Franciszek wskazuje warunki ewangelizowania

O konieczności przebywania z Bogiem, stawania się darem, będąc gotowymi do ofiar i działania wspólnotowego jako przymiotach ewangelizowania i gorliwości apostolskiej mówił dziś Ojciec Święty podczas audiencji ogólnej.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Kontynuujemy katechezy. Temat który obraliśmy brzmi: Pasja ewangelizowania czyli gorliwość apostolska, ponieważ ewangelizacja nie jest paplaniną. Istnieje pewna pasja, która ogarnia w człowieku wszystko: umysł, serce, ręce, podejmowanie podróży – wszystko w człowieku służy głoszeniu Ewangelii i dlatego mówimy o pasji ewangelizowania. Zobaczywszy w Jezusie wzorzec i nauczyciela głoszenia przechodzimy dziś do pierwszych uczniów. Ewangelia mówi, że Jezus „ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki” (Mk 4,14). Jest pewien aspekt, który wydaje się sprzeczny: powołał ich, aby z Nim przebywali, i aby poszli i głosili. Chciałoby się powiedzieć: albo jedno albo drugie, albo zostać albo iść. Tymczasem nie: dla Jezusa nie ma pójścia bez przebywania i nie ma przebywania bez pójścia. Spróbujmy zrozumieć, w jakim sensie Jezus wypowiada te słowa.

Nade wszystko nie ma pójścia bez przebywania: jak mówi Ewangelia, Chrystus zanim posłał uczniów na misję „przywołał ich do siebie” (por. Mt 10, 1). Głoszenie rodzi się ze spotkania z Panem. Stąd zaczyna się wszelka działalność chrześcijańska, a zwłaszcza misja, nie uczymy się jej w jakiejś akademii, rozpoczyna się od spotkania z Panem. Świadczenie o Panu oznacza w istocie promieniowanie Nim. Jeśli jednak nie otrzymamy Jego światła, będziemy przygaśnięci. Jeśli nie będziemy się z Nim spotykać, będziemy nosili samych siebie zamiast Niego i wszystko to będzie daremne. Zatem nieść Ewangelię Jezusa może tylko osoba, która z Nim przebywa. Ktoś, kto z Nim nie przebywa, nie może nieść Ewangelii. Zaniesie idee, ale nie Ewangelię. W równym stopniu jednak nie ma przebywania bez pójścia. Pójście za Chrystusem nie jest bowiem faktem czysto wewnętrznym: bez głoszenia, bez służby, bez misji, relacja z Nim się nie rozwija. Zauważmy, że w Ewangelii Pan posyła uczniów zanim dokończył ich przygotowania: krótko po ich powołaniu, już ich posyła! Oznacza to, że doświadczenie misyjne jest częścią formacji chrześcijańskiej. Przypomnijmy zatem te dwa konstytutywne dla każdego ucznia momenty: przebywanie z Jezusem i pójście, jako posłani przez Jezusa.

Powoławszy uczniów do siebie i zanim ich posłał, Chrystus kieruje do nich mowę, znaną jako „mowa misyjną”. Znajduje się ona w 10 rozdziale Ewangelii św. Mateusza i jest jakby „konstytucją” głoszenia. Z tej mowy, którą radzę wam przeczytać – to jedynie jedna strona Ewangelii -, zaczerpnę trzy aspekty: dlaczego głosić, co głosić i jak głosić.

Dlaczego głosić. Motywacja leży w pięciu słowach Jezusa, które warto, byśmy zapamiętali: „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (w. 8). Głoszenie nie wychodzi od nas, ale od piękna tego, co otrzymaliśmy darmo, bez zasługi: spotkania z Jezusem, poznania Go, odkrycia, że jesteśmy miłowani i zbawieni. Jest to tak wielki dar, że nie możemy go zatrzymać dla siebie, czujemy potrzebę jego szerzenia; ale w tym samym stylu, darmo. Innymi słowy: mamy dar, jesteśmy zatem wezwani aby stać się darem; jest w nas radość z bycia dziećmi Bożymi, trzeba się nią dzielić z naszymi braćmi i siostrami, którzy jeszcze tego nie wiedzą! To jest przyczyną naszego głoszenia: pójście i niesienie radości, tego, co otrzymaliśmy.

Co zatem głosić? Jezus mówi: „Idźcie i głoście: «Bliskie już jest królestwo niebieskie»” (w. 7). To właśnie trzeba przede wszystkim powiedzieć: Bóg jest blisko. Nigdy o tym nie zapominajcie!, Bóg zawsze był blisko ludu. On sam mówi o tym do ludu: „któryż naród wielki ma bogów tak bliskich jak Pan, Bóg nasz” (Pwt 4,7). Bliskość jest jedną z najważniejszych cech Boga. Są trzy rzeczy ważne: bliskość, miłosierdzie i czułość. Pamiętajcie o tym. Jaki jest Bóg: jest blisko, miłosierny i czuły. To jest rzeczywistość Boga

Głosząc, często nakłaniamy ludzi do uczynienia czegoś i to dobrze. Ale nie zapominajmy, że głównym przesłaniem jest to, iż On jest blisko nas. Przyjęcie miłości Boga jest trudniejsze, ponieważ zawsze chcemy być w centrum, być protagonistami, jesteśmy bardziej skłonni czynić, niż pozwolić się kształtować, mówić bardziej, niż słuchać. Ale, jeśli na pierwszym miejscu będzie to, co czynimy, to i nadal będziemy protagonistami. Natomiast głoszenie musi dać prymat Bogu, Bóg musi być na pierwszym miejscu a innym dawać możliwość przyjęcia Go, uświadomienia sobie, że jest On blisko, a ja z tylu.

Punkt trzeci: jak głosić. Jest to aspekt, nad którym Jezus skupia się najbardziej: jak głosić, jaka jest metoda, jaki musi być język, aby głosić. i jest to znamienne: mówi nam, że w dawaniu świadectwa sposób, styl jest istotny. Świadectwo nie obejmuje jedynie umysłu i nie polega na mówieniu czegoś, koncepcji: nie. Obejmuje wszystko, umysł, serce, ręce, wszystko, trzy języki osoby: język myśli, język uczuć i język działania. Trzy języki. Nie można ewangelizować tylko umysłem, ani tylko sercem, ani tylko rękami. Obejmuje wszystko. A w stylu ważne jest świadectwo, tak jak chce tego Jezus. Powiada: „Ja was posyłam jak owce między wilki” (w. 16). Nie żąda od nas umiejętności stawiania czoła wilkom, czyli zdolności do argumentowania, kontrargumentowania i bronienia się – wcale tego nie żąda. Myślelibyśmy tak: stańmy się ważni, liczni, ciszący się prestiżem, a świat będzie nas słuchał i szanował a my zwyciężymy wilków: nie wcale tak nie jest. Nie, posyłam was jako owce, jako baranki – a jest to ważne. Jeśli nie chcesz być owcą, Pan nie obroni ciebie przed wilkami. Radź sobie jak możesz Jeśli jednak jesteś owcą, bądź pewien, że Pan obroni ciebie przed wilkami. Bądź pokorny. Wymaga od nas, byśmy takimi byli, abyśmy byli cisi i pragnęli bycia niewinnymi, bycia gotowymi na poświęcenia. To bowiem wyraża baranek: cichość, niewinność, poświęcenie, czułość. A On, Pasterz, rozpozna Swoje owce i ochroni je przed wilkami. Natomiast owce przebrane za wilki zostają zdemaskowane i rozszarpane. Pewien Ojciec Kościoła napisał: „Dopóki jesteśmy owcami, choćby otaczały nas tysiące wilków, wychodzimy zwycięsko i pokonujemy ich. Gdy jednak stajemy się wilkami -ah, sprytnie, spójrz, czuję się dobrze - ulegamy, bo brakuje nam pomocy pasterza. On pasie nie wilków, lecz owce” (ŚW. JAN CHRYZOSTOM, Homilia 33 na Ewangelię św. Mateusza, przekł. Jan Krystyniacki, WAM, Kraków 2000, s. 389). Jeśli chcę należeć do Pana, muszę pozwolić Mu,a by był moim pasterzem, a On nie jest pasterzem wilków, On jest pasterzem baranków, cichych, pokornych, miłych Panu.

Pozostając przy temacie sposobu głoszenia, uderzające jest to, że Jezus, zamiast zalecać, co należy zabrać na misję, mówi, czego nie należy zabierać. Czasami widzimy jakiegoś apostoła, jakąś osobę przemieszczającą się, jakiegoś chrześcijanina, który mówi, że jest apostołem i oddał swoje życie Panu, a niesie ze sobą wiele bagażu: ale to nie jest z Pana, Pan każe czytać o ekwipażu: „Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski!” (w. 9-10), Nic niczego ze sobą nie brać. Mówi, by nie opierać się na zabezpieczeniach materialnych, by iść w świat bez światowości. Tak należy powiedzieć: idę w świat nie ze stylem świata, nie z wartościami świata, nie ze światowością - dla Kościoła popadanie w światowość jest najgorszym, co może się zdarzyć. Idę z prostotą. Tak właśnie dokonuje się głoszenie: ukazując bardziej Jezusa, niż mówiąc o Jezusie. A jak się ukazuje Jezusa? – Poprzez nasze świadectwo. I wreszcie, idąc razem, we wspólnocie: Pan posyła wszystkich uczniów, ale nikt nie idzie sam. Kościół apostolski cały jest misyjny i w misji odnajduje swoją jedność. Zatem trzeba iść będąc łagodnymi i dobrymi jak baranki, bez światowości, razem. Tu leży klucz głoszenia, to jest klucz ewangelizacji. Przyjmijmy te zachęty Jezusa: niech Jego słowa będą naszym punktem odniesienia.

tłum. o. Stanisław Tasiemski OP (KAI) / Watykan

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg