Trzy pokusy, trzy rany

Nie pracuję w niedzielę, nie zabijam, nie cudzołożę, nie kradnę... No super. Ale czym inspirowana jest moja mentalność?

Ameryka, zwłaszcza Ameryka Łacińska to kontynent wyraźnie inny niż Europa. Wyraźniej ujawniają się w nim różne kontrasty: przepych sąsiadujący z nędzą,  omnipotencja jednych z bezsilnością drugich i głęboka wiara w zadziwiający sposób przemieszana z bluźnierczą bezbożnością. Pewnie częściowo stąd brało się niegdyś to europejskie zaskoczenie radykalizmem teologii wyzwolenia, a dziś, kiedy papieżem został Argentyńczyk,  to surowe piętnowanie nierówności w krajach o mocno rozwiniętych systemach socjalnych. A jednak, choć rzeczywistość Ameryki jest dużo bardziej kontrastowa, trudno nie zauważyć, że i nam zagrażają podobne problemy. Choć dziś, jak się wydaje, nie tak (jeszcze?) widoczne.

Zaciekawiła mnie w tym kontekście homilia papieża wygłoszona podczas Mszy w Ecatepec. A konkretnie papieska interpretacja trzech pokus Jezusa

Papież mówił: „Trzy kuszenia Chrystusa...Trzy kuszenia chrześcijanina, które usiłują zniszczyć prawdę, do której zostaliśmy wezwani. Trzy pokusy, które próbują nas poniżyć i zdegradować. Bogactwo, czyniące nas właścicielami dóbr, które zostały dane wszystkim, a które wykorzystuję wyłącznie dla siebie lub «swoich». Jest to posiadanie «chleba» powstałego w pocie czoła kogoś innego, a nawet kosztem jego życia. Bogactwo to jest chlebem o smaku bólu, goryczy i cierpienia. (...) Próżność – to poszukiwanie prestiżu na gruncie nieustannego i trwałego dyskwalifikowania tych, którzy «nie są jak ten». Nadmierne poszukiwanie tych pięciu minut sławy, która nie daruje «sławy» innych. (...) Pychy, czyli stawiania się w pozycji wyższości, czując, że nie podziela się „wspólnego życia śmiertelników” i modląc się codziennie: «Dziękuję, Panie, że nie stworzyłeś mnie takim, jak oni»”.

Jak to było? Głupi kto bierze pracę za poniżej 6 tys. złotych? Jakoś tak. Nie chodzi o to, by wszyscy dostawali po równo albo „według potrzeb”. Ale jakoś tak głupio, gdy skąpi się paru groszy  sprzątaczce, a jednocześnie wypłaca się kierownictwu wysokie apanaże, o odprawach dla menadżerów już nie mówiąc. Może pomysł, by kierownictwo firmy nie mogło zarabiać więcej niż – powiedzmy – dziesięciokrotność najniżej pensji w firmie nie jest głupi? Jakoś nie wierzę, by na najniżej  płatnym stanowisku człowiek napracował się znacząco mniej niż na wysokim stołku. A umiejętności, wiedza i (tak zwana) odpowiedzialność... Czy usprawiedliwiają aż tak wielkie dysproporcje?

Próżność... Sława, która nie daruje sławy innym... I nie tyko sławy, ale i uznania dla umiejętności czy osiągniętych sukcesów.... Takich towarzystw wzajemnej adoracji, których członkowie chwalą tylko swoich kolegów, a deprecjonują wszystko co udało innym i u nas nie brakuje... A pycha, czyli „stawianie się w pozycji wyższości”? Różnych „nie tak godnych” i takich, dla których „progi za wysokie” też całkiem sporo.  A przecież nie tylko jesteśmy ulepieni z jednej gliny, ale jako chrześcijanie wszyscy jesteśmy braćmi. Nie tak?

Nie pracuję w niedzielę, nie zabijam, nie cudzołożę, nie kradnę... No super. Ale w czym tkwią moje korzenie? Jaka jest moja mentalność? Czy inspiruje ją Ewangelia, czy przyzwyczajenia, że skoro zawsze tak było to tak ma być?

Nieuczesane dziś te moje myśli, prawda. Proszę wybaczyć, z racji takiej a nie innej fryzury rzadko używam grzebienia.  I pewnie dlatego przychodzą mi to głowy te niemądre pomysły, by czasem kwestionować to, co tak zgrabnie przez różnych wysokiej klasy fryzjerów (życia społecznego) poukładane...

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama