazała pełną entuzjazmu i wigoru twarz. Twarz radosnego chrześcijaństwa, której brakuje Europie.

Dawno papież nie uśmiechał się tak jak w czasie wizyty w Beninie. Mimo upału – 32 stopnie – i ciężkiego wilgotnego powietrza, bo w Afryce zbliża się pora deszczowa, Benedykt XVI nie zdradzał najmniejszych oznak zmęczenia. Kolorowy tłum, żywy roztańczony Kościół Afryki jakby był dla sędziwego papieża zastrzykiem energii. Czasem z bliska widać było, jak ciężko oddycha, a z czoła spływają mu krople potu. Mimo to pokonywał spore dystanse pieszo, przytulał ludzi, brał na ręce chore dzieci, schylał się do tych, które były już za duże, by utrzymać się na papieskiej szyi. Słuchał aktywnie.

A Afrykanie – nawet dzieci – do każdego „Benedetto” dorzucali „pokój”, „sprawiedliwość”, „pojednanie” – określenia z adhortacji posynodalnej dla Kościoła w Afryce. Nie bez kozery więc papież stwierdził, że w Beninie zastał dojrzałe i świadome chrześcijaństwo. Faktycznie, serce rosło, kiedy patrzyło się na emanujący energią Kościół, ludzi, którzy przecież żyją nieraz w dramatycznych warunkach ekonomicznych, którzy cierpią z powodu chorób, a dla których wiara jest źródłem życia i radości, Jezus siłą. A Benedykt XVI, w nieoficjalnej wymianie zdań z towarzyszącymi mu kardynałami z Watykanu – co zdradził w sobotę dziennikarzom o. Federico Lombardi – porównał te wiwatujące tłumy do Polaków, do atmosfery, jaką tworzyli, kiedy odwiedzał ich Jan Paweł II.

Skrzydła

Afryka to „płuco duchowe ludzkości, która zdaje się przeżywać kryzys wiary i nadziei” – stwierdził Benedykt XVI w adhortacji posynodalnej „Africae munus”, którą podpisał w Beninie. Słowa te powtórzył kilkakrotnie podczas swojej wizyty. Papież spędził w Afryce trzy dni. Dokładnie o 15.00 w piątek naszego czasu wylądował w Cotonou, jednej z dwóch diecezji Beninu. Po długim, prawie sześciogodzinnym locie, wyszedł z samolotu i energicznie wyciągnął dłonie do Benińczyków. Właśnie spełniało się jego marzenie, bo papież na pokładzie samolotu podkreślił: „Moim pragnieniem było, by stanąć na benińskiej ziemi, skąd pochodził mój przyjaciel kard. Gantin”.

Tym razem konferencja prasowa na pokładzie papieskiego samolotu dotyczyła ważnych dla Afryki problemów. Pewnie dlatego media nie cytowały jej w ogóle… Benedykt XVI, mówiąc o powodzie wyboru Beninu jako miejsca podpisania posynodalnej adhortacji apostolskiej, podkreślił, że chciał, by Afryka i świat skierowały swoje spojrzenie na kraj, gdzie „mimo wielu ran panuje pokój i dobrze funkcjonują demokratyczne instytucje, gdzie panuje wolność przekonań i wyznań, gdzie wyznawcy różnych religii darzą się szacunkiem”. Z Afryki bije „świeżość, życie i radość”. Benedykta XVI przyjął serdecznie prezydent Beninu Thomas Boni Yayi. Od roku sprawuje rządy drugą już kadencję. Prezydent przypomniał, że Benin jest pierwszym krajem Afryki, do którego dotarli misjonarze z Lyonu w 1861 r. „Benin to kraj laicki – mówił – gdzie współistnieją różne religie. Ale mój kraj zawdzięcza Kościołowi wiele. Dzięki niemu mamy szkoły, 12 szpitali, trzy leprozoria i sierocińce. Kościół przytula i troszczy się o tych, których społeczeństwo spycha na margines”. Przemówienie przerywały salwy oklasków – jakby potwierdzenie, wyraz wdzięczności. Tego dnia Benedykt XVI odwiedził katedrę pw. Matki Bożej Miłosierdzia w Cotonou.

Intensywnym dniem była sobota. Rano Benedykt XVI spotkał się z przedstawicielami rządu oraz reprezentantami głównych religii kraju. Papież mówił o trudnej sytuacji ekonomicznej kraju, wojnach, które trawią kontynent afrykański, o dialogu międzyreligijnym jako koniecznym warunku pokoju.

Potem Benedykt XVI pokonał 43 km do Ouidah. To położone nad Zatoką Gwinejską miasto było targiem niewolników. To też główny ośrodek religii voodoo, łączącej wierzenia afrykańskie z okultyzmem i elementami chrześcijaństwa. Miejsce, gdzie chrześcijan palono żywcem i składano z nich ofiary bóstwom. W tutejszym seminarium – kształci się tu dziś 150 kleryków – jest pochowany kard. Bernardyn Gantin, pierwszy autochtoniczny biskup Afryki. Papież zanurzył się w cichej modlitwie. Zamilkły nawet śpiewy i tamtamy. Po czym byliśmy świadkami pięknej wymiany myśli między tutejszym biskupem a Ojcem Świętym. „Duch Święty wieje intensywnie w naszym kraju – mówił bp Pascal Icone, ordynariusz diecezji – bo w naszym seminarium są także mężczyźni w średnim wieku, inżynierowie, lekarze. Nie oszczędza nas światowy kryzys, a relatywizm etyczny, pokusa życia tzw. łatwizną dotyka i nas. Dlatego chcemy przyjąć świadomie osiem błogosławieństw. Oczekujemy wskazówek od Ciebie, Ojcze Święty”. Papież odpowiedział: „Dziękuję Bogu za wasze skrzydła, które rozwijacie mimo trudnych warunków, by być świadkami Jego miłości! Dziękuję za waszą odwagę bycia uczniem w szkole Chrystusa. Życie konsekrowane jest kroczeniem po radykalnych drogach, jakie wskazuje Jezus. Po drogach pokory, mądrości, świętości. Bez logiki świętości wasze kapłaństwo sprowadziłby się do funkcji socjalnej. Bądźcie przezroczyści jak kryształ, by ludzie widzieli w was Chrystusa”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg