„Papież Franciszek jest wielkim błogosławieństwem"

Papież Franciszek jest wielkim błogosławieństwem dla Kościoła - uważa prefekt Kongregacji ds. Biskupów, kard. Marc Ouellet.

Uczestniczył on 15 sierpnia w uroczystościach w sanktuarium maryjnym w Rocamadour we Francji, które świętuje tysiąclecie pielgrzymowania do tamtejszej Czarnej Madonny.

W rozmowie z dziennikarzami kanadyjski purpurat mówił o papieskich planach reformy kurii rzymskiej. - Nie zapominajmy, że największą reformą była dymisja Benedykta XVI, który podjął tę decyzję w sposób wolny, bez jakiegokolwiek przymusu. Nie był i nadal nie jest chory. Ale czuł, że jego siły słabną i uznał, że powinien przekazać odpowiedzialność komuś innemu. Jest to przewidziane w Kodeksie Prawa Kanonicznego. Miał odwagę i pokorę, by dokonać tego niezwykłego aktu - skomentował kard. Ouellet.

Z kolei „papież Franciszek reformuje najpierw swoim sposobem bycia”. Nie chodzi tu o „nowe idee”, lecz o to, że w jego różnych komentarzach są uwagi, które każdego skłaniają do refleksji. Gdy chodzi o grupę ośmiu kardynałów, która zbierze się w Rzymie na początku października, to przedstawi ona propozycje reformy kurii rzymskiej pochodzące od osób z zewnątrz i będą one musiały zostać skonfrontowane z opiniami „osób z wewnątrz kurii, znających jej mechanizmy i historię”.

Prefekt Kongregacji ds. Biskupów zapewnił, że reforma kurii nastąpi i będzie poważna. - To dobry czas na jej dokonanie. Łatwiej jest ją przeprowadzić papieżowi Franciszkowi, który przychodzi z daleka. Nie jest on niczym związany - zauważył hierarcha.

Pytany o osobowość obecnego papieża, z którym rozmawia „co kilka tygodni” z racji sprawowanej funkcji, kard. Ouellet podkreśla, że „papież Franciszek jest wielkim błogosławieństwem dla Kościoła”. Po „wielkim nauczycielu Benedykcie XVI, którego styl - ze względu na jego osobowość i historię - był bardziej zdystansowany, Kościół potrzebował pasterza naprawdę bliskiego swemu ludowi”. A Franciszek ma niezwykłą zdolność osobistego kontaktu z ludźmi, co jednak nie zawsze spotyka się ze zrozumieniem w łonie kurii rzymskiej.

„Szokiem” dla niej była nieobecność papieża na koncercie z okazji Roku Wiary. - Ale tłumaczą go okoliczności, gdyż w Rzymie zgromadzili się nuncjusze, którzy dyskutowali o trudnych sprawach. Papież musiał do nich przemówić. Dlatego postanowił nie iść na koncert. Nie należy tego interpretować w sposób negatywny. On ma własny styl - wyjaśnił kanadyjski purpurat.

Jego zdaniem papież jest człowiekiem natchnionym i pełnym pokoju, z którym podejmuje decyzje. - To jezuita, który - tak jak św. Ignacy - praktykuje rozeznawanie duchowe. Ma więc swe wewnętrzne punkty odniesienia, aby odczytać jaka jest wola Boża. Nie działa połowicznie. Decyzje, które podejmuje, są przemyślane. Np. nie chciał zamieszkać na trzecim piętrze Pałacu Apostolskiego, gdyż „w posłuszeństwie Bogu, w tradycji św. Ignacego” rozeznał, że powinien zostać w Domu św. Marty - dodał kard. Ouellet.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

Reklama