"Niech zstąpi Duch Twój..."

Pomysł ogólnopolskiej nowenny inspirowanej pontyfikatem Jana Pawła II, prezentuje o. Maciej Zięba.

Marcin Przeciszewski, Tomasz Królak (KAI): Jest Ojciec jest autorem projektu ogólnonarodowej nowenny: „Niech zstąpi Duch Twój...”, która ma rozpocząć się w 2020 r. w stulecie urodzin św. Jana Pawła II a zakończyć w 50. rocznicę jego wyboru na papieża. Jaka jest geneza tej idei?

O. Maciej Zięba OP: Mamy w Kościele dobrą tradycję „długomyślenia”, która zakłada planowanie projektów duszpasterskich z dłuższą perspektywą. Pomysł nowenny „Niech zstąpi Duch Twój...” narodził się w głowach moich przyjaciół z różnych kręgów i instytucji inspirowanych myślą Jana Pawła II. Pomysł jest prosty, bo powstał dzięki zestawieniu dwóch dat. Za 2 lata będziemy obchodzić 100-lecie urodzin Karola Wojtyły. A gdy dodamy 9 lat, to dojdziemy do 50. rocznicy jego wyboru na Stolicę Piotrową. A był to moment, który zmienił historię Kościoła powszechnego, historię świata i historię Polski.

Pojęcie nowenny dobrze wpisuje się w duszpasterską tradycję Kościoła w Polsce. Poprzedzały one różne ważne wydarzenia, a najbardziej w naszej pamięci tkwi Wielka Nowenna zainicjowana przez kard. Stefana Wyszyńskiego w obliczu millenium chrztu Polski. Dziś mamy niezmiernie dużo różnorakich aktywności, ale są one nieskoordynowane, akcyjne i kończą się zanim zdążą dotrzeć do szerszej świadomości, a tym bardziej nie prowadzą do duchowej przemiany. Dlatego potrzebny jest dłuższy okres intensywnej modlitwy, wyciszenia i formacji, gdyż ważne sprawy duchowe zawsze muszą powoli dojrzewać.

Nie upieram się jednak, że to musi być okres aż 9-letni, choć jest to nawiązanie do tradycji Prymasa Tysiąclecia. Przecież Jan Paweł II zainicjował pięcioletni okresu odnowy Kościoła pod hasłem: „Tertio millennio adveniente”. Zauważmy jednak, że rok 2020, stulecie urodzin, i tak rząd, i Zgromadzenie Narodowe, i księża biskupi, i mnóstwo organizacji ogłoszą „Rokiem Jana Pawła II”. To więcej niż pewne. A potem (2024 r.) obchodzić będziemy dziesięciolecie kanonizacji, rok później 20-lecie śmierci, a trzy lata później półwiecze od wyboru Karola Wojtyły na następcę św. Piotra. Zapewne za każdym razem będzie to owocowało wieloma nieskoordynowanymi akcjami. Będzie jeszcze więcej ulic i szkół, albumów i pomników, ale jestem pewien, że św. Jan Paweł II oczekuje od nas czegoś więcej. I że jesteśmy mu winni znacznie więcej.

Marzy mi się nowenna, ale jeżeli biskupi postanowiliby zbudować krótszy program duszpasterski, też włączyłbym się w to całym sercem. Niech to będzie „quadriennium” byleby był to całościowy program zawierający elementy modlitwy, pogłębienia formacji i zaangażowań społecznych, tak na szczeblu ogólnopolskim, jak i na szczeblu parafii. Dający zarazem dużo przestrzeni dla oddolnych inicjatyw.

A zarazem ma być to program nowenny, koncentrującej się na nauczaniu Jana Pawła II.

– Jestem głęboko przekonany, że moje pokolenie, które było świadkiem pontyfikatu i kształtowało się pod jego wpływem, a które nazywam „pokoleniem daru i długu”, pragnie spłacić choć cząstkę tego długu. A cóż można lepszego zrobić, niż powrócić do nauczania Jana Pawła II i przemyśleć je na nowo, w kontekście nowych wyzwań? Bo dla dzisiejszych młodych okres Jana Pawła II jest niemal tak odległy jak Powstanie Warszawskie czy Cud nad Wisłą z 1920 r. Jeżeli do nich nie dotrzemy, to dla nowej generacji Papież będzie się głównie kojarzył z „kultem jednostki”, na który oni reagują pejoratywnym określeniem „odjaniepawlać”.

Zarazem żadna inna wielka postać historyczna, ani Piłsudski, ani św. Maksymilian, czy kard. Wyszyński i żadne inne ważne wydarzenie, ani odzyskanie niepodległości, ani Powstanie Warszawskie - nie jest zapisane tak głęboko i tak powszechnie w polskich sercach jak postać Jana Pawła II. Katecheza papieska wciąż wzbudza szerokie zainteresowanie i nawet najlepsze programy duszpasterskie nie wywołają choćby cienia takiego rezonansu w naszych domach, w których wiszą miliony podobizn Papieża, często uwiecznionego na zdjęciu wraz z domownikami.

To są wielkie i realne pokłady dobrej energii, którą – póki czas – należy wykorzystać! Pamiętamy jak Polacy zareagowali na śmierć Jana Pawła II, przypomnijmy sobie miliony rodaków na jego beatyfikacji i kanonizacji, ale nawet taka akcja jak „Różaniec do granic” pokazują jak wiele dobra jest zmagazynowane w sercach Polaków, jak nasza wiara pragnie wspólnego uzewnętrznienia, wspólnego budowania dobra. Zmarnowanie tego potencjału byłoby niepowetowaną stratą i dla Kościoła i dla Polski!

Zauważmy też, że 27 lat pontyfikatu i 9 wizyt w Ojczyźnie daje nam wielkie bogactwo materiału. Chcemy budować na fundamencie Dekalogu – mamy nauczanie z pielgrzymki 1991 r. Chcemy odnowić przeżywanie Eucharystii – mamy inspiracje z II Polskiego Kongresu Eucharystycznego w 1987 i Światowego Kongresu we Wrocławiu 1997 (oraz encyklikę „Ecclesia de Eucharistia”). Pragniemy zgłębić panoramę Ośmiu Błogosławieństw – sięgnijmy do nauczania z 1999 r. Chcemy budować pojednanie z sąsiadami – mamy Zjazd Gnieźnieński 1997 i mnóstwo innych homilii, także głoszonych na Litwie, w Niemczech, Czechach, na Ukrainie i Słowacji. Mamy pojednanie z Żydami, a także wizytę Papieża w Ziemi Świętej.

To nauczanie, które powinno być inspiracją, punktem wyjścia, pozwala we wszystkich wymiarach urzeczywistniać papieskie wezwanie z I pielgrzymki do Ojczyzny – „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

Reklama