Kościół jest dobrej myśli

Przygotowanie rozpoczynającej się w czwartek czterodniowej wizyty Benedykta XVI w Szkocji i Anglii było "karkołomnym przedsięwzięciem organizacyjnym", ale Kościół jest dobrej myśli - powiedział PAP biskup pomocniczy diecezji westminsterskiej John Arnold.

"Wizyta została potwierdzona w styczniu, a zatem na jej przygotowanie Kościoły w Szkocji i Anglii miały tylko osiem miesięcy. W maju odbyły się w Wielkiej Brytanii wybory i zmienił się rząd. Skutkiem było to, że wiele spraw trzeba było uzgadniać na nowo z nowymi ludźmi" - zaznaczył hierarcha.

W ostatnich latach w Wielkiej Brytanii zaostrzone zostały przepisy dotyczące środków bezpieczeństwa podczas dużych zgromadzeń.

"O ile w 1982 roku w czasie wizyty Jana Pawła II można było zorganizować spotkanie papieża z wiernymi bez zastanawiania się, ile osób przyjdzie, to teraz nie tylko wszyscy muszą mieć bilety, ale trzeba zaplanować także, w jaki sposób przybędą na miejsce, ile w nim spędzą czasu i w jaki sposób je opuszczą" - powiedział biskup Arnold.

Oznacza to, że około 100 tys. pielgrzymów wybierających się w czwartek po południu na spotkanie z papieżem w parku Bellahouston w Glasgow nie może przyjechać autokarami ani samochodami prywatnymi, lecz tylko transportem publicznym.

Uczestnikom spotkania z papieżem nie wolno zabrać ze sobą parasoli - nawet gdyby padało. Nie będą mieli gdzie usiąść, a ze względów bezpieczeństwa będą musieli spędzić w parku około pięciu godzin. Szkocki kardynał Keith O'Brien przestrzegł, że spotkanie z papieżem zawiera w sobie element pokuty i ostrzegł pielgrzymów, by nie oczekiwali luksusów.

Wokół parku Cofton w Birmingham, gdzie w niedzielę rano odbędą się uroczystości beatyfikacyjne Johna Henry'ego Newmana z udziałem około 80 tys. wiernych, ze względów bezpieczeństwa wzniesiono wysokie metalowe ogrodzenie porównywane przez szyderców z murem berlińskim.

Biskup Arnold sądzi, że wizyta Benedykta XVI podniesie rangę Kościoła katolickiego w Szkocji i Anglii i uwypukli inicjatywy podejmowane dla wspólnego społecznego dobra. Katolicy stanowią około 8 procent mieszkańców Wysp Brytyjskich.

Wrogie nastawienie mediów w przededniu wizyty hierarcha tłumaczy po części żartobliwie tym, iż "antykatolickie uprzedzenia to ostatni rodzaj uprzedzeń, który jeszcze Brytyjczykom pozostał", a po części skandalami wywołanymi seksualnym wykorzystywaniem nieletnich.

"Praca, którą Kościół katolicki w Wielkiej Brytanii wykonał w tej kwestii w ostatnich ośmiu-dziewięciu latach nie jest dostrzegana przez media, które chcą, by Kościół znów się pokajał. Kościół zrobił to jednoznacznie i kilkakrotnie. Teraz jest na innym etapie, chce się skoncentrować na wyciągnięciu właściwych wniosków i wprowadzeniu jak najlepszych procedur wsparcia i ochrony nieletnich" - stwierdził.

Biskup Arnold zgodził się z opinią, iż nagłaśnianie sprawy pedofilii ma niewiele wspólnego z sytuacją Kościoła katolickiego w Wielkiej Brytanii, lecz jest efektem przenoszenia skandali z innych państw, zwłaszcza Irlandii, na grunt brytyjski, nagłaśniania ich i doszukiwania się fałszywych analogii.

Zastrzegł zarazem, iż postęp w dziedzinie ochrony nieletnich w Kościele, doceniony przez organizacje pracujące z dziećmi, nie może być powodem do zadufania. Przeciwnie - Kościół musi być w tej sprawie stale czujny.

"Media nagłaśniają sprawę pedofilii w innych państwach, ale wizyta Benedykta XVI nie jest wizytą do innych państw, lecz do Wielkiej Brytanii. Dlatego jest bardzo ważne, by wszystkie wartościowe prace Kościoła podyktowane dążeniem do pomnażania społecznego dobra były dostrzeżone i docenione w czasie tej wizyty i wierzę, że tak się stanie" - oświadczył biskup Arnold.

«« | « | 1 | » | »»