Franciszek: bez pokory serca nie można oddawać czci Bogu

"Ewangelia kładzie na to nacisk: mówi nie tylko, że Magowie oddawali cześć, lecz podkreśla, że padli na twarz i oddali pokłon".

„Jeśli nie porzucimy naszych roszczeń, naszych próżności, naszej zawziętości, naszego dążenia do bycia pierwszymi, może przydarzy nam się czcić kogoś lub coś w życiu, ale nie będzie to Pan! Jeśli natomiast porzucimy nasze roszczenia do samowystarczalności, jeśli uczynimy siebie małymi wewnętrznie, wtedy na nowo odkryjemy cud adoracji Jezusa. Ponieważ adoracja wymaga pokory serca” – powiedział papież Franciszek w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański” 6 stycznia, w uroczystość Objawienia Pańskiego.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry! Dobrego Święta!

Dziś, w uroczystość Objawienia Pańskiego, rozważamy wydarzenie Mędrców ze Wschodu (por. Mt 2, 1-12). Podejmują długą i uciążliwą podróż, aby pójść i uwielbić „Króla żydowskiego” (Łk 2, 2). Prowadzi ich niezwykły znak gwiazdy, a gdy w końcu docierają do celu, zamiast czegoś okazałego, widzą dzieciątko z matką. Mogli zaprotestować: „Cała ta droga i tyle poświęcenia, tylko po to, żeby stanąć przed ubogim dzieckiem?”. A jednak nie są zgorszeni, nie są rozczarowani. Nie narzekają. Ci czynią? Oddają pokłon. „Weszli do domu - mówi Ewangelia - i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; padli na twarz i oddali Mu pokłon” (w. 11).

Pomyślmy o tych mędrcach, którzy przybyli z daleka, bogatych, kulturalnych i znanych, którzy padają na twarz, to znaczy kłaniają się do ziemi, aby adorować dziecko! Zdaje się to sprzecznością. Zadziwia tak pokorny gest ze strony tak znakomitych ludzi. W tamtych czasach zwyczajem było kłanianie się przed władzą, która ukazywała się z oznakami mocy i chwały. Także dziś nie byłoby to dziwne. Ale przed Dzieciątkiem z Betlejem nie jest to proste. Nie łatwo padać na twarz przed tym Bogiem, którego boskość pozostaje ukryta i nie jawi się triumfalnie. Oznacza to przyjęcie wielkości Boga, która objawia się w małości: oto przesłanie. Magowie uniżają się przed bezprecedensową logiką Boga, przyjmują Pana nie takim, jakim Go sobie wyobrażali, lecz takim, jakim jest, małym i ubogim. Ich padanie na twarz jest znakiem tych, którzy odkładają na bok swoje własne idee i czynią miejsce dla Boga. Do tego trzeba pokory.

Ewangelia kładzie na to nacisk: mówi nie tylko, że Magowie oddawali cześć, lecz podkreśla, że padli na twarz i oddali pokłon. Zrozummy tę wskazówkę: adoracja łączy się z padaniem na twarz. Wykonując ten gest, Magowie okazują, że z pokorą przyjmują Tego, który przedstawia siebie w pokorze. I w ten sposób otwierają się na adorację Boga. Szkatułki, które otwierają, są obrazem ich otwartego serca: ich prawdziwe bogactwo nie polega na sławie i sukcesie, lecz na pokorze, na wierze, że potrzebują zbawienia. Taki jest przykład jaki dają nam dzisiaj Mędrcy.

Drodzy bracia i siostry, jeśli w centrum wszystkiego zawsze będziemy my sami, z naszymi ideami i będziemy sądzili, że możemy czymś chwalić się przed Bogiem, nigdy Go w pełni nie spotkamy, nigdy nie będziemy potrafili Go uwielbić. Jeśli nie porzucimy naszych roszczeń, naszych próżności, naszej zawziętości, naszego dążenia do bycia pierwszymi, może przydarzy nam się czcić kogoś lub coś w życiu, ale nie będzie to Pan! Jeśli natomiast porzucimy nasze roszczenia do samowystarczalności, jeśli uczynimy siebie małymi wewnętrznie, wtedy na nowo odkryjemy cud adoracji Jezusa. Ponieważ adoracja wymaga pokory serca: ci, którzy mają obsesję na tle prymatu nad innymi, nie uświadamiają sobie obecności Pana. Jezus przechodzi obok i jest nieznany, jak to się dzieje w przypadku wielu ludzi w tamtym czasie, ale nie Magów.

Bracia i siostry, patrząc na nich, zadajmy sobie dzisiaj pytanie: jak to jest z moją pokorą? Czy jestem przekonany, że pycha uniemożliwia mój rozwój duchowy? Ta pycha, jawna lub ukryta, która zawsze przykrywa pęd ku Bogu. Czy pracuję nad moją pojętnością, by być dyspozycyjnym dla Boga i dla innych, czy też jestem zawsze skupiony na sobie i na moich własnych żądaniach, z tym ukrytym egoizmem, jakim jest pycha? Czy potrafię odłożyć na bok swój własny punkt widzenia, aby przyjąć punkt widzenia Boga i innych? I wreszcie: czy modlę się i adoruję tylko wtedy, gdy czegoś potrzebuję, czy też czynię to stale, bo wierzę, że zawsze potrzebuję Jezusa? Mędrcy rozpoczęli swoją podróż, patrząc na gwiazdę i znaleźli Jezusa. Przeszli długą drogę. Dziś możemy skorzystać z tej rady: spójrz na gwiazdę i idź. Nigdy nie przestawaj chodzić, ale nie zapomnij spojrzeć na gwiazdę. To jest dzisiejsza mocna rada: popatrz na gwiazdę i idź, patrz na gwiazdę i idź.

Niech Dziewica Maryja, Służebnica Pańska, uczy nas odkrywania na nowo żywotnej potrzeby pokory i żywego smaku adoracji. Niech nas nauczy spoglądać na gwiazdę i pielgrzymować.

tłum. o. Stanisław Tasiemski OP (KAI) / Watykan

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama