"Wstańcie, chodźmy!"

Papieska wizja bycia biskupem jest bardzo osobista, ale jednocześnie obiektywna, nieco jak wykład. Autor należy do pokolenia, w którym nadmierne ujawnianie własnych uczuć było uważane za dowód złego smaku, i w tej książce, wbrew pozorom, warstwa osobista została ukryta. Ale jest, i jest dramatyczna.

Czym jest ta książka? Autor prezentuje ją jako dalszy ciąg wspomnień rozpoczętych w “Darze i tajemnicy”, podjętych tym razem od biskupiej konsekracji Karola Wojtyły w roku 1958 i doprowadzonych do roku konklawe. Prezentuje ją także jako zapis myśli, które przechodziły mu przez głowę podczas wsłuchiwania się w obrady X Zwyczajnego Zgromadzenia Synodu Biskupów poświęconego posłudze biskupiej (2000 r.). A także jako medytację: ostatni rozdział, “Abraham i Chrystus: »Oto idę pełnić Twoją wolę«”, Papież nazywa “medytacją o biskupim powołaniu” i nawet jeśli odnosi to określenie tylko do jednego rozdziału, spokojnie można je zastosować do całej książki.

Czym ta książka nie jest? Nie są to wspomnienia w znaczeniu potocznie przyjętym, a nawet w tym, w jakim wspomnieniami był “Dar i tajemnica”. Owszem: Jan Paweł II przywołuje dawne wydarzenia i wymienia ludzi niegdyś spotkanych, ale w opisie wawelskiej konsekracji sprzed 45 lat nagle pojawia się kard. Carlo Maria Martini, a obok wspomnienia pielgrzymki do Częstochowy znajdujemy impresję z podróży do Meksyku. Nie są to wspomnienia z dygresjami, po prostu taka właśnie jest logika medytacji.

W poprzedniej książce Papież przywoływał zdarzenia dotąd nieznane biografom, jak choćby opis swego przybycia do Niegowici. W tej takich zdarzeń nie ma, może z jednym wyjątkiem - wspomnieniem o potajemnej wyprawie w latach okupacji trzech studentów: Wojtyły, Ulewicza i jeszcze kogoś, kogo Autor nie pamięta - na Jasną Górę, w celu podtrzymania tradycji akademickich pielgrzymek (zobacz relację Tadeusza Ulewicza - red.).

"To już chyba nie wypada"
Czy książkę można odczytywać jako komentarz - co zdaje się sugerować sam Autor - do poświęconej posłudze biskupiej adhortacji “Pastores gregis”? Papież zbierał i porządkował swoje wspomnienia i refleksje w trakcie pracy nad tym dokumentem. Adhortacje są, jak wiadomo, podsumowaniem kolejnych synodów. Ta synteza wielu głosów i rozmaitych przemyśleń jest wstępnie opracowywana przez Sekretariat, jednak ostatecznie ukazuje się jako tekst podpisany przez papieża. “Pastores gregis” to dokument rozwlekły i, mimo kilku osobistych fragmentów napisanych przez Papieża, nieco bezosobowy i ogólny. Takie pewno muszą być adhortacje, wyrażające doświadczenie zbiorowości. W tym przypadku doświadczenie biskupów, którzy o roli biskupów mówili do biskupów.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama