W stronę Azji i Moskwy

Kazachstan i Armenia to kolejne kraje byłego imperium sowieckiego, do których przybywa Ojciec Święty. Po ostatnich zamachach terrorystycznych pojawiły się głosy przestrogi i obaw, że takie podróże, zwłaszcza w rejony zamieszkane przez muzułmanów, mogą być niebezpieczne.

Jednak organizator papieskich podróży, kard. Roberta Tucci, stwierdził, że napięcie międzynarodowe, wywołane przez serię zamachów terrorystycznych w Stanach Zjednoczonych, nie odwiedzie Jana Pawła II od zamiaru udania się w podróż do Kazachstanu i Armenii. Nowa sytuacja może wpłynąć, i wpłynie, jednak na władze odwiedzanych krajów, które będą zmuszone do zaostrzenia środków ostrożności.
Planowane w Kazachstanie spotkania ze społecznością muzułmańską staną się okazją do pokazania innego wymiaru świata islamu, dziś - nie bez podstaw - obarczanego odpowiedzialnością za sprzyjanie terrorystom.

Tragiczne wydarzenia w Ameryce nie mogą zatrzymać dialogu z islamem, który jest kontynuowany na zupełnie innym poziomie, jednak nie można pominąć także wymiaru społecznego kontaktów z muzułmanami - postrzeganie wielu spraw po prostu nas różni i dzieli.

Inny charakter będą miały odwiedziny Armenii. W pierwszych komentarzach, pisanych jeszcze przed rozpoczęciem wizyty, zwraca się uwagę na kolejne "rozminięcie się" patriarchy Aleksego z Papieżem. Dzieje się tak oczywiście nieprzypadkowo. Jan Paweł II "zbliża się" do Moskwy. I choć tamtejszy Patriarcha próbuje "wyprzedzić" Papieża, to jednak coraz częściej widać, że to działanie chwilowe.

Patriarcha Aleksy przybył do Erewania kilka dni przed Janem Pawłem II, aby uczestniczyć w uroczystościach 1700. rocznicy chrześcijaństwa w tym kraju, ale swoje spotkania ograniczył tylko do wiernych wyznających prawosławie. Papież wyraźnie kieruje swoje przesłanie do wszystkich chrześcijan i w takim ekumenicznym duchu wygłosi swoje przemówienia.

Rocznica chrztu Armenii, pierwszego kraju, który przyjął chrześcijaństwo, jest bowiem doskonałą okazją do przypomnienia wspólnych korzeni współczesnych wyznań. Nie zabraknie także słów skierowanych do samych Ormian, narodu poddawanego w minionym stuleciu eksterminacji i prześladowaniom. Dziś, niespełna 10 lat po odzyskaniu niepodległości, Ormianie szukają swojego miejsca na politycznej i cywilizacyjnej mapie świata. Papieskie odwiedziny z pewnością pomogą przypomnieć światu to, co w ich tradycji i historii jest najcenniejsze.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama