Pielgrzymka na Randwick

**Ula Rogólska, nasz specjalny korespondent na XXIII ŚDM** Wczesnym rankiem ulice miasteczka Greenancre, niedaleko centrum Sydney, które także gości pielgrzymów, wydaja się nieco inne niż trzy dni temu.

Przed domy wyszło wielu mieszkańców, kierowcy prawie każdego auta pozdrawiają klaksonem wszystkich przechodzących z żółto-czerwono-pomarańczowymi plecakami. Bardzo wielu mieszkańców Greenancre to muzułmanie - przy samochodowych lusterkach zawieszone "muzułmańskie różańce", za kierownicą nierzadko dziewczyny w chustach muzułmańskich.

Dziś większość pielgrzymów miejskimi pociągami rusza do stacji North Sydney, skąd wyrusza pieszo w około 9 km pielgrzymce - przed słynny Harbour Bridge do Randwick Racecourse. Kolorowe pochody młodych niemal wszystkich ras ludzkich, podążających ze swoimi flagami narodowymi to już od kilku dni - codzienność w Sydney. Tym razem jednak rzadziej słychać narodowe piosenki. Część pielgrzymów modli się, inni rozmawiają ze sobą. Ponad trasa na wiaduktach - wielu mieszkańców Sydney. Pozdrawiają pielgrzymów. Budowlańcy na jednym z budynków zdjęli kaski ochronne, zbudowali prowizoryczny krzyż i też machają do przechodzących. - Australijczycy byli bardzo sceptycznie nastawieni do tego spotkania - mówiła mi wczoraj pracująca tu siostra Monika Bury. Spotkaliśmy się w licznym gronie Polaków wieczorem obok katedry - w godzinę śmierci Jana Pawła Wielkiego. To już polska tradycja - od SDM w Kolonii. - Teraz widzą ile entuzjazmu i radości przynieśli młodzi, jak bardzo to miasto żyje dzięki młodym katolikom. A my wiemy - ze to dzięki Duchowi Świętemu! W połowie trasy pielgrzymów zaskakuje liczba policjantów i kamer telewizyjnych na chodniku obok drogi, którą przechodząca. Grupa kilkudziesięciu osób pod szyldami: ateiści, sataniści, homoseksualiści, krzyczy w ich stronę antypapieskie i antykatolickie hasła. Pielgrzymi przechodzą cicho, niektórzy mocniej łapią za różańce. Jeden z Włochów nieco prowokacyjnie wyciąga do demonstrantów rękę, chce ich uściskać. Demonstranci chyba są trochę zawiedzeni tym spokojem pielgrzymów...

9-kilometrowa pielgrzymka zajmuje około 3 godzin. Wczesnym popołudniem na Randwick - już tłum. Bardzo trudno zmieścić się pielgrzymom nawet w wyznaczonych sektorach. Ale odrobina dobrej woli i wszystko gra. 18-letnia Josephine i 13-letnia Carissa z Nowej Zelandii przepraszają, że były takie oporne w ustąpieniu miejsca. Po chwili już rozmawiają ze wszystkimi nowoprzybyłymi. Robią sobie zdjęcia, wymieniają maile, opowiadają o swoim Auckland. Są tu razem z liczną grupą ze swojej parafii. Sumesh, Anson i Uibin ze stanu Kerala w Indiach tez szybko przesuwają swoje karimaty. Wszyscy są pierwszy raz na SDM - Wiesz, nasz kraj nie jest bogaty, my tez nie bardzo... Ale wreszcie się udało! Sumesh nam mówi ze na SDM młodzieży przezywa swój miesiąc miodowy. Szukamy jego zony. On się śmieje i mówi: mój miesiąc miodowy kapłański! Miesiąc temu otrzymałem święcenia w zgromadzeniu księży augustianów. Jestem księdzem. Jego kompani jeszcze przygotowują się do święceń. Po SDM księża z ich zgromadzenia mają w Sydney swoje spotkanie.

Przed 19 wszyscy wyczekują przyjazdu Ojca Świętego. Z nadzieją biegają od barierki do barierki, by wypatrzeć papamobile. W końcu - JEST! Zrywają się oklaski, okrzyki Benedetto, falują flagi. Słów Ojca Św. sluchają w milczeniu. Jednak prawdziwa cisza króluje podczas Adoracji Najświętszego Sakramentu. Wszyscy ze świecami w reku, na kolanach czuwają przed Najświętszym Sakramentem. Po wyjeździe Ojca Świętego trwa festiwal młodych. Robi się bardzo chłodno. Wielu tańcem próbuje walczyć z zimnem. Inni schowali się w śpiworach i przykryli srebrna folia, która podarowali wszystkim organizatorzy. Znakomicie izoluje od chłodu. Rano wszystkich czeka finał SDM - Msza św. z Ojcem Świętym.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |