Papież dzwoni na... Antarktydę

Również w czasie świąt wielkanocnych Papież Franciszek nie zapomina o swym słynnym już zamiłowaniu do peryferii. W Wielką Sobotę Ojciec Święty postanowił zrobić niespodziankę argentyńskim żołnierzom stacjonującym w bazie lotniczej Marabio na Antarktydzie.

Papież zadzwonił do nich w południe, ale na Półwyspie Antarktycznym była 7 rano. Odebrał oficer dyżurny Gabriel Almada i jak zwykle w takich wypadkach nie chciał wierzyć własnym uszom. Za jego pośrednictwem Franciszek złożył świąteczne życzenia żołnierzom i ich bliskim. Z radości nie mogłem powstrzymać łez, nigdy tego nie zapomnę – opowiada mediom argentyński żołnierz.

«« | « | 1 | » | »»
  • sorcier
    07.04.2015 17:40
    Oczywiście to BARDZO dobrze, że Ojciec Święty wykonał taki telefon, ale... ale, czy naprawdę jest to od razu powód aby o tym (i tym podobnych gestach, dziełach papieskich) NIEUSTANNIE trąbić na lewo i prawo? Można by wręcz sparafrazować: "Niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, bo i tak media katolickie roztrąbią o tym po świecie."
    I nie chodzi wcale o to, żeby nie mówić o tego rodzaju gestach, ale o:
    primo: umiar w ich "dawkowaniu", (sam widziałem już "żartownisi", którzy kpiąco dopytywali się nawzajem, czy do nich też już zdążył zadzwonić papież) ponieważ każda przesada jest niewskazana, a to jest już GRUBA przesada,
    secundo: PRZEDE WSZYSTKIM pokazywać, że dobro na świecie to nie tylko Ojciec Święty Franciszek, bo jest go wszędzie wokół CAŁE MNÓSTWO i nie trzeba się nawet specjalnie starać by zauważyć ZNACZNIE wspanialsze dzieła i świadectwa wiary, niż fakt telefonowania na Antarktydę. Nawet w Internecie nie brak powalających przykładów. Mnie samego niedawno po prostu wstrząsnęły przykłady wiary, świadectwa wiary, a także radości z wyznawania wiary w Chrystusa, prześladowanych i wysiedlonych chrześcijan z Bliskiego Wschodu.
    Gość Niedzielny wspomniał o sprawie, ale niestety tylko w wydaniu papierowym. Nie jestem osobą, która by często się wzruszała, a już szczególnie płakała - przy tym ryczałem jak bóbr. Jeśli miałem jakieś przekonanie o byciu wierzącym, to przekonałem się, że guzik o tym wiem i jak bardzo muszę się nawrócić. Po prostu brak słów..., powala, a tu zamiast tego rodzaju NIEZWYKŁYCH - chociaż często banalnie zwyczajnych - świadectw, mam kolejne "papież dzwoni..."
    A teraz życzę smacznej kolacji ;)
  • Stanisław_Miłosz
    08.04.2015 00:34
    Do telefonów Franciszka już się przyzwyczailiśmy - to już rutynowe telefony.

    Niezwykłe to będzie wtedy, gdy Papież zadzwoni do Michnika. Będzie jak w tym starym dowcipie o babie: Dzwoni papież do Michnika, a Michnik ... też papież.
  • Verdi
    08.04.2015 22:04
    Dobrze, że Franciszek robi co uważa za słuszne, bez oglądania się na maruderów, sceptyków i krytykantów. Daje przykład, żeby robić swoje, wbrew ludzkiej krytyce.
    Ty też rób swoje, mimo, że inni uważają, że robisz to pod publiczkę bo inaczej NIE ZROBISZ NIC poza pisaniem krytyki.
  • Ja
    09.04.2015 07:22
    Po co w ogóle informować media do kogo dzwoni papież? Za poprzednich pontyfikatów papieże też korzystali z telefonu i nie trąbiono o tym na prawo i lewo. Pewnie następnym krokiem będzie publikacja billingów w "L'Osservatore Romano"...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.