Gościnna autralijska Polonia

**Ula Rogólska, nasz specjalny korespondent na XXIII ŚDM** Parafia św. Ignacego w Richmond stała się tego dnia prawdziwą Kaną Galilejską. Tam cud przemiany wody w wino był widocznym znakiem Bożej obecności.

O działaniu Bożego Ducha mówił także ks. Jacek Plech na Mszy św. w czasie której Paulina Chmielewska i Sebastian Opozda zawarli sakrament małżeństwa. - Tylko za sprawą Ducha Świętego mogliśmy być uczestnikami takiego wydarzenia – mówił ks. Plech. A rozważania o Duchu Świętym są szczególnie bliskie uczestnikom spotkania w Australii. Słowa „Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami (Dz 1, 8) to hasło XXIII Światowych Dni Młodzieży.

Paulina i Sebastian poznali się przed Światowymi Dniami Młodzieży w Kolonii. Ale to właśnie do Kolonii Paulina pojechała szczególnie modląc się o podjecie właściwej decyzji - poślubić Sebastiana czy nie. Oboje mieli wówczas wiele pytań. Po spotkaniu w Kolonii Paulina już wiedziała, że powie „tak”. Wtedy zadecydowali się na ślub w lipcu 2008 r. A że bardzo chcieli także uczestniczyć w Światowych Dniach Młodzieży, zamiast oszczędzać pieniądze na przygotowanie wesela, postanowili przeznaczyć je na ten wyjazd. - Pokonaliśmy szereg problemów, żeby móc ten dzień przeżywać w Melbourne – opowiadają Paulina i Sebastian. - Musieliśmy przekonać do tego pomysłu także ks. Wiesława Słowika, rektora Polskiej Misji Katolickiej w Australii, który duszpasterzuje w Richmond. - A niełatwo było mnie przekonać – uśmiecha się dziś ks. Wiesław Słowik SJ. - Przygotowaliśmy się na skromną uroczystość z udziałem uczestników pielgrzymki z naszej grupy – kontynuują państwo młodzi. - Ale to co zobaczyliśmy kompletnie nas zaskoczyło. Mszy św. przewodniczył biskup Henryk Tomasik, który specjalnie przyjechał tego dnia do Richmond. Przy ołtarzu - piętnastu księży, a w kościele ponad trzysta osób! Zupełnie nieznani ludzie składali nam życzenia! A już prawdziwa niespodziankę sprawili nam Polacy z Melbourne – przygotowali nam prawdziwe wesele – z orkiestrą i ucztą na kilkuset ludzi! - To dla nas prawdziwy zaszczyt, że nas, Polaków w Melbourne spotkało takie wyróżnienie – mówią Emilia i Edward Gierundowie prezesi działającej przy parafii wspólnoty STIGS (od St. Ignatius Parish) – Że to my mogliśmy przygotować młodym tę uroczystość.

W uroczystości nie mogli uczestniczyć rodzice narzeczonych, ale na ten dzień ich rodziną i przyjaciółmi stali się Polonia i Polacy, którzy przyjechali na ŚDM. W samolocie poprosili innych uczestników pielgrzymki, by byli ich świadkami, druhnami i drużbami. - Prawdziwą wspólnotę poznaje się po tym, że jest gotowa na takie niespodziewane wydarzenia – śmieją się drużbowie Grzesiek Goniewicz i Michał Wyciślik. Nieistotne stało się to, że nie mieli ze sobą garniturów, a druhny weselnych kreacji. Z pomocą w tym przyszli gospodarze z Polonii. - Dzięki naszej gospodyni pożyczyłyśmy sukienki od córek jej sąsiadów, bo propozycja, żebyśmy były druhnami też była dla nas zaskoczeniem – mówią Ania Ryzner, Estera Wyciślok i Magda Kopiec, która była świadkiem Pauliny. Gospodarze z Polonii i kilkuset młodych z grup goszczących w parafii w Richmond, wspólnie bawiło się do północy. Łączyły ich zarówno tańce, zabawy, wspólny śpiew, jak i jednocześnie modlitwa.

Do weselnych gości co trochę dołączali nowi pielgrzymi, którzy wracali z wycieczek organizowanych dla nich po okolicach Melbourne. - Bardzo się cieszymy, że możemy uczestniczyć w takim wydarzeniu. To nasz pierwszy wyjazd na ŚDN, a spotyka nas tu tyle niespodzianek – mówią Dominka Korzekwa, Lidia Wojtyło, Ania Urban, Ola Macuda i Magda Klasa grupy z krakowskiej. - Serdeczność i życzliwość Polonii i Australijczyków w każdym miejscu. W mieście każdy chce nam opowiedzieć i pokazać jak najwięcej atrakcji ważnych miejsc w Melbourne – kierowcy autobusów, ekspedientki w sklepach; każdy nam chce pomóc w poruszaniu się po mieście. A teraz to wesele! Rozmowy w przerwach między pląsami, to głównie zachwyt nad gościnnością Polonii. - Wydarzenie, jakim są ŚDM bardzo nas scaliło. Pokonaliśmy wiele problemów, by Polacy zamieszkali w domach polskich rodzin w Melbourne, a nie w szkołach. – mówi ks. Słowik. - To nie my „robimy łaskę”, że Was przyjmujemy, ale to dla nas ogromna łaska i wspaniałe doświadczenie młodego, polskiego Kościoła. - Duma Polaka by nam nie pozwoliła, żebyście spali w szkole! - mówi zdecydowanie Małgorzata Mertuszka, koordynatorka jeden z grup przyjmujących Polaków. - Chętnych do przyjmowania pielgrzymów było więcej niż ich samych! Wielu przychodziło do mnie z łzami prosząc, żebym im jednak kogoś „przydzieliła”.

Weselni goście rozstają się po północy. W niedzielne południe znów wszyscy razem spotkają się na Mszy św. sprawowanej po polsku w Richmond.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |