To była ważna wizyta

Doszło do ważnych spotkań, padły ważne słowa. Synteza papieskiej pielgrzymki do Iraku.

Dzień trzeci

Powitanie w Irbilu

Trzeciego dnia swojej wizyty w Iraku, 7 marca, papież Franciszek przybył Irbilu, stolicy Autonomicznego Regionu Kurdystanu. Na lotnisku Ojca Świętego powitali: arcybiskup chaldejski Bashar Matti Warda, arcybiskup obrządku syryjskiego Nizar Semaan z Hadiab - Irbilu, a następnie prezydent Nechirvan Barzani i premier Masrour Barzani oraz przedstawiciele władz religijnych i cywilnych.

Podczas spotkania z papieżem Franciszkiem, prezydent Barzani wygłosił krótkie przemówienie, w którym podziękował papieżowi za jego wizytę. Prezydent jest także szefem sił zbrojnych peszmergów, które wspierało walkę z Państwem Islamskim (ISIS) w latach 2014-2017, a obecnie jest liderem Partii Demokratycznej Kurdystanu. "Wszyscy mieszkańcy Kurdystanu są szczęśliwi, że mogą przyjąć Waszą Świątobliwość, niezależnie od wyznania" - powiedział Barzani.

W krótkim wystąpieniu Franciszek szczególnie podziękował za przyjęcie prześladowanych chrześcijan, osób różnych wyznań i przynależności etnicznej oraz umacnianie pokojowego współistnienia między nimi. Powiedział, że nigdy nie zapomniał o Kurdystanie, podkreślając, że iracki Kurdystan stał się domem i schronieniem dla chrześcijan. Zaznaczył, że wizyta prezydenta i premiera w lutym 2020 roku, stała się dla niego wielkim bodźcem do odwiedzenia Kurdystanu.

Prezydent Barzani napisał na Twitterze: "Na początku wizyty w Kurdystanie jestem zaszczycony, że mogę przyjąć papieża Franciszka w Irbilu. Potwierdzamy nasze stałe zaangażowanie na rzecz pokoju, wolności religijnej i braterstwa. Chylimy czoła przed bohaterskimi peszmergami i wszystkimi męczennikami na drodze do pokoju i wolności dla wszystkich Irakijczyków".

Na lotnisku Ojca Świętego witała grupa rozradowanych ludzi a mieszany chór dziecięcy śpiewał po kurdyjsku i włosku: "Franciszku, jesteśmy pełni wielkiej nadziei, jesteśmy szczęśliwi, jesteśmy radośni, dziękujemy Ci z całego serca. Mieszkańcy Kurdystanu witają Ciebie z radością". Z Ibrilu papież helikopterem udał się do Mosulu.

Modlitwa za ofiary wojny

W Mosulu na Placu Czterech Zniszczonych Kościołów w Mosulu papież poprowadził modlitewne nabożeństwo żałobne za ofiary wojny, jaka w latach 2014-2017 toczyła się na tych ziemiach. Ocenia się, że w tym czasie z Mosulu, który w 2004 liczył ponad 1,8 mln mieszkańców, w wyniku agresji Państwa Islamskiego uciekło około pół miliona osób, w tym ponad 120 tys. chrześcijan. Miasto było systematycznie niszczone, a ofiarami tego barbarzyństwa padały liczne kościoły, ale też obiekty muzułmańskie.

Witając papieża chaldejski arcybiskup Mosulu - Najeeb Moussa Michaeel przypomniał, że Mezopotamia jest wspólną kolebką wierzeń starożytnych i religii Abrahamowych i dodał, że papież, który tu przybył, jest "pielgrzymem pokoju i głosem, budzącym sumienia". Zwrócił uwagę, że tak jak Jonasz nawrócił mieszkańców Niniwy do pokuty, dzięki czemu zostali oni zbawieni, tak dziś "chcemy usłyszeć głos prorocki, który pomoże temu cierpiącemu narodowi, który znosi ciężar przemocy, niesprawiedliwości i nierówności społecznej". "Razem mówimy «nie» fundamentalizmowi, sekciarstwu i korupcji. To mężczyźni i kobiety z Mosulu i równiny Niniwy niezmordowanie budują mosty i obalają mury między religiami, aby osiągnąć miłość i braterstwo ludzkie" – powiedział arcybiskup chaldejski.

Świadectwa złożyli również: proboszcz miejscowej parafii syryjskokatolickiej ks. Raid (Emmanuel) Adel Kallo oraz muzułmanin Gutayba Aagha. Ks. Kallo przypomniał, że opuścił to miasto 10 czerwca 2014 r., a wrócił do niego trzy lata temu, już po wyzwoleniu go. "Moi bracia muzułmańscy przyjęli mnie z wielkim szacunkiem i miłością" – zapewnił. Podkreślił, że głęboki ślad w jego sercu pozostawiły odwiedziny miejscowych imamów i wszystkich muzułmanów z miasta – przywódców plemion, ludzi wykształconych i prostych – z życzeniami z okazji odbudowania jego kościoła, zniszczonego wcześniej przez Państwo Islamskie (ISIS). Ks. Kallo zauważył, że wszyscy jego parafianie uczestniczą w niedzielnych Mszach i modlitwach. Wskazał też, że ikony, rzeźby i cytaty z Ewangelii wykonał w jego kościele muzułmanin pochodzący z Mosulu. Innym pięknym przykładem było zaproszenie po raz pierwszy jego – kapłana chrześcijańskiego do meczetu Raszan z okazji święta narodzin Mahometa. W tym samym meczecie w 2014 r. terroryści z ISIS odczytali dekret o wypędzeniu z miasta wszystkich chrześcijan.

Gdy 10 czerwca 2014 ks. Kallo musiał opuścić swoją parafię, na jej terenie mieszkało 500 rodzin chrześcijańskich, potem większość wyemigrowała za granicę, reszta boi się wracać. Dziś jest tu najwyżej 70 rodzin, "ale mieszkam teraz wśród dwóch milionów muzułmanów, którzy nazywają mnie ojcem Raidem, przeżywam swą misję z nimi, pracuję z komitetem rodzin z Mosulu, aby wspierać misję pokojowego współżycia" – wyznał proboszcz. Na zakończenie zapewnił, że mieszkające tu rodziny zdają sobie sprawę z wagi obecności chrześcijan i potrzebują, aby świat pamiętał o nich, ponieważ niosą przesłanie pokoju, który ISIS zniszczył swymi działaniami.

Po nim zabrał głos muzułmanin Gutayba Aagha, przewodniczący Niezależnej Rady Społecznej i Kulturalnej na rzecz Rodzin Mosulu. Zaznaczył, że jest to miasto historyczne i kulturalne, proroków, które bardzo ucierpiało w poprzednich okresach, a dziś powstaje z popiołów jak feniks i "dzięki Bogu zaczęło cieszyć się bezpieczeństwem i ochroną i stopniowo wychodzi ze swych ran". "W imieniu Rady zapraszam naszych przyjaciół chrześcijan do powrotu do tego miasta, do ich własności i do podjęcia ich spraw" – oświadczył Aagha. Wyraził wielką wdzięczność Ojcu Świętemu za "tę historyczną wizytę", dodając, że w przeszłości żaden papież nie odwiedził Iraku, toteż obecny pobyt Franciszka tutaj jest "jak łaskawe i błogosławione spojrzenie".

Papież nawiązał do świadectwa ks. Kallo o przymusowym wysiedleniu wielu rodzin chrześcijańskich z ich domów oraz emigracji większości z nich. Zaznaczył, że ubywanie uczniów Chrystusa na całym Bliskim Wschodzie, wyrządza niepowetowane szkody nie tylko osobom i wspólnotom, których dotyka to zjawisko, ale także społeczeństwu, które opuszczają.

Franciszek przyjął z zadowoleniem słowa przedstawiciela władz Mosulu, który zaprosił wspólnotę chrześcijańską, by powróciła do tego miasta. Wyraził ubolewanie, że „ten kraj, kolebkę cywilizacji, nawiedziła tak nieludzka burza, w której zniszczono starożytne miejsca kultu, a tysiące ludzi - muzułmanów, chrześcijan, jezydów i innych - przymusowo wysiedlono lub zabito!”.

„Dziś, mimo wszystko, potwierdzamy nasze przekonanie, że braterstwo jest silniejsze od bratobójstwa, że nadzieja jest silniejsza od śmierci, że pokój jest silniejszy od wojny. To przekonanie przemawia głosem bardziej wymownym niż głos nienawiści i przemocy; i nigdy nie może zostać uciszony krwią przelewaną przez tych, którzy wypaczają imię Boga, podążając drogami zniszczenia” – powiedział Ojciec Święty.

W modlitwie za ofiary wojny w Mosulu, Iraku i na całym Bliskim Wschodzie papież zaapelował o odrzucenie zabijania innych ludzi, prowadzenia wojny rzekomo w imię Boga a także nienawiści.

Po modlitwie na pamiątkę historycznego pobytu papieża Franciszka w Mosulu odsłonięto kamienną płytę z wyrytym na niej po arabsku i angielsku cytatem biblijnym i okolicznościowym napisem.

Przed opuszczeniem Mosulu Ojciec Święty odwiedził zniszczone kościoły innych wyznań chrześcijańskich: Syryjskiego Kościoła Ortodoksyjnego oraz Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego.

Spotkanie z chrześcijanami równiny Niniwy

Kolejnym etapem trzeciego dnia pielgrzymki było spotkanie z chrześcijanami z równiny Niniwy i modlitwa „Anioł Pański” w Al-Tahira, bazylice Niepokalanego Poczęcia NMP w Karakosz. W roku 2014 r. chrześcijanie tego regionu byli ofiarami brutalnych prześladowań ze strony tzw. Państwa Islamskiego. Sama świątynia w sierpniu 2014 r. została przez dżihadystów zdewastowana, zbezczeszczona i spalona. Teraz jest już niemal całkowicie odbudowana dzięki pomocy Papieskiemu Stowarzyszeniu Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Jadąc ulicami miasta papieża witały entuzjastycznie setki ludzi wznosząc okrzyki na cześć Franciszka: "Viva Papa!". Przed wejściem do katedry papieża powitał patriarcha Antiochii obrządku syryjskiego Ignacy Józef III Younan i proboszcz, którzy podali mu krucyfiks do ucałowania i wodę święconą do pokropienia. Dwoje niepełnosprawnych dzieci wręczyło papieżowi kwiaty.

Witając Ojca Świętego w Karakosz patriarcha Ignacy Józef III przypomniał, że wierni z równiny Niniwy byli w roku 2014 r. ofiarami prześladowań ze strony tzw. Państwa Islamskiego i podkreślił męstwo i determinację duchowieństwa i wiernych, z których wielu powróciło do swoich zniszczonych lub spalonych domów. Wyraził wdzięczność za wkład, jaki w odbudowę wniosły katolickie organizacje charytatywne, w szczególności Pomoc Kościołowi w Potrzebie, „L'Oeuvre d'Orient”, Rycerze Kolumba, a także rząd węgierski.

Następnie o swoich dramatycznych doświadczeniach sprzed ponad sześciu lat – agresji tzw. Państwa Islamskiego w sierpniu 2014 r. mówiła Doha Sabah Abdallah, a wikariusz generalny archidiecezji Mosulu obrządku syryjskiego ks. Ammar Yako mówił o swoim kapłaństwie przeżywanym w okresie wojen, ataków terrorystycznych i konfliktów wewnętrznych, które – jak zaznaczył - trwają do dziś.

Z kolei Ojciec Święty podkreślił, iż spotkanie w Karakosz dowodzi, że terroryzm i śmierć nigdy nie mają ostatniego słowa. „Ostatnie słowo należy do Boga i do Jego Syna, zwycięzcy grzechu i śmierci. Nawet pośród spustoszeń spowodowanych terroryzmem i wojną, oczami wiary możemy dostrzec triumf życia nad śmiercią” – stwierdził papież.

Franciszek przypomniał, że chrześcijanie Iraku są spadkobiercami wspaniałego dziedzictwa. „Przyjmijcie to dziedzictwo! To dziedzictwo jest waszą siłą!” – zaapelował. Podkreślił znaczenie przebaczenia, które jest konieczne, aby pozostać chrześcijaninem. „Konieczna jest umiejętność przebaczania, a jednocześnie odwaga do walki. Wiem, że jest to bardzo trudne. Wierzymy jednak, że Bóg może przynieść pokój na tę ziemię. Jemu ufamy i razem ze wszystkimi ludźmi dobrej woli mówimy «nie» terroryzmowi i instrumentalizacji religii” – stwierdził papież.

Franciszek zachęcił irackich chrześcijan do pielęgnowania postawy wdzięczności za Boże dary i modlitwy o pokój, przebaczenie i braterstwo dla mieszkańców tej ziemi. Papież skierował szczególne słowa do kobiet i matek, które mimo przemocy i ran nadal dają życie. „Niech kobiety będą szanowane i chronione! Niech otrzymają zainteresowanie i perspektywy!” – zaapelował Franciszek.

Następnie odmówiono modlitwę „Anioł Pański”. Papież udzielił obecnym apostolskiego błogosławieństwa. Na zakończenie pobytu Ojciec Święty wpisał się do Księgi Honorowej. "W tym kościele zrujnowanym i odbudowanym, symbolu nadziei Karakosz i całego Iraku, wypraszam u Boga, przez wstawiennictwo Maryi Dziewicy, dar pokoju. FRANCISZEK" - napisał.

Z Karakosz Franciszek odjechał do Irbilu, gdzie w patriarszym seminarium duchownym św. Piotra w Ankawie zjadł obiad.

Msza w Irbilu

Na trasie prowadzącej do stadionu im. Franso Haririego papieża pozdrawiały wielotysięczne tłumy mieszkańców Irbilu. Na ulicach powiewały flagi watykańskie, irackie i kurdystańskie.

Na stadion Franciszek wjechał w papamobile. Dziesięć tysięcy zgromadzonych (tyle miejsc mogło być zajętych w związku z ograniczeniami antycovidowymi) powitało go pieśnią w kilku językach (m.in. po włosku) i radosnymi okrzykami.

Na Mszę przybyli przedstawiciele najwyższych władz Kurdystanu, z prezydentem tego regionu autonomicznego Nechirvanem Barzanim, a także duchowni innych Kościołów chrześcijańskich, w tym Mar Gewargis III Sliwa, patriarcha-katolikos Asyryjskiego Kościoła Wschodu. Liturgia sprawowana była w rycie łacińskim, po włosku, z czytaniami biblijnymi po chaldejsku, kurdyjsku i arabsku. Koncelebrowali kardynałowie, biskupi i księża z różnych obrządków katolickich. W służbie liturgicznej były także ministrantki – m.in. to one stały w pobliżu tronu Franciszka, zajmując się papieską mitrą i pastorałem.

W homilii Ojciec Święty wskazał, że Jezus objawił moc i mądrość Bożą „przede wszystkim przez miłosierdzie i przebaczenie”, a nie „poprzez demonstrację siły czy narzucanie swojego głosu z wysoka, ani też za pomocą długich przemówień czy demonstracje niedoścignionej wiedzy”. - Uczynił to oddając swoje życie na krzyżu – stwierdził papież.

Zauważył, że „łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że musimy udowodnić innym, że jesteśmy silni, że jesteśmy mądrzy”, w „pułapkę czynienia sobie bożków doczesnych, które miałyby nam dawać bezpieczeństwo”. - W rzeczywistości jest odwrotnie: wszyscy potrzebujemy mocy i mądrości Bożej, objawionej przez Jezusa na krzyżu. Na Kalwarii ofiarował On Ojcu rany, którymi zostaliśmy uzdrowieni – tłumaczył Franciszek. Dotyczy to także Iraku, gdzie tak wielu ludzi „nosi rany wojny i przemocy”.

Odwołując się opisu wypędzenia przez Jezusa kupców ze świątyni jerozolimskiej, wyjaśnił, że zrobił On to, „ponieważ Ojciec posłał Go, aby oczyścił świątynię: nie tylko świątynię z kamienia, ale przede wszystkim świątynię naszych serc”. I tak „jak Jezus nie pozwolił, aby dom Jego Ojca stał się targowiskiem, tak pragnie, aby nasze serce nie było miejscem chaosu, nieporządku i zamieszania”. Trzeba je uporządkować i oczyścić „od fałszu, który go zabrudził, od obłudnej, podwójnej gry”, „z naszych bałwochwalstw, które wymieniają wiarę w Boga na rzeczy przemijające, na wygody chwili”.

Papież zaznaczył, że „Jezus nie tylko oczyszcza nas z grzechów, ale czyni nas współuczestnikami swej mocy i mądrości”, uwalniając nas „od takiego sposobu rozumienia wiary, rodziny, wspólnoty, który dzieli, który przeciwstawia, który wyklucza, abyśmy mogli budować Kościół i społeczeństwo otwarte na wszystkich i troszczące się o naszych najbardziej potrzebujących braci i siostry”. Umacnia nas również, „abyśmy umieli oprzeć się pokusie szukania zemsty, która pogrąża nas w niekończącej się spirali odwetu”.

Franciszek zaznaczył, że Jezus „może podnieść nas i nasze wspólnoty z gruzów powstałych wskutek niesprawiedliwości, podziałów i nienawiści”. W Jego ranach „odnajdujemy balsam Jego miłosiernej miłości; On bowiem, Dobry Samarytanin ludzkości, pragnie namaścić każdą ranę, uleczyć każde bolesne wspomnienie i zainicjować przyszłość pokoju i braterstwa na tej ziemi”.

Ojciec Święty zauważył, że Kościół w Iraku głosi „tę wspaniałą mądrość krzyża, niosąc zwłaszcza najbardziej potrzebującym Chrystusowe miłosierdzie i przebaczenie”. - Nawet w obliczu wielkiego ubóstwa i trudności, wielu z was ofiarowało konkretną pomoc i wyrazy solidarności ubogim i cierpiącym. Jest to jeden z powodów, które skłoniły mnie, aby do was przybyć w pielgrzymce do was, aby wam podziękować i umocnić was w wierze i świadectwie. Dziś mogę zobaczyć i dotknąć własnymi rękami, że Kościół w Iraku żyje, że Chrystus żyje i działa w tym świętym i wiernym ludzie – wskazał papież.

Pod koniec Mszy głos zabrał chaldejski arcybiskup Irbilu - Bashar Warda. Podziękował za modlitwy za prześladowanych i zmarginalizowanych w Iraku i na całym świecie. „Wiemy, że dzięki Twoim modlitwom nigdy nie byliśmy zapomniani i że nadal swymi modlitwami usilnie prosisz ten rozbity świat i kraj, aby znalazły czas pokoju, pokory i pomyślności, godności życia i perspektyw dla wszystkich” – powiedział hierarcha chaldejski.

Na koniec podziękował papieżowi za przesłanie, które przyniósł „do Irbilu i do całego Iraku”. Zwrócił uwagę, że „to potężne orędzie braterstwa i przebaczenia jest obecnie darem dla całego narodu irackiego, nakładając na nas – na każdego z nas w tym kraju – trwałą odpowiedzialność za ciągłe wcielanie Twego przesłania w nasze życie codzienne, począwszy od dzisiaj”.

W końcowym pozdrowieniu Franciszek podziękował wszystkim, którzy pracowali na rzecz organizacji jego podróży do Iraku, szczególnie serdecznie pozdrowił „drogą ludność kurdyjską”. – W tych dniach spędzonych pośród was, słyszałem głosy cierpienia i niepokoju, ale słyszałem też głosy nadziei i pocieszenia. A to w dużej mierze dzięki niestrudzonym dziełom charytatywnym, które były możliwe dzięki instytucjom religijnym wszystkich wyznań, dzięki Waszym lokalnym Kościołom i różnym organizacjom charytatywnym, które pomagają mieszkańcom tego kraju w dziele odbudowy i społecznego odrodzenia – powiedział Franciszek. W szczególny sposób podziękował członkom Dzieł Pomocy Kościołom Wschodnim (ROACO) i reprezentowanym przez nich instytucjom.

Poprosił wszystkich, aby „zgodnie pracowali wspólnie na rzecz spokojnej i dostatniej przyszłości, która nikogo nie pozostawiałaby w tyle i nikogo nie dyskryminowała”. Zapewnił o swoich nieustannych modlitwach za Irak. – Modlę się zwłaszcza, aby członkowie różnych wspólnot religijnych, wraz ze wszystkimi ludźmi dobrej woli, współpracowali w zacieśnieniu więzi braterstwa i solidarności służących dobru wspólnemu – powiedział Ojciec Święty. Swoje pozdrowienie zakończył słowami: „Niech Bóg błogosławi Irak!”.

Po końcowym błogosławieństwie Franciszek podszedł na chwilę rozmowy do patriarchy-katolikosa Asyryjskiego Kościoła Wschodu Gewargisa III Sliwy, który wręczył mu w prezencie srebrny kielich mszalny.

Msza św. była ostatnim oficjalnym punktem wizyty Franciszka w Iraku. Ze stadionu papież odjechał na lotnisko, z którego samolotem powrócił na nocleg do Bagdadu.

W poniedziałek o godz. 9.40 papież odleci do Rzymu.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg