Rodzina w pogubionym świecie

Wbrew medialnej otoczce to nie seksualne skandale były w centrum Światowego Spotkania Rodzin. Ważniejsze okazały się wychowanie dzieci, małżeńska codzienność i… latające talerze.

Śledząc medialne doniesienia poprzedzające Światowe Spotkanie Rodzin, można było odnieść wrażenie, że odbywać się ono będzie w cieniu nieustannych sensacji. Nie dość bowiem, że w Irlandii ciągle drążony jest temat wykorzystywania seksualnego przez duchownych, to jeszcze pod koniec ubiegłego roku świat obiegła informacja, jakoby na spotkanie zostały zaproszone także pary jednopłciowe. Jakby tego było mało, w polskim internecie zawrzało po prezentacji ornatów, które na potrzeby dublińskiej liturgii przygotowała firma z Piotrkowa Trybunalskiego. Niektórzy dopatrywali się w nich gejowskiej kolorystyki, inni widzieli symbole sprzeczne z chrześcijaństwem, a byli nawet i tacy, którzy wypatrzyli na ornatach trzy szatańskie szóstki.

Niesprzyjający klimat

Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, w każdej z informacji było „coś na rzeczy” – tyle że w stopniu, który znamy z kawałów o Radiu Erewań. Ornaty z Piotrkowa faktycznie do najpiękniejszych nie należały, ale tam, gdzie niektórzy widzieli trzy szóstki, odnaleźć można raczej nawiązanie do staroceltyckiego triskelionu, symbolu używanego od wieków przez irlandzki Kościół jako znak Trójcy Świętej. Co do par jednopłciowych, to nieformalne zaproszenie rzeczywiście padło z ust jednego z biskupów – Brendana Leahy’ego z Limerick, jednak nie było to bynajmniej oficjalne stanowisko organizatorów. Przeciwnie, kard. Kevin Farrell, prefekt watykańskiej Dykasterii ds. Świeckich, Życia i Rodziny, przepytywany w tej sprawie przez dziennikarzy, podkreślał, że Światowe Spotkanie Rodzin ma służyć promocji katolickiej wizji małżeństwa i rodziny. „Wiemy, że niektórzy mają inną wizję małżeństwa, ale my mamy katolicką i nikogo nie będziemy przepraszać za to, czego naucza Kościół” – mówił. Co więcej, na organizatorów posypały się gromy ze strony irlandzkich polityków właśnie ze względu na „zamknięcie na związki jednopłciowe”. Wypowiadali się w tej sprawie premier Leo Varadkar, a także minister ds. dzieci i młodzieży Katherine Zappone – oboje jawni homoseksualiści. Do krytyki przyłączyła się też była prezydent Irlandii Mary McAleese, zdaniem której katolickie nauczanie o homoseksualizmie jest po prostu złe. McAleese krytykowała też papieża Franciszka za zamknięcie dyskusji o kapłaństwie kobiet i domagała się rezygnacji z chrztu niemowląt, bo jest to – jej zdaniem – pogwałcenie wolności sumienia.

Niewątpliwie klimat, w którym startowało Światowe Spotkanie Rodzin, nie był więc dla tego wydarzenia sprzyjający. Tę atmosferę stworzyli zresztą nie tylko politycy i tropiące sensację media. W maju Irlandczycy zagłosowali przecież w referendum za zniesieniem poprawki do konstytucji chroniącej życie nienarodzonych. Za legalizacją aborcji opowiedziało się wówczas aż 70 proc. głosujących. Trzy lata wcześniej obywatele tego kraju przegłosowali legalizację małżeństw jednopłciowych. A całkiem niedawno irlandzcy biskupi zgodzili się, by katolickie poradnie życia rodzinnego obejmowały swoją opieką także pary homoseksualne. Zrobili to w obawie przed utratą dotacji z budżetu państwa.

Dość przepraszania?

Nietrudno zauważyć, że społeczeństwo irlandzkie, niegdyś rdzennie katolickie, dziś coraz bardziej oddala się od nauczania Kościoła. Ten proces w ostatnich latach nasilił się ze względu na mało wyrazistą postawę części tamtejszego duchowieństwa. Wielu biskupów utraciło swoje wpływy w poprzednich latach przez tuszowanie przypadków nadużyć seksualnych. Dlatego ich głos brzmi teraz mało przekonująco.

Inna sprawa, że nawet poprzedzający irlandzką wizytę list papieża Franciszka w sprawie nadużyć seksualnych duchowieństwa, bezpośrednio odnoszący się do sytuacji w diecezjach amerykańskiego stanu Pensylwania, spotkał się w Irlandii ze sporą krytyką. Cytowana przez tamtejsze media Maeve Lewis, przewodnicząca stowarzyszenia samopomocy One in Four, mówiła, że dość już „przepraszania, które nie ma żadnego znaczenia, dość deklaracji solidarności”. Działaczka domagała się „wyraźnego wezwania do działania” i ustanowienia kościelnych wytycznych, które pozwolą odpowiednio reagować w podobnych przypadkach.

Wydawać by się więc mogło, że odbywające się w takim klimacie Światowe Spotkanie Rodzin zostanie przez powyższe tematy zdominowane. Na dokładkę podczas jednego z paneli dyskusyjnych przewidziano wystąpienie o. Jamesa Martina dotyczące miejsca homoseksualistów w Kościele. Amerykański jezuita, znany z kontrowersyjnych wypowiedzi, mówił: „Oni nie wybierają swojej orientacji. Nie jest to także uzależnienie. Dlatego nie jest grzechem bycie osobą LGBT”. Tezy mocno dyskusyjne, bo przecież kwestia niewybierania orientacji przez homoseksualistów nie jest wcale taka oczywista. Po drugie, o ile faktycznie skłonność sama w sobie nie jest nigdy grzechem, to „bycie osobą LGBT” kojarzy się raczej z identyfikacją z nurtem, w którym obnoszenie się z łamaniem zasad moralnych uznawane jest za normę.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama