Gdy się zbliżała 21.37

Przez całą noc po śmierci Jana Pawła II w prywatnej kaplicy Pałacu Apostolskiego przy zmarłym papieżu czuwało i modliło się kilka najbliższych Mu osób. Co chwilę wchodził abp Stanisław Dziwisz, dotykał dłoni Papieża, jakby chcąc zapytać Go o radę. Tę dłoń trzymał także w chwili śmierci Jana Pawła II. W sobotę o 21.37.

- W momencie kiedy Ojciec Święty skonał, dostrzegłem niezwykły kontrast, jeszcze niedawno na jego twarzy był niezwykły ból, teraz pojawiła się nieoczekiwanie jako twarz kogoś uśmiechniętego - tak o ostatnich chwilach Jana Pawła II opowiada obecny przy Nim do końca ks. prof. Tadeusz Styczeń. Uczeń i przyjaciel Papieża podkreśla, że kiedy Ojciec Święty odchodził do Domu Ojca na placu świętego Piotra dziesiątki tysięcy ludzi modliło się za Niego towarzysząc Mu w ostatniej drodze. Do Papieża dochodziły echa modlitwy i skandowane przez wiernych Jego imię. - Emanował z niego spokój i radość człowieka który idzie na spotkanie z Bogiem. Powiedział mi: bądź spokojny – podkreśla kard. Andrzej Maria Deskur.

Ostatnie pożegnania z Ojcem Świętym odbywały się na kolanach, z modlitwą na ustach. – Uklęknąłem obok Jego łóżka. Oczy miał lekko przymknięte ale nie spał. Kiedy usłyszał moje nazwisko wypowiadane przez swego sekretarza podniósł na mnie wzrok. Porwało mnie piękno jego uśmiechniętego spojrzenia. Usiłował powiedzieć kilka słów, ale Mu się nie udało. Przemawiał do mnie uśmiechniętym i pogodnym obliczem – opowiada ze wzruszeniem kard. Mario Francesco Pompedda. – Uklęknąłem obok łóżka, ucałowałem Jego rękę i zacząłem się modlić. Pobłogosławiłem Go przed wyjściem, a On uczynił znak krzyża. Po drugiej stronie łóżka stało trzech lekarzy. To było bardzo smutne patrzeć z jakim wysiłkiem oddycha – opowiadał o spotkaniu z umierającym Papieżem kard. Edmund Kazimir Szoka. Tuż przed śmiercią Jan Paweł II ogarnął wzrokiem obecnych przy nim ludzi i spytał: a gdzie Arturo? Swego fotografa darzył ojcowską miłością, którą ten głęboko odwzajemniał.

Każdy wychodzący z apartamentów podkreślał ze zdumieniem, że Papież umierał pogodny, radosny, spokojny. Nie odchodził, a przechodził, wyczekiwał na spotkanie z Ojcem.

O godz. 20 w pokoju Ojca Świętego rozpoczęła się Msza św. z uroczystości Bożego Miłosierdzia pod przewodnictwem abpa. Stanisława Dziwisza, którą koncelebrowali kard. Marian Jaworski, abp Stanisław Ryłko i ks. Mieczysław Mokrzycki. W czasie tej liturgii udzielono Janowi Pawłowi II świętego wiatyku i raz jeszcze sakramentu namaszczenia chorych. Ostatnie godziny Ojca Świętego upłynęły na nieustannej modlitwie wszystkich osób towarzyszących mu w konaniu i we współudziale w modlitwie tysięcy wiernych zgromadzonych od wielu godzin na Placu św. Piotra. Jan Paweł II umierał trzymając za rękę swego długoletniego sekretarza i przyjaciela abpa. Dziwisza. Na chwilę przed śmiercią uniósł rękę w geście błogosławieństwa. Uczynił go w kierunku okna z widokiem na plac św. Piotra gdzie tysiące ludzi odmawiały różaniec. Powiedział jeszcze: Amen. Była godzina 21.37.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |