Wałęsa: Mniejszość prześladuje większość

Były prezydent nie daje się zastraszyć homolobby

Lech Wałęsa w Kontrwywiadzie RMF FM oświadczył, że nie odwołuje słów, które doprowadziły do histerii homolobby. Powtórzył, że jego wypowiedź o umieszczeniu homoseksualistów za sejmowym murem, była pozbawiona kontekstu. „Ja mówiłem, że jestem fanatykiem demokracji, która odzwierciedla przekrój społeczeństwa, szczególnie w parlamencie. I gdyby ta mniejszość – czy te mniejszości – były tak dobierane, to te mniejszości nie znalazłyby się przed murem, ale nawet za murem” – stwierdził Lech Wałęsa.

Prowadzący wywiad Konrad Piasecki wyliczył w odpowiedzi, że w sejmie jest 32 homoseksualistów, bo „jest pięć procent homoseksualistów w społeczeństwie”.

Były prezydent odparował, że gdyby homodziałacze z takimi hasłami, jakie dziś chcą przeforsować w parlamencie, startowali w kampanii wyborczej, „to ja jestem przekonany, że by się nie załapali do parlamentu”. I dodał: „Nie można się afiszować, nie można się popisywać, dążyć, żeby się powiększała ta grupa – bo kto nam będzie emerytury płacił?”.

Na to dziennikarz zapytał: „A jak Lech Wałęsa przytula publicznie swoją żonę, albo całuje, albo daje jej kwiaty – to dlaczego oni nie powinni tego robić?”.

W odpowiedzi usłyszał: „Ale to tak pan Bóg stworzył i tak ma być. Ośmioro dzieci, które dzisiaj płacą na nasze emerytury, z tego jest. A co u nich jest?”

Zapytany o straty z powodu rozpętanej wokół jego wypowiedzi awantury, przyznał, że odwołano już dwa spotkania z nim – jedno za 20 tys. dolarów, drugie za 50 tys. „Straciłem już 70 tysięcy dolarów. Obliczę moje straty i wystawię rachunek. Pokażę światu, jak mniejszość seksualna prześladuje większość”.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

Reklama